Rząd i PO dużo tracą na taśmach

aktualizacja: 30.06.2014, 12:35
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

PiS wyprzedza Platformę już ?o 8 punktów procentowych. Korwin-Mikke trzecią siłą na scenie politycznej.

Afera podsłuchowa zbiera swoje żniwo. Prawo i Sprawiedliwość znacznie wyprzedziło Platformę Obywatelską w sondażach.
PiS popiera 32 proc. ankietowanych przez IBRiS Homo Homini 27 i 28 czerwca, a więc już po otrzymaniu przez rząd Donalda Tuska wotum zaufania od Sejmu. PiS nic nie zyskało na aferze podsłuchowej, bo dokładnie takie samo poparcie miało przed jej wybuchem. Za to Platforma straciła na taśmach – dziś cieszy się poparciem 24 proc. badanych, a dwa tygodnie temu miała o 4 punkty procentowe więcej sympatyków.

PiS o końcu Tuska

To wystarczy, żeby PiS triumfowało. – Różnica w poparciu zdecydowanie się powiększa – mówi Jan Dziedziczak, poseł PiS. – Czas rządów Donalda Tuska zmierza do końca. Nie wiadomo tylko, czy będzie to w roku 2015 czy wcześniej. Polacy nie chcą, by Tusk był ich premierem.
Według Dziedziczaka spadek poparcia PO poniżej 20 proc. jest tylko kwestią czasu.
Cezary Grabarczyk, wicemarszałek Sejmu z PO, choć przyznaje, że wynik sondażu jest zapewne pochodną afery podsłuchowej, mimo wszystko jest dobrej myśli. – Mamy co prawda sporo do nadrobienia, ale PO w tej chwili mobilizuje się przed kolejną kampanią, więc jest szansa na poprawę wyników – przekonuje.
Podobnego zdania jest socjolog Wojciech Łukowski z UW. ?– Spadek poparcia dla PO jest wynikiem irytacji z powodu afery taśmowej, ale nie jest to zmiana trwała – ocenia socjolog. – Uważam, że PO odrobi straty, tym bardziej że w przypadku PiS jak zwykle w sytuacjach kryzysowych ujawnił się szklany sufit, który nie pozwala tej partii na zbyt duży wzrost poparcia.

KNP na podium

Sporą niespodzianką jest trzecie miejsce partii Janusza Korwin-Mikkego, popieranej przez 11 proc. respondentów. W przypadku tej partii to wzrost poparcia o 5 punktów.
Przemysław Wipler nie kryje zadowolenia z tego wyniku. – Widać, że coraz więcej wyborców, szczególne młodych, postrzega nas jako alternatywę dla PO i PiS – mówi poseł Nowej Prawicy. – Będziemy ciężko pracować, by zająć drugie miejsce, ponieważ ani my, ani nasi wyborcy nie chcemy, by nasze pieniądze były kradzione przez PO czy marnowane przez PiS.
Kongres Nowej Prawicy nieznacznie wyprzedził SLD, które w tym badaniu ma 10 proc. poparcia (1 punkt więcej niż w poprzednim).
Łukowski jest jednak zdania, że Sojusz może wrócić na trzecie miejsce, bo ciągle ma szansę na zwiększenie poparcia. – Jeżeli chodzi o SLD, to wszystko jest otwarte – ocenia Łukowski.
Ostatnia partia, która dostałaby się do Sejmu, to PSL balansujące na granicy progu wyborczego. Ludowcy mają 5 proc. poparcia. Na aferze podsłuchowej stracili 2 punkty procentowe. Bez szans na samodzielne odnowienie mandatów parlamentarnych są Solidarna Polska – 3 proc. poparcia, Polska Razem Jarosława Gowina – 2 proc., Twój Ruch – 2 proc.
Tym, co poważnie może zmartwić Donalda Tuska, premiera i lidera PO, jest to, że poparcie dla niego jako szefa rządu w ciągu miesiąca spadło o 6 punktów procentowych – z 31 proc. w maju do 25 w czerwcu. Wzrósł też odsetek osób negatywnie oceniających premiera – z 64 do 68 proc. Jeszcze gorzej wypadają oceny rządu. W czerwcu miał on zaledwie 17 proc. ocen pozytywnych o 8 punktów mniej niż w maju. To najgorsze oceny w historii rządów Tuska.

Społeczeństwo podzielone

– Taki ostry zjazd poparcia oznacza, że Donald Tusk będzie musiał wkrótce – jeszcze w wakacje albo zaraz po wakacjach – przeprowadzić głęboką rekonstrukcję rządu – uważa Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Jeżeli tego nie zrobi, to porażkę wyborczą przy takich notowaniach rządu ma jak w banku.
Wygranym oprócz KNP okazuje się też Bronisław Komorowski. Odsetek dobrych ocen prezydenta w ciągu miesiąca wzrósł o 5 punktów procentowych – z 54 do 59 proc.
Według Chwedoruka prezydent zasłużył sobie na ten wzrost poparcia, bo w aferze taśmowej zachowywał się bardzo zręcznie. – Skrytykował styl uprawiania polityki i treść rozmów, w zawoalowany sposób dał też do zrozumienia, że oczekuje dymisji bohaterów taśm, ale jednocześnie nie zaatakował Tuska i nie wpisał się w narrację partii opozycyjnej, a więc nikogo od siebie nie odstraszył. Pytanie, jak długo można taki balans utrzymywać – komentuje politolog.
Z badania IBRiS Homo Homini wynika też, że zdania na temat samego upublicznienia nielegalnie nagranych rozmów są podzielone. 48 proc. badanych uznało, że jest to w interesie społecznym, a 44 proc. było przeciwnego zdania. Łukowski uważa, że te wyniki odzwierciedlają podział społeczeństwa, który zaczął się od katastrofy smoleńskiej i do dzisiaj przekłada się na inne sprawy.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE