Literatura

Powrót szwoleżerów

Rzeczpospolita
Nadchodzi rocznica szarży pod Somosierrą
Było w języku polskim jakiś czas temu w użyciu słowo kozietulszczyzna oznaczające głupią, bezsensowną brawurę. Używali go w latach 60. minionego wieku twórcy i publicyści, którzy uznali za wyśmienity pomysł, by w zniewolonym kraju ośmieszać patriotyczne postawy Polaków oraz ich ofiary dla odzyskania niepodległości. Przesadzili jednak w swym zapale. W obronę Kozietulskiego, Somosierrę i polskie powstania wziął bowiem, swoją drogą niebezinteresownie, komunistyczny wojskowy, pisarz i publicysta pułkownik Zbigniew Załuski.
Dziś Jan Hipolit Kozietulski nie potrzebuje obrony, lecz przypomnienia, a właśnie zbliża się 200. rocznica szarży pod Somosierrą, która odbyła się 30 listopada 1808 roku. Nie czekając na rocznicę, wydawnictwo graf_ika zaprezentowało tekę „Somosierra” zawierającą reprodukcje 24 grafik, głównie XIX-wiecznych, ze zbiorów Muzeum Wojska Polskiego, a także z kolekcji prywatnych. Pomysłodawcą wydania teki jest dr Zbigniew Dunin-Wilczyński z MWP będący także autorem dołączonego do niej opracowania opisującego szarżę, straty i nadania Legii Honorowej jej uczestnikom oraz omawiającego graficzne i malarskie przedstawienia bitwy. Teka godna jest swej nazwy, także z powodu wielkości (niemal 70 na 90 cm). Mieści bowiem m.in. pięć dużych grafik, z uważaną za najciekawsze przedstawienie Somosierry akwatintą Debucourta z 1818 r., według obrazu Verneta. Powstał on na zamówienie Wincentego Krasińskiego, dowódcy szwoleżerów, który jest oczywiście ukazany w scenie po szarży jako centralna postać.
Analizując przedstawienia Somosierry w malarstwie i grafice Zbigniew Dunin-Wilczyński pokazuje częste odstępstwa artystów od realiów. Szwoleżerowie ubrani są w mundury paradne, nie zaś polowe, mają w rękach lance, które otrzymali dopiero po Somosierze, walczą w udramatyzowanym górskim krajobrazie mającym niewiele wspólnego z rzeczywistością. Nie zawsze błędy te wynikały z niewiedzy artystów. Jak pisał Stanisław Witkiewicz, „paradny mundur szwoleżerów (...) zanadto jest piękny i żal widać było malarzom ich czynów pozbywać się takiego kolorystycznego motywu”. Czasami jednak dochodziło do niewątpliwie zamierzonych fałszerstw jak w obrazie Chaperona, który na czele szarżujących Polaków namalował francuskiego majora Segura. W tece znajdują się także portrety oficerów pułku lekkokonnych – Wincentego Krasińskiego, Wincentego Szeptyckiego oraz Dominika Radziwiłła (brakuje jednak Kozietulskiego), grafiki przedstawiające szwoleżerów. Są również także reprodukcje rysunków Bronisława Gembarzewskiego pokazujące szwoleżerskie akcesoria: szable, czapki, ozdoby mundurowe. Zwraca uwagę grafika przedstawiająca szwoleżera z dość smętną miną na tle panoramy Paryża. Jest jednak rok 1814 i sprawa Napoleona, a wraz z nią sprawa polska mają się nie najlepiej. Do przyjaźni polsko-francuskiej z tamtego czasu odnosi się litografia, na której napoleoński wiarus ze Starej Gwardii stoi obok polskiego szwoleżera. Trzymają się za ręce i spoglądają na siebie, ale to nie oznacza tego, o czym się dzisiaj myśli. Idealny prezent dla prezydenta Sarkozy’ego, gdyby Lech Kaczyński wybierał się do Paryża. „Somosierra”. Teka grafik. Wydawca: graf_ika przy współpracy Muzeum Wojska Polskiego. Warszawa 2008
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL