Sztuka

Artyści wobec Auschwitz

"Fuga pamięci", instalacja autorstwa Krystiany Robb-Narbutt
Reporter
Trauma odreagowywana pokoleniami. Twórczość Józefa Szajny uchodzi za najdobitniejsze oskarżenie hitleryzmu. Temat Holokaustu podejmuje wielu artystów, nawet urodzonych w latach 70. Postrzegają Auschwitz jako symbol zwyrodnienia, lecz unikają silnych emocji
Czy artyści wciąż chcą i umieją mówić o Zagładzie? Na pozór – tak. Jednak po ponad półwieczu dramat zbladł, zastąpiła go wyciszona metafora. Albo gorzka ironia. Przykładami – prace Zbigniewa Libery, który w 1996 roku wykonał miniaturę Auschwitz z klocków lego, a osiem lat potem sparafrazował słynne zdjęcie z wyzwolenia obozu na fotografii "Mieszkańcy" (z cyklu "Pozytywy"). Grupa uśmiechniętych, dobrze odżywionych uczestników pleneru pozuje w pasiastych piżamach, za sznurkami, po których pnie się fasolka. W podobnym duchu utrzymany jest "Berek", wideo Artura Żmijewskiego. Odbieram to jako komentarz do współczesnego cynizmu: martyrologia też może przekształcić się w biznes lub kpinę, zabawę. Płótno "Shoah" Wilhelma Sasnala wydaje mi się wręcz naciąganiem: trzy niewyraźne, malutkie sylwetki na tle ściany zieleni. Scena zacytowana z dokumentu telewizyjnego równie dobrze mogłaby się nazywać "Las".
Natomiast Mirosław Bałka 12 lat temu stworzył doskonałą, przejmującą instalację "Mydlany korytarz". Dwumetrowej długości przejście o ściankach natartych szarym mydłem. Nieprzyjemny zapach kojarzył się z tanią higieną, ale też z barbarzyńskim nazistowskim "przemysłem śmierci". [srodtytul]Dotknięcie śmierci [/srodtytul] Obecnie Bałka prezentuje we wrocławskim WRO Art Center (do połowy listopada) serię wideo "Jetzt", której tytuł i motto pochodzą z wiersza Paula Celana. Zbiegiem okoliczności w tym samym czasie w warszawskiej Galerii Studio można obejrzeć dokumentację environment Szajny sprzed 30 lat. Wymowne zestawienie. Daje wyobrażenie o przemianach, jakie zaszły w naszej wrażliwości. – Krzyk Szajny dziś uchodziłby za ekshibicjonizm. A my nie chcemy dosłowności. Wolimy niedomówienia, łańcuch skojarzeń – uważa Krystyna Piotrowska, od trzech lat kuratorka wystaw "Ulica Próżna" towarzyszących festiwalowi żydowskiemu "Warszawa Singera". Dwa lata temu w projekcie uczestniczyły m.in. Ewa Kuryluk i Krystiana Robb-Narbutt. Obydwie urodzone tuż po wojnie mówiły o Zagładzie z prywatnej perspektywy. Matka pierwszej uniknęła śmierci, lecz przerażenie nie opuściło jej nigdy. Miało kształt gwiazdy i żółty kolor… Toteż Ewa użyła jadowitej żółci w wielu elementach instalacji jako barwy symbolicznej. Z kolei Krystiana Robb-Narbutt stworzyła szczególne obiekty-epitafia dla swych ciotek i babki. Z pozoru niewinne przedmioty – zabawki dla dzieci, kostki cukru, choinkowa ozdoba zwana anielskim włosem – były zakamuflowanymi aluzjami do śmierci, jaką poniosły wspomniane osoby w Auschwitz. [srodtytul]Naznaczeni[/srodtytul] Sławetna ekspozycja "Przeciw wojnie, przeciw faszyzmowi", czyli Arsenał '55, która zakończyła okres socrealizmu w PRL, z dzisiejszej perspektywy wydaje się szczytem dosłowności i patosu. W porównaniu z Arsenałem dokonania Szajny z lat 60. jawiły się jako plastyczna metafora nasycona szczerymi, pełnymi żaru emocjami. Szajna nie był jedynym twórcą naznaczonym Auschwitz. Obóz przeżyli też Xawery Dunikowski, Zbigniew Dłubak, Marian Bogusz. Cudu doświadczyli Jonasz Stern, "zmartwychwstały" po masowej egzekucji lwowskiego getta, czy Alina Szapocznikow, ocalała z łódzkiego getta i obozów zagłady. Jednak sztuka wydawała się bezsilna wobec skali hitlerowskiej zbrodni. "Żaden z artystów więzionych w Auschwitz, nawet Dunikowski, nie stworzył prawdziwie istotnego i mocnego świadectwa tego okrucieństwa", zauważyła Krystyna Czerni, krytyk i historyk sztuki. Pół wieku temu Oskar Hansen wygrał konkurs na pomnik ofiar Oświęcimia. Asfaltowa 1000-metrowa "Droga" miała przeciąć w poprzek teren obozu. Wtedy nie było szans, żeby społeczeństwo zaakceptowało tak abstrakcyjny symbol. Trzy lata temu Jarosław Kozakiewicz zaproponował "Most duchów". Konstrukcja przerzucona nad rzeką ma łączyć teren obozu z parkiem. Przywodzi na myśl wydłużoną wstęgę Moebiusa – pośrodku jest przekręcona niczym śmigło. Genialnie oddaje grozę Auschwitz; przejście od życia do śmierci. Ciekawe, czy uda się ją zrealizować. [ramka][b]Pamięć Szajny bez Szajny[/b] Czekałam na tę wystawę. Chciałam porównać emocje, jakie kiedyś wywoływała sztuka Józefa Szajny, ze współczesnym jej odbiorem. Sądziłam, że okazję ku temu da pokaz „Pamięci Józefa Szajny” w Galerii Studio w Warszawie. Wbrew tytułowi to nie przegląd jego dokonań, lecz „wyciąg dekady”. Przypomnienie pokazów innych artystów, jakie odbyły się w latach 1972 – 1982 za dyrekcji Szajny. Zestaw zdjęć, filmowych rejestracji, plakatów, druków. Kilkoma fotografiami przywołane zostały ekspozycje i spektakle założyciela Studio. Inaugurując działalność Teatru/Galerii Studio, Szajna miał już 50 lat na karku. Ludzie z jego pokolenia unikali młodszych eksperymentatorów. Tymczasem galeria stała otworem dla awangardy; kupowała wartościowe nowości. W rezultacie przez dwie dekady była jedyną w stolicy reprezentacyjną kolekcją sztuki współczesnej. Sam mistrz pozostawał wyznawcą figuracji. Groteskowo-dramatycznej, naładowanej ekspresją. Miał prawo, Oświęcim odcisnął się na jego świadomości, wrażliwości. W jego krzyku „Replik, replik!” było memento świadka. W przeglądzie „Pamięci Józefa Szajny” nie pokuszono się o repliki instalacji bohatera. Może i dobrze. Wystawa czynna do 16 listopada[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL