Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Wenecki sukces Artura Rucińskiego

Artur Ruciński w „Trubadurze” Giuseppe Verdiego
Teatro La Fenice
Po niedawnym, błyskotliwym debiucie w zastępstwie Placida Domingo na festiwalu w Salzburgu, polski œpiewak znów podbił publicznoœć. Tym razem w Wenecji.
Ewa Górniak-Morgan z Wenecji „Trubadur" Giuseppe Verdiego to jeden z najpopularniejszych utworów, wzorzec opery i wspaniałych melodii, których nie da się zapomnieć. Największym wyzwaniem dla wykonawców nie jest jednak umiejętnoœć olœnienia publicznoœci, lecz wpisanie się w tradycję tego, co piękne i niezapomniane. Baryton Artur Ruciński robi to w sposób niemal naturalny. W roli Hrabiego di Luna w „Trubadurze" występuje we Włoszech już po raz trzeci, obecnie na deskach weneckiego Teatro La Fenice. – Kocham tę operę i postać hrabiego. To sztandarowa rola w moim obecnym repertuarze. — wyznał „Rz" na chwilę przed wejœciem na scenę. – Wierzę w belcanto i w emocje, jakie z sobš niesie, a wcielajšc się w tego Verdiowskiego bohatera próbuję je przekazać publicznoœci.
Na premierze „Trubadura" 11 wrzeœnia w Wenecji doskonale mu się to udało. Publicznoœć nagrodziła polskiego œpiewaka oklaskami po brawurowym wykonaniu arii „Il balen del suo sorriso", a na końcu spektaklu – długš owacjš. Artur Ruciński œwietnie prezentuje się na scenie, a to, wraz z imponujšcš barwš głosu oraz pewnoœciš siebie, podpartš dobrš technikš, dogłębnym opanowaniem roli i nieskazitelnš dykcjš, przekonuje najbardziej. Młody włoski dyrygent, Daniele Rustioni narzucił szybkie tempo swoimi nader ekspresyjnych ruchami, ale i w nim jest wiele pasji. To ona sprawia przecież, że tętniš życiem dzieła, które inaczej byłyby muzealnymi zabytkami, jakie się podziwia, ale nie przeżywa. Oszczędna scenografia wymagała od œpiewaków aktorskiej dyscypliny. Ruciński konsekwentnie budował napięcie w relacji bohatera z rywalem Manrico (Gregory Kunde, o nieco mniej pewnym głosie) i ukochanš Leonorš (Carmen Giannattasio, bez zarzutów, choć mniej przekonujšca). W interpretacji Polaka Hrabia di Luna jest w tym trójkšcie postaciš wiodšcš. – Myœlę zarówno tekstem, jak i melodiš, bo obu tych składników opery nie można rozłšczyć – mówi Artur Ruciński. – Emocje muszš być prawdziwe, gdyż inaczej publicznoœć od razu wyczuje fałsz. Œpiew to nie tylko piękno ludzkiego głosu, ale i treœć, którš z sobš niesie. Po niedawnym sukcesie na festiwalu w Salzburgu również w „Trubadurze" Artur Ruciński, podbija œwiatowe sceny. Jesieniš zobaczymy go w La Scali w „Simonie Boccanegrze" Verdiego pod batutš Daniela Barenboima, a za rok w „Madamie Butterfly" Pucciniego w nowojorskiej Metropolitan Opera. „Trubadura", w koprodukcji Teatro La Fenice oraz Teatro Reggio w Parmie i w reżyserii Lorenzo Marianiego, ze scenografiš i kostiumami Williama Orlandiego można oglšdać w Wenecji do 28 wrzeœnia.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL