W sieci opinii

Remuszko: Ple-ple

Stanisław Remuszko
Fotorzepa
Tytuł jest krótki z braku miejsca. Właściwy tytuł powinien brzmieć: Psychiatria. Psychologia. Psychoterapia. Ple-ple.

Równo trzy lata temu rozpoczął się sądowy proces Norwega Andersa Breivika, który kilka miesięcy wcześniej z najzimniejszą krwią mordował przez parę godzin dziesiątki dziewcząt i chłopców przebywających na młodzieżowym obozie. Za swe zbrodnie (w sumie 77 śmiertelnych ofiar) Breivik został skazany na (21 lat więzienia).

O karze śmierci pisałem już na blogu w „Rz" i nie o tym aspekcie chcę dzisiaj rzec zdań kilka. Breivik, jakkolwiek straszny, służy tu tylko za pretekst do rozważań o sprawach dusznych – a więc z definicji otchłannych, unikatowych, tajemnych i poruszających.

O kategorycznym zdrowiu duszy (o tym, czy ktoś jest poczytalny) decydują fachowcy. Ponieważ od takiej decyzji może zależeć – dosłownie i w przenośni – dalsze życie człowieka, powinni to być doświadczeni specjaliści najwyższej klasy, i właśnie takich sześciu sławnych ekspertów zatrudnił sąd. Ale zabili oni ćwieka norweskiemu wymiarowi sprawiedliwości, gdyż wydali sześć suwerennych opinii, z których trzy były za poczytalnością, trzy zaś dokładnie na odwrót.

To dotyczy nie ezoteryki, astrologii czy innego wróżbiarstwa, lecz psychiatrii, która jest wykładana na akademiach i w uniwersytetach medycznych całego świata jako nauka medyczna (kierunek studiów).

Ale to dopiero początek. Przywołane hasło głosi bowiem: „Psychiatria różni się od psychologii faktem, iż jest ona nauką medyczną, psychologia zaś jest subdyscypliną filozoficzną, która obecnie wyrosła na samodzielną naukę społeczną". Przejdźmy zatem do psychologii.

Samych tylko najważniejszych nurtów (szkół) psychologicznych naliczyłem w tym miejscu bodaj jedenaście, a każda INACZEJ opisuje „rzeczywistość psychiczną" człowieka. Jeden człowiek ma jedenaście psychik? Trudno to pojąć...

Jeszcze gorzej, gdy czytelnik sięga do tej samej internetowej encyklopedii i porównuje treść dwóch haseł: „nauki społeczne" oraz „nauki humanistyczne".

Jak szary zjadacz chleba (niech będzie, że z maturą) ma się rozeznać w takich uczonych niejasnościach, rozbieżnościach, sprzecznościach i wątpliwościach? Jak rozróżnić między prawdą a fałszem, nauką a pseudonauką, informacją a plotką, wiarygodnością i prawdziwością a ssaniem palca i braniem z sufitu, weryfikowalnością i rzeczowością a fantazjowaniem i językową śliną?

Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam mimo to serdecznie i z respektem :-)

Masz pytanie do autora? remuszko@gmail.com

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL