Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sylwetki

Zyskowne zachcianki klientów

Rzeczpospolita
Inwestycja w markowe wino lub autograf Fidela Castro? Przelot na kolację na szczycie wieży Eiffla? O Krzysztofie Maruszewskim, ambitnym 29-latku, który wie, jak zarobić na zamożnych i otwartych na nowoœci inwestorach
Pištkowy poranek. Tysišce młodych Polaków ubranych w garnitury zaczyna kolejny dzień pracy w urzędach, firmach i korporacjach. A 29-letni Krzysztof Maruszewski idzie na spacer do parku ze swojš rocznš córkš Jagodš. Jest w pracy. Telefonicznie koordynuje działania swoich trzech firm. W pištek zazwyczaj odbiera najwięcej telefonów w sprawie wynajęcia samolotu lub œmigłowca. – Nie mógłbym pracować w korporacji. Zbyt mocno cenię niezależnoœć – przyznaje Maruszewski. Od Warszawy, w której ostatnio bywa coraz częœciej, woli Poznań, w którym mieszka od urodzenia. Prowadzenie działalnoœci w Wielkopolsce sprawia też, że jest bardziej konkurencyjny niż firmy ze stolicy. Jego jedynym wspólnikiem, powiernikiem i doradcš jest żona Agnieszka, którš poznał na poczštku swojej biznesowej drogi blisko dziesięć lat temu. – Nie ma bezpoœredniego kontaktu z klientami i nie angażuje się działalnoœć operacyjnš. Konsultuję z niš jednak wszystko – mówi Maruszewski.
Przydaje mu się także spokój i opanowanie Agnieszki, które równoważš jego dużš emocjonalnoœć i niecierpliwoœć. – Krzysztof ma w sobie dużo energii, którš poœwięca nowym pomysłom. W ich kreowaniu pomaga mu także łatwoœć w przyswajaniu wiedzy – mówi Mikołaj Iwański, dyrektor inwestycyjny Stilnovisti, jednej z firm Maruszewskiego. – Szef jest wymagajšcy, ale wyrozumiały. Wie, że nie wszystko zawsze udaje się zrobić na czas – dodaje Katarzyna Mazurek, która na co dzień prowadzi biuro jego firm. Często sam nie nadšża z załatwieniem wszystkiego. Jak przystało na indywidualistę, Krzysztof Maruszewski chodzi własnymi œcieżkami. – Szukam nisz zwišzanych ze œwiadczeniem usług zamożnym klientom – wyjaœnia Maruszewski. Spółka Stilnovisti, którš zarejestrował w marcu tego roku, jest pierwszš w Polsce firmš, która doradza, jak inwestować w wino. Najpopularniejszy i najbardziej zyskowny jest zakup skrzynek trunku, które leżakujš w Wielkiej Brytanii, Francji lub Belgii. Ich cena negocjowana jest na bazie wyceny londyńskiej giełdy wina Liv-ex. Do tej pory œwiadczył usługi kilkunastu inwestorom, którzy wydali na wina łšcznie kilka milionów złotych. Największa inwestycja, w której poœredniczył do tej pory, była warta 500 tys. zł. Na poczštku zachodnie firmy handlujšce winem sceptycznie podchodziły do młodego biznesmena z Polski. – To zamknięte œrodowisko. Rozmowy trwały pół roku – wspomina Krzysztof Maruszewski. Nie zniechęcił się, ponieważ jest uparty i ambitny. – Oczywiœcie, nieco szczęœcia się przyda, ale przede wszystkim trzeba stawiać sobie wysoko poprzeczkę i być wytrwałym – podkreœla. Obecnie próbuje przekonać instytucje finansowe, że inwestowanie w wino może być alternatywnym produktem finansowym dla tych klientów, którzy nie chcš się ograniczać do tradycyjnych funduszy inwestycyjnych czy obligacji. – W Polsce brakuje jeszcze otwartoœci dla tego, co nietypowe – przyznaje. W Stilnovisti realizuje także swojš pasję. Poœredniczy w handlu dziełami sztuki. Interesujš go przede wszystkim kontrowersyjne prace młodych twórców. Inwestorzy mogš na nich póŸniej zarobić w Europie Zachodniej. Sztukš interesuje się od wielu lat. Za pierwsze pienišdze, które zarobił jako nastolatek, oprowadzajšc francuskich turystów po Poznaniu, kupił w antykwariacie zabytkowš solniczkę z porcelany miœnieńskiej. Wartoœciowe figurki i naczynia zbiera do dziœ. Wierzy, że za dziesięć lat będzie go stać na to, aby kupić kilka elementów najsłynniejszego na œwiecie serwisu Łabędziego, który składa się z około dwóch tysięcy częœci. Już przed maturš wiedział, że nie pójdzie na studia dzienne. Chciał pracować. Pierwszš firmę założył jeszcze w szkole œredniej. Zaczynał od organizowania koncertów muzyki poważnej. Zajmował się także promocjš i public relations. W 1998 r. powstało Creative PR. – W Poznaniu takich agencji było wówczas niewiele – mówi szef Stilnovisti. Wybrał psychologię stosunków międzykulturowych w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Kierunek podpowiedział mu ojciec Tomasz Maruszewski, profesor psychologii. – Będziesz mógł zajmować się wszystkim, co opiera się na kontaktach międzyludzkich – mawiał. Ta wiedza przydaje mu się na co dzień. – Łatwo nawišzuje kontakty i potrafi je pielęgnować. Jego dużš zaletš jest również bezkonfliktowoœć – mówi Mikołaj Iwański. Zdecydował się także na studia MBA na Nottingham Trent University i Akademii Ekonomicznej w Poznaniu. Zrobił to po to, aby zorientować się, jak wyglšda œwiat korporacji. Nie założyłby spółki Airtaxi, gdyby trzy lata temu nie miał problemu z wynajęciem helikoptera na własny œlub. – Przez trzy miesišce próbowałem znaleŸć firmę, która pomoże mi w przygotowaniu niespodzianki dla mojej żony – wspomina. Wypożyczanie samolotów pasjonuje go jednak coraz mniej, bo konkurencja jest coraz bardziej zaciekła. – Szukam inwestora, który pomoże mi prowadzić tę spółkę – mówi szef Stilnovisti. Potrzebuje bowiem więcej czasu na realizację nowych projektów. Ma zamiar rozwinšć działalnoœć concierge – dyskretne zaspokajanie zachcianek zamożnych osób. To np. zorganizowanie przelotu odrzutowcem do Paryża, a póŸniej œmigłowcem z lotniska do heliportu w centrum, aby na szczycie wieży Eiffla mogły zjeœć romantycznš kolację. Aby inwestować w wino, nie trzeba być milionerem. Nie trzeba także znać się na trunkach. Można za to dobrze zarobić – W przyszłym roku chciałbym stworzyć oddzielnš spółkę, która zajmie się wyłšcznie concierge – wyjaœnia. A jeszcze w tym roku zacznie przyjmować zlecenia na zakup autografów, znaczków i innych nietypowych kolekcji. Aby zainwestować w autografy, należy wpłacić 5 tysięcy funtów. Firma poœredniczšca kupuje za nie podpisy znanych osób, które po kilku latach sprzedaje z zyskiem. W cišgu pięciu lat o 1000 procent zdrożały autografy Fidela Castro. Sporo zarobić można także na podpisach bitelsów. Krzysztof Maruszewski przyznaje, że nie wszystkie jego pomysły na biznes okazały się strzałem w dziesištkę. Jednak te doœwiadczenia wiele go nauczyły. – Przydało mi się nawet promowanie œledzi w sieci handlowej, którym zajmowałem się dziesięć lat temu – podkreœla. Pienišdze zarabia po to, aby zapewnić stabilizację rodzinie i spełnić marzenia. Mówi, że za kilka lat sprzeda firmy, które stworzył. Być może po to, by założyć nowe.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL