Społeczeństwo

Dyskryminacja zaprzecza idei UE

Marcin Libicki, europoseł PiS
Rzeczpospolita, Bartosz Jankowski
Komisja Petycji, której przewodniczę, dostała około 200 oficjalnych zgłoszeń w tego typu sprawach - mówi Marcin Libicki, europoseł PiS
[b]Rz: Jak często docierają do państwa sygnały związane z tego typu sytuacjami?[/b]
Marcin Libicki: To duży problem. Komisja Petycji, której przewodniczę, dostała około 200 oficjalnych zgłoszeń w tego typu sprawach. Bez cienia wątpliwości stwierdziliśmy, że dochodzi do dyskryminacji językowej, co oczywiście jest zaprzeczeniem idei Unii Europejskiej. [b]Obywateli których państw ta dyskryminacja dotyka?[/b]
Niestety głównie Polaków. Przypadków z innych państw jest znacznie mniej i mają charakter bardziej incydentalny, a dotyczą obywateli niemal wszystkich krajów, np. Belgów, Francuzów, a nawet Amerykanów. [b]Jakie działania podejmuje komisja, w której pan pracuje? [/b] Przygotowuje specjalny raport w tej sprawie. My, podobnie jak i inne organy UE, nie posiadamy wojsk ani innych sił, by wpłynąć na poszczególne kraje łamiące prawo. W styczniu przyszłego roku raport będzie już gotowy. Pokrzywdzeni rodzice będą mieli wówczas narzędzie, by walczyć o swoje prawa i pokazywać, że dobro dziecka nie ma nic wspólnego z językiem czy obywatelstwem któregośz rodziców mających sprawować opiekę. [b]Będzie to skuteczne narzędzie? [/b] Myślę, że tak. Zainteresowani będą mogli zrobić dużo szumu medialnego i w ten sposób wywierać naciski na władze. Teraz będzie już wszystko zależało od rodziców, którzy są doskonale zorientowani w tym, co się dzieje, i mają swoje sprawnie działające stowarzyszenia. [b]Czy pomaga pan bohaterce naszego materiału, by mogła uzyskać opiekę nad swoim synem? [/b] Pracownicy administracji naszej komisji byli w Berlinie. Ja byłem później także osobiście. Po tych rozmowach zaczęło się coś dziać w tej i podobnych sprawach. Mam wrażenie, że kolejne rozmowy i naświetlanie problemu przyniosą pozytywny skutek. Trzeba przyznać, że w tym zakresie niewiele robiły polskie konsulaty. Od 2006 roku to się nieco zmieniło. Od stycznia oprócz rodziców również dyplomaci będą mięli narzędzie, którym będą mogli się posługiwać w walceo przestrzeganie prawa. [b]Jak pan ocenia porwanie przez panią Beatę swojego własnego dziecka? [/b] Nie mogę ani tego oceniać, ani pochwalać łamania prawa. Trzeba jednak wziąć pod uwagę ludzkie zachowania będące wynikiem zwyczajnej rozpaczy. Myślę, że w tym wypadku tak właśnie było.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL