Opinie
Kowalski traci grunt pod drogami, czyli specprzepisy drogowe – epizod I
- Miasto przejęło część posesji Gmurków
- Ile należy się Kowalskiemu, gdy traci grunt pod drogami
- Właściciel bez działki i odszkodowania
- Grunt pod szosę wywłaszczy starosta
- Więcej chętnych do zysków z A4
- Jak uzyskać uczciwe pieniądze za zabrany grunt
- Specprzepisy drogowe w Trybunale
- Rzeczoznawca zdecyduje, ile dać za grunt
- Zabierają działkę pod drogę i każą czekać
- Pani Magdo! Chcą zabrać mój grunt pod drogę! – krzyczał Piotr od momentu, gdy tylko wszedł do naszego biura. - Mam już tego dosyć, ciągle problemy, nikt się mnie o nic nie pyta tylko zabiera i już! Proszę, musi mi pani pomóc!
- Proszę się uspokoić, nerwy tu nic nie pomogą, niech pan spróbuje po kolei opowiedzieć o co chodzi. Zastanowimy się jak dalej działać – próbowałam wydostać ze zdenerwowanego Piotra jakieś fakty.
- Państwo chce zabrać mój grunt pod drogę – zaczął trochę spokojniej. – Czy ja muszę ten grunt oddawać? Przecież miałem inne plany, chciałem tam pobudować budynki, wynająć je potem… To nie jest sprawiedliwe, przebieg drogi powinno się ustalać z właścicielem. No i odszkodowanie! Co z tym odszkodowaniem? Ile ja właściwie za tę moją nieruchomość dostanę pieniędzy? Czy ktoś będzie to ze mną negocjował, tak jak przy normalnej sprzedaży?
No tak, rzeczywiście jest problem i to niejeden – pomyślałam, bo wiem jak skomplikowane są zasady wywłaszczania prywatnych nieruchomości pod publiczne drogi. I to zarówno od strony przepisów pozwalających państwu na przejęcie gruntów, ale również z punktu widzenia ustalenia słusznego odszkodowania dla właścicieli tracących, praktycznie z dnia na dzień, swoje grunty na cele drogowe. W dodatku zazwyczaj nikt nie chce z tymi osobami rozmawiać na ten temat. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam od sedna.
- Sam pan przyzna, że podróżowanie po naszych drogach jest nieprzyjemne i często ryzykowane, a do tego zabiera dużo czasu. Wszyscy chcielibyśmy jeździć szybkimi autostradami. Zastanówmy się zatem, co ważniejsze: upragnione drogi i autostrady, czyli interes publiczny, czy też interes Kowalskiego, któremu państwo zabiera nieruchomość lub jej część?
- Przy takim postawieniu sprawy – chyba interes publiczny – przyznał Piotr. - Ale żeby to wszystko jednocześnie nie było kosztem tego Kowalskiego. Mam na myśli to, że jeśli nawet zabiera mu się grunt, to niech otrzyma za to słuszne odszkodowanie – dodał stanowczo. – A jak to właściwie wygląda z punktu widzenia prawa?
W ostatnich dziesięciu latach przepisy dotyczące zasad zajmowania dróg zmieniały się już kilkakrotnie. Zasadniczo można wyodrębnić kilka okresów.
- Proszę mnie teraz uważnie wysłuchać – poprosiłam swojego gościa. - To istotne, aby ustalić, do którego z tych okresów będzie zaliczała się pańska sprawa.
| Tej stronie patronuje Polska Federacja Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych |
|
Zasady obowiązujące do 31.12.1998 r.
Grunty zajęte pod drogi publiczne przed tą datą przeszły na własność Skarbu Państwa, z mocy prawa, z dniem 1.01.1999 r. Odszkodowanie za te grunty było ustalane i wypłacane według zasad i trybu określonych w przepisach o odszkodowaniach za wywłaszczone nieruchomości, na wniosek właściciela nieruchomości złożony w okresie od 1 stycznia 2001 r. do 31 grudnia 2005 r. Po upływie tego okresu roszczenie wygasało.
Zasady obowiązujące od 1.01.1999 r. do 16.12.2006 r.
W tym okresie grunty pod drogi publiczne nabywane były w drodze umowy lub w drodze wywłaszczenia, w oparciu o przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami. Ustalanie cen za grunty nabywane pod drogi publiczne dokonywane było przez właściwych zarządców drogi na podstawie tzw. protokołów uzgodnień przy nabywaniu gruntów w drodze umowy lub w drodze rokowań, które poprzedzały wszczęcie postępowania wywłaszczeniowego.
- Czyli zanim wywłaszczono komuś nieruchomość, tzn. zanim fizycznie ją zabrano przymusowo, negocjowano wcześniej z właścicielem cenę za tę nieruchomość? Czy ja to dobrze zrozumiałem? – upewniał się Piotr.
- Teoretycznie mogło to tak wyglądać – odpowiedziałam – ale w rzeczywistości te negocjacje trudno uznać za prawdziwe, „rynkowe”, czyli takie, w wyniku których w każdym przypadku właściciel otrzymywał „rynkową” cenę za swoją nieruchomość.















