Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Świat » Europa » Skandynawia

Skandynawia

Szwecja: politycy boją się sukcesu nacjonalistów

Anna Nowacka-Isaksson 18-09-2010, ostatnia aktualizacja 18-09-2010 12:00

Domagają się ograniczenia napływu muzułmańskich imigrantów. Choć są coraz popularniejsi, nikt nie chce koalicji z nacjonalistami

Według ostatnich badań opinii publicznej przy władzy utrzyma się sojusz partii centroprawicowych. W niedzielnych wyborach mają otrzymać ponad 51 proc. głosów. Cztery partie, które wchodzą w jego skład (Umiarkowana Partia Koalicyjna, Centrum, Partia Ludowa i Chrześcijańska Partia Demokratyczna), stają w szranki ze Szwedzką Socjaldemokratyczną Partią Robotniczą, Lewicą i Partią Zielonych, które po raz pierwszy w historii stworzyły blok czerwono-zielony.

Powszechne zaniepokojenie polityków budzi jednak partia skrajnych nacjonalistów Demokraci Szwecji. Z notowań wynika, że po raz pierwszy pokonają oni czteroprocentowy próg i wejdą do parlamentu. Żadne ugrupowanie nie wyobraża sobie jednak z nimi współpracy, a główni rywale gotowi są nawet zawrzeć szeroką koalicję, byle nie dopuścić do władzy ekstremistów.

Lewicowy tygodnik „Expo”, w którym pracował znany pisarz Stieg Larsson, twierdzi, że niektórzy kandydaci Demokratów Szwecji z 28 gmin (na 233) mają powiązania z kręgami neonazistowskimi.

Demokraci Szwecji chcą ograniczyć aż o 90 proc. napływ do Szwecji imigrantów i ich rodzin. Żądają też, by imigranci asymilowali się ze szwedzkim społeczeństwem i jego systemem wartości. W telewizyjnej debacie lider partii Jimmie Akesson ostrzegł, że kraj ulega islamizacji, i stwierdził, że szwedzkie społeczeństwo zbyt łatwo dostosowuje się do „ekspansji muzułmańskiej mniejszości”.

Akesson był zbulwersowany, że linie lotnicze SAS noszą się z zamiarem serwowania mięsa ze zwierząt uśmiercanych według obrządku halal, a niektóre przedszkola rezygnują z uznawanej przez wyznawców islamu za nieczystą wieprzowiny. Nie podoba mu się też wprowadzenie na czas ramadanu dni wolnych od zajęć szkolnych dla muzułmańskich dzieci.

W kampanii wyborczej politycy dużo mówili o strategiach zwalczania bezrobocia, szkolnictwie i kształcie służby zdrowia, którą sojusz centroprawicowy chce po części sprywatyzować, podczas gdy czerwono-zieloni się temu przeciwstawiają. Sojusz chciałby również aktywizować osoby, które jego zdaniem nadużywają zwolnień lekarskich.

Jego działacze przypominają, że w chwili przejęcia przed czterema laty steru rządów przez centroprawicę Szwecja osiągnęła wątpliwy rekord, posiadając najwyższy odsetek chorych i niepełnosprawnych w Europie. Lewica oskarża rząd, iż „zmusza do pracy ludzi walczących z nowotworami”. Przedmiotem debaty stały się również urlopy wychowawcze, które Lewica chciałaby podzielić równo między oboje rodziców.

Podczas kampanii wyborczej niewiele miejsca poświęcono polityce zagranicznej. Najżywsze reakcje wywołał postulat Lewicy, by USA wycofały się ze swoich baz wojskowych na całym świecie.

– Suwerenność państw wymaga tego, by na ich terytorium stacjonowały jedynie ich własne wojska – mówi „Rz” José Guttierez, sekretarz polityczny Klubu Poselskiego Lewicy.

Jego zdaniem jedyną instytucją, która czuwałaby nad bezpieczeństwem świata, powinna być ONZ. – USA jako największe supermocarstwo w świecie powinny rozpocząć proces demilitaryzacji jako pierwszy kraj, by dać dobry przykład – twierdzi.

Szef szwedzkiej dyplomacji Carl Bildt uznał żądania Lewicy za „prowadzące do destabilizacji”. – Postulując to, znaleźlibyśmy się w konflikcie z naszymi europejskimi partnerami: Wielką Brytanią, Polską, Turcją i Włochami – podkreślił.

Lewica opowiada się także za wycofaniem szwedzkiego kontyngentu z Afganistanu. – Dziewięcioletnia obecność międzynarodowych sił nie przyniosła efektu. Wydawane na to pieniądze powinno się przeznaczać na odbudowę kraju – deklaruje Guttierez.

Lewica popiera natomiast Partnerstwo Wschodnie i nie zamierza brać pod uwagę stanowiska Rosji w sprawie szwedzko-polskiej inicjatywy. – Projekt prowadzi do stabilizacji państw członkowskich Partnerstwa – podkreśla Guttierez.

–Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu

Przeczytaj więcej o:  Centrum , Chrześcijańska Partia Demokratyczna , Demokraci Szwecji , lewica , nacjonaliści , Partia Ludowa , Partia Zielonych , szwecja , Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza , Umiarkowana Partia Koalicyjna/Nowa Partia Robotnicza , wybory parlamentarne 2010

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 
Tu nas znajdziesz: DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Lewicowa opozycja górą w wyborach parlamentarnych w Szwecji

Według wstępnych wyników niedzielne wybory parlamentarne w Szwecji wygrała lewicowa opozycja z 43,7 proc. głosów. Nie ma ona jednak większości. >>
common