Rozmowa "Rz"
Tusk nie potrafi przeprosić
W polskim życiu politycznym mamy deficyt prawdy i to jest cecha charakterystyczna dla miękkiego totalitaryzmu – mówi prezes PiS
Rz: Czy podziela pan obawy niektórych publicystów, że nadciąga w Polsce miękki totalitaryzm?
Ja takie obawy formułowałem podczas kampanii wyborczej, a i wcześniej o tym mówiłem. Ale wówczas było to fatalnie przyjmowane przez publiczność i przez media. Dziś symptomy są już wyraźne. Brak pluralizmu w mediach (choć pozostają jego elementy) ogranicza albo wyłącza bezwzględnie potrzebny w demokracji, mechanizm kontroli i bardzo ogranicza możliwość dotarcia przekazu krytycznego jaki formułuje opozycja. Nie funkcjonuje oczyszczający mechanizm skandalu, media niszowe mogą przedstawiać nawet najlepiej udokumentowane zarzuty wobec państwowych przedstawicieli władz bez najmniejszej reakcji ze strony mediów głównego nurtu, czyli skandal w znaczeniu, jakie nadaje temu słowu socjologia, nie wybucha Brak kontroli umożliwia działania władzy w sferze wymiaru sprawiedliwości, które w normalnej sytuacji byłyby opisywane jako jego drastyczna polityzacja i nadużywanie dla celów politycznych, i szerzej, nie liczenie się z prawem, procedurami, w tym z konstytucją. Bardzo niepokojące wydarzenia mają miejsce w służbach specjalnych gdzie wrócili ludzie SB, a Szef ABW jest co najmniej dziwną postacią. Jednocześnie zlikwidowano w praktyce i tak bardzo słabą kontrolę sejmową nad ABW. Czynione są, i to skutecznie, o czym świadczy uchwała rady wydziału historii UJ, ataki na wolność nauki i poprzez ataki na IPN, na prawo obywateli do informacji. Wreszcie wobec realnej opozycji, czyli Prawa i Sprawiedliwości, stosowany jest przez rządzących wspieranych przez znaczną część mediów, dyskurs wykluczenia niebywałą wręcz agresją, odrzucenie wszelkich reguł kultury. To razem wziąwszy, sytuacja groźna i dobrze, że zaczęto o tym pisać. To, że projekt polityczny Platformy, który jest swoistym połączeniem projektów KLD i projektami szczególnego rodzaju środowiska skupionego kiedyś wokół prezydenta L. Wałęsy, a były to jedyne środowiska, które po 1989 r. wprost kwestionowały prymarną wartość demokracji, można było bez trudu zauważyć już przed laty. Mówiłem o tym w Sejmie jesienią 2005 r. Polska demokracja zawsze była ułomna, ale pod rządami Platformy Obywatelskiej ten proces się pogłębia.
Maluje pan czarny obraz. I mówi pan tak , jak opozycja wobec rządu PiS kilka lat temu. Ale wtedy to to pan narzucał język i ton debaty publicznej. Teraz się to zupełnie odwróciło. Dzisiaj ton nadaje szef Platformy a pan i PiS nie możecie się przebić. Jak to się dzieje, że Donaldowi Tuskowi tak łatwo udało się zdobyć rząd dusz?
Obawiam się, że odmiennie pamiętamy ten czas. W mediach dominował za naszych rządów przekaz, który można określić jako odwrotność dzisiejszego. Dowcip z 2007 r. o tym jak szef TVN mówi czas na zmiany - dotąd atakowaliśmy rząd teraz atakujemy opozycję doskonale oddaje istotę rzeczy. Kompromitacja, upadek, dyktatura – tak miały wyglądać nasze rządy. To, że wszystkie wyniki były znakomite, a w Europie z pewnością liczono się z nami dużo bardziej niż dziś, nie ośmielali się pisać nawet życzliwi nam dziennikarze w strachu, że zostaną reżimowcami. Dziś bardzo wielu nie boi się być proplatformerskim już nie dziennikarzem, a wręcz funkcjonariuszem.
Ale to stawiane przez pana tezy, były powszechnie dyskutowane. Teraz zdominował pana Donald Tusk.
Znowu kłopoty z uzgodnieniem wspólnej pamięci. Ja wielokrotnie starałem się przekazać mediom informacje o tym co robimy i jakie mamy koncepcje. Mediów to nie interesowało, choć wykładałem to wprost resort po resorcie i to nawet na specjalnie organizowanej konwencji, twardo pisały, że rozwiązaliśmy WSI, powołali CBA i dalej nie wiemy co robić. Polityka historyczna i nowa polityka kulturalna i oświatowa, reforma szkolnictwa wyższego i nauki, reformy wymiaru sprawiedliwości, modernizacja Policji i Straży Granicznej, nowa polityka zagraniczna budująca bezpieczeństwo, status i pozycję Polski, wykorzystanie środków europejskich, gdzie dokonaliśmy przełomu (min. Gęsicka), nowa polityka prywatyzacyjna, w tym konsolidacja energetyki i innych gałęzi przemysłu, nowa polityka w górnictwie, reformy finansów publicznych i personalna przebudowa aparatu finansowego, nowa polityka społeczna przesuwająca znaczne środki w stronę biedniejszych grup społecznych czy wreszcie polityka rolna, bardzo mocno wspierająca wieś, przedsięwzięcia w gospodarce morskiej i mieszkaniowej nie budziły zainteresowania albo były przedmiotem ataków. To, że działania te są spójną całością (choć niestety nie zawsze w pełni realizowaną) nie przychodziło do głowy nawet życzliwym. Ale cóż, to, że model budowy po 1989 r. to postkomunizm z przywilejami nomenklatury w centrum, my zauważyliśmy od razu, inni po latach. Może i teraz trzeba lat. Wracając do tamtych wydarzeń dominowała nie krytyka ale czarna propaganda, czasem zresztą w wydaniu koniecznym, jak wtedy, gdy oskarżono mnie za cytat z Kornela Ujejskiego. Nieuctwo szaleje i dziś ostatnio ktoś powołał się na cytat z Piłsudskiego jako na dowód strasznego języka PiS.













