Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Architektura

Czy w Polsce można pięknie budować?

Dom Aatrialny pod Opolem uznany za najlepszy dom œwiata przez architektoniczny portal World Architecture News
Rzeczpospolita
Projekty polskich architektów: Stefana Kuryłowicza i Roberta Koniecznego, znalazły się na ogłoszonej w zeszłym tygodniu liœcie najlepszych budynków œwiata w konkursie The International Architecture Award (IAA).
Konkurs odbywa się od trzech lat, powstał z inicjatywy Muzeum Architektury i Designu w Chicago i ma popularyzować architekturę i estetyki. Wybrano 114 projektów z ponad tysišca zgłoszonych. Robert Konieczny z pracowni KWK Promes z Gliwic został wyróżniony za dwa projekty: Dom Aatrialny i Dom Ukryty, a pracownia Stefana Kuryłowicza z Warszawy za projekt Muzeum Historii Żydów Polskich (współpraca z Rainerem Mahlamäkimz pracowni Lahdelma & Mahlamäki Architects z Finlandii), którego realizacja ma się rozpoczšć za trzy miesišce. Zestawiajšc te wyróżnienia z ostatnim, sprzed dwóch tygodni, sukcesem polskiego pawilonu w Wenecji. należy wycišgnšć wniosek, że polska myœl architektoniczna jest wysoko ceniona na œwiecie. Tymczasem chaos w polskim krajobrazie i miastach raczej nie œwiadczy o powszechnych estetycznych ambicjach inwestorów i decydentów. Wręcz odwrotnie. Laureatów zapytaliœmy, czy coœ dałoby się poradzić w tej sytuacji
Robert Konieczny, pracownia KWK Promes Rz: Kto decyduje o tym, że Polska widziana z drogi jest brzydka? Robert Konieczny: W największej mierze klienci, czyli społeczeństwo. Cechuje nas absolutny brak œwiadomoœci estetycznej. Widać to w architekturze, w urbanistyce, w estetyce ulicy. Na Zachodzie, gdy architekt zabiera się do pracy, zna wszystkie założenia, u nas nie sš one przemyœlane. Plany zagospodarowania przestrzeni, jeœli w ogóle sš, to słabe. Winę za to ponoszš władze, które nie myœlš o rozwiš- zaniach ogólnych. Często brakuje kompleksowych planów funkcjonowania miast, co ma szczególne znaczenie w przypadku aglomeracji, np. Katowic. Trzeba wczeœniej wiedzieć, jak będzie rozwišzany transport, usługi, rozrywka, jaka będzie architektura. Czy można to zmienić? Na pewno nie w cišgu kilku lat. Człowiek się z tym rodzi, œrodowisko go uczy podejœcia do otoczenia. Można się nauczyć, jeœli znajdš się chętni nauczyciele. To zadanie i misja architektów. Ale większoœć jest nastawiona na to, żeby szybko coœ zaprojektować, zakończyć i tyle. Tak prowadzona działalnoœć jest wręcz szkodliwa. Pozwalajš na to luki prawne… Istniejšce przepisy pozwalajš klientowi na zbyt wiele. Ale œrodowisko architektów i urbanistów, które powinno wpływać na zmianę złego prawa, nie jest zwarte ani zainteresowane walkš z urzędnikami. Czy architekci majš realny wpływ na kreowanie otoczenia? Oczywiœcie że tak. Jestem teraz w Barcelonie. Ludzie tu przyjeżdżajš, bo czujš się w mieœcie dobrze, wygodnie. Władze wiedzš, czym jest architektura i co daje miastu. Nie chodzi tylko o pieczołowitš rekonstrukcję zabytków, ale o nowoczesne obiekty, które nakręcajš koniunkturę. U nas mało jest dobrej starej architektury, nikt nie myœli o nowych rozwišzaniach. Nikt nie wierzy, że architektura wabi turystów i inwestorów. Ale znanych architektów przyjeżdża coraz więcej… W Polsce wielka architektura nie znajdzie dla siebie miejsca ze względu na stawki. Na Zachodzie stawka architekta to 10 do 13 proc. kosztów inwestycji, u nas nie więcej niż 5 proc. Słabo wykorzystujemy obecny boom budowlany w Polsce. Architekci nie zdecydowali się na podwyższenie stawek, co otworzyłoby drzwi œwiatowej architekturze. Skoncentrowaliœmy się na wzajemnym wypychaniu się z rynku i obniżaniu cen. Czy zatem o otoczeniu powinni decydować architekci? Jednak tak. Ale musimy być œwiadomi odpowiedzialnoœci, jaka się z tym wišże. Jesteœmy usługowcami, ale nie do końca. Nie można akceptować każdego życzenia klienta. Budynek przecież go przeżyje. Jeœli klient jest niereformowalny, a tacy się zdarzajš, lepiej zrezygnować z zadania. Jak œrodowisko przyjmuje odrzucenie projektu Christiana Kereza na Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie? A może to właœnie ono tak zdecydowało? Nie spodoba się to, co powiem. Gdy przestudiowaliœmy nagrodzone prace konkursowe, jasne było, że to dobry projekt. Muzeum miało obniżyć dominantę gmachu PKiN. Teraz jest moda na architekturę udziwnionš, spod znaku Hadid. Kerez się wyłamał z tego nurtu. Zrobił budynek prosty, choć wyróżniajšcy się i łatwo adaptowalny do potrzeb. Jego zwycięstwo było słuszne. Mam uczucie, że go wyrolowano. Œwiadomie doprowadzono do sytuacji, w której wygrana nie będzie realizowana. Piętrzy się przeszkody, wymyœla ograniczenia, byle projekt odrzucić. Szczerze mówišc, jest mi wstyd. rozm. Grzegorz Sowula (ur. 1967 r.), od 1999 r. kieruje pracowniš KWK Promes w Katowicach, której jest współzałożycielem. Najbardziej znany na Zachodzie polski architekt młodego pokolenia, wymieniony w „The Phaidon Atlas of World Architecture” (2007). Rok wczeœniej portal World Architecture News uznał jego Dom Aatrialny pod Opolem za „najlepszy dom œwiata”. Pracownia zaœ za jedno z setki najbardziej ekscytujšcych biur architektonicznych œwiata – dziœ jest regularnym goœciem międzynarodowych pism branżowych (np. „Wallpaper” czy „Interni”). gs Stefan Kuryłowicz, Pracownia APA Kuryłowicz & Associates Rz: Czy nagrody dla polskich projektów majš wpływ na pozycję architektów w kraju? Czy majš donoœniejszy głos w dyskusji nad nowš architekturš w Polsce? Stefan Kuryłowicz: Dzięki nagrodom zaczyna się o projektach rozmawiać. Dowiaduje się o nich publicznoœć, zostajš poddane ocenie. Pracuję w biurze, któremu udało się zebrać większoœć nagród krajowych. To podnosi naszš wiarygodnoœć. Sš opinie, że to, co powstaje w Polsce, nie dorównuje temu, co buduje się w innych krajach. Stšd pomysły, by sprowadzać architektów z zagranicy. Wierzę, że gdy projekt otrzymuje nagrodę międzynarodowš, to fakt ten zmienia podejœcie do polskich architektów. Na ile architekci w Polsce majš realny wpływ na to, co się buduje? Architekt zawsze ma decydujšcy wpływ na to, co powstaje. Natomiast warunki, w jakich przychodzi nam tworzyć, nie dajš czasem możliwoœci realizacji wizji w całoœci. Znam znakomitych inwestorów, zarówno prywatnych, jak i instytucje, którzy sš zainteresowani jakoœciš projektów do tego stopnia, że już w przedwstępnej umowie żšdajš, bym sporzšdził projekt œwiatowej klasy. Z instytucji publicznych mogę wymienić np. Uniwersytet Warszawski czy miasto Wrocław, w którym budujemy filharmonię. Mam nadzieję, że sukcesy takich projektów, jak Muzeum Historii Żydów Polskich czy Muzeum Sztuki Nowoczesnej, przy którym prace zostały zawieszone, uœwiadomiš decydentom, że dobra kultury materialnej, gmachy publiczne to najwartoœciowsze z rzeczy, jakie można po sobie zostawić. Że to majštek, który nas definiuje i okreœla. W wywiadzie dla portalu Mmsilesia.pl Robert Konieczny powiedział, że chce, by jego miasto Katowice w przyszłoœci nie przypominało “takiej Warszawki, gdzie jest dużo deweloperskich budynków, tandetnych biurowców”. Co pan o tym myœli? Nie wiem, co miał na myœli przesympatyczny skšdinšd Robert Konieczny. Jest architektem o pokolenie ode mnie młodszym, autorem niewielu jeszcze projektów. Życzę mu wielu sukcesów. Tworzenie aglomeracji miejskich to niełatwe zadanie. Myœlę, że Katowice i Warszawa majš pod względem architektonicznym wiele wspólnego. Charakterystycznym dla tych miast wyróżnikiem jest chaos. Także zaniedbanie całych dzielnic. W stolicy się więcej inwestuje. Ale Katowice majš ogromny potencjał. Budujemy tam dwa obiekty – Silesia Towers. Mam nadzieję, że będš dla regionu wartoœciš dodanš. A co pan myœli o nowej architekturze warszawskiej? Czy zawsze jest ona przemyœlana? Nie wszystko mi się podoba. Jednak stolica może się pochwalić ważnymi realizacjami. Œwietnie przyjšł się budynek Biblioteki Uniwersyteckiej. Z przyjemnoœciš patrzę na budynki biurowe konkurencji – firmy JEMS. Jej architekci opracowali własnš czytelnš stylistykę. Z naszych projektów wysokie noty zbiera budynek przy ulicy Nullo czy pokazywany na œwiecie budynek LOT. Co się panu nie podoba w Warszawie? – Dla mnie ważna w mieœcie jest przestrzeń między budynkami. Zapomina się o niej, nie ma na niš pomysłu. Znaczšce budynki stojš przy zaœmieconych, rozgrzebanych terenach. Teraz będzie budowany stadion. Dowiedziałem się, że tylko stadion i nic więcej. Dookoła chaszcze i bazar. Czym zachwyciło jurorów Muzeum Historii Żydów Polskich? Czytelnym przekazem. To budynek użytecznoœci publicznej o zdyscyplinowanej bryle, który będzie łatwo rozpoznawalny. Jednoczeœnie jest zintegrowany z tym, co się będzie działo w œrodku... Już na etapie konkursu okreœlono, że budynek ma się odnosić do biblijnej historii przejœcia przez Morze Czerwone. Nam udało się chyba spełnić te oczekiwania. rozm. Monika Janusz-Lorkowska Profesor Politechniki Warszawskiej, architekt, laureat Honorowej Nagrody SARP (2003). Ostatnie nagrody: ? 2007 r.: I miejsce w konkursach na koncepcję Kampusu Uniwersyteckiego Zgrupowanie Ochota w Warszawie, na projekt budynku Supersamu w Warszawie i na projekt stadionu Hetman oraz zaplecza treningowego w Białymstoku; ? 2006 r.: I nagroda w konkursie SARP na koncepcję kompleksu budynków dydaktycznych UW; ? 2005 r.: I nagroda w konkursie na koncepcję architektonicznš Sali Koncertowej i placu Wolnoœci we Wrocławiu. m.j.-l.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL