Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Literatura

Conrad, mormoni, jankeski marksizm

Tadeusz Korzeniewski, „Do Wyoming”, Wydawnictwo 2 Kolory, Warszawa 2013
Plus Minus
Powieœć Tadeusza Korzeniewskiego „Do Wyoming" jest prawdziwie wybuchowš mieszankš fikcji i prawdy, zmyœlenia i twardego stšpania po ziemi, bo przecież ten emigrant z 1981 r. musiał się zmierzyć z życiem na obczyŸnie, zna Amerykę, a przede wszystkim Amerykanów, choć nigdy nie przyjšł tamtejszego obywatelstwa.
„(...) nie byłbym w porzšdku wobec kraju urodzenia. Wobec siebie. Dziœ dodam – wobec mojego naturalnego narodu etnicznego. Więc w 1989 byłem w kontakcie z najgłębszym sobš. Wybrałem dobrze. Mój instynkt, sens tego, co jest moim losem, przeprowadziły mnie". „Do Wyoming" jest literaturš drogi bardzo dobrej próby. Przypominajš się ksišżki innego emigranta, mieszkajšcego w Chicago Henryka Skwarczyńskiego, zwłaszcza „Z różš i Księżycem w herbie" i „Majaki Angusa Mac Og". Podobne penetrowanie obcych dla człowieka znad Wisły œwiatów, ciekawoœć ludzi i miejsc. U Korzeniewskiego ta ciekawoœć sprawia, że wychodzi zeń homo religiosus, penetrujšcy œwiadomoœć religijnš Amerykanów: chwali mormonów za ich praktyczny stosunek do życia, za lojalnoœć wobec rodziny, za miłoœć i przywišzanie do ziemi, za bliskoœć z naturš. Penetruje inne sekty, poznaje ich wrażliwoœć, konfrontuje z naszym katolicyzmem. Fascynujšce stronice udowadniajš, że religia wcišż jest podstawš kultury, ona jš w sobie zawiera, niesie jak najcenniejszy skarb. Tadeusz Korzeniewski urodził się w 1949 r. w Elblšgu. Debiutował opowiadaniem „W Polsce", które ukazało się w 1978 r. na łamach legendarnego „Zapisu", pierwszego niezależnego pisma literackiego w komunistycznej Polsce. Andrzejewski, Nowakowski, Orłoœ, Burek, Stryjkowski... Kilka lat póŸniej opowiadanie debiutanta rozrosło się do wymiaru ksišżki, wydanej w drugim obiegu. Był już wtedy jej autor drukarzem podziemnej Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWA. Rzecz również nosiła tytuł „W Polsce", a jej autor otrzymał w 1984 r. Nagrodę Koœcielskich. Po latach ksišżka została wznowiona w ramach Kanonu Literatury Podziemnej.
Już w debiutanckiej ksišżce zaskakiwał język Korzeniewskiego, bardzo żywy, wyczulony na filozoficzny niuans, zaczepny. Nie chciał autor podczepić się pod żadnš politycznš koterię, budował œwiat zupełnie własny. Piotr Wierzbicki przyrównał go swego czasu do kota, który chadza własnymi œcieżkami. To wszystko odnajdujemy w najnowszym tomie prozy obecnie mieszkajšcego w Seattle Korzeniewskiego: jest to ksišżka prowokacyjna, żywa, wywołujšca zachwyt, sprzeciw, refleksję. Czy na tym polega dobra literatura? Na pewno. Bohater-narrator jest rodzajem nomady przemieszczajšcego się po wielkim kontynencie. Łapie stolarskie fuchy, odnawia domy, przede wszystkim zaœ szuka ludzi, poznaje ich, wchodzi z nimi w dialog, w spór. Tak jak podczas spotkania autorskiego z afroamerykańskim pisarzem głoszšcym, że Joseph Conrad był rasistš. Apologia Conrada oraz jawny sprzeciw wobec – jak to nazywa Korzeniewski – jankeskiego marksizmu, rozwadniajšcego mózgi politycznš poprawnoœciš, nakazujšcego kochać to, co obce, i stawiać ponad własnym. Własnš etnicznoœciš. Etnicznoœć to zresztš pojęcie dla tej prozy podstawowe. Autor-narrator broni jej zaciekle, widzšc w niej nadzieję dla europejskiej tożsamoœci, dla Polaków i Polski, dla Ameryki, czyli wartoœci zbudowanych przez białego człowieka. A może Korzeniewski po prostu jest rasistš? Zachęcam do lektury. Jeszcze cytat będšcy dobrš próbkš języka autora: „Nikogo nie zamierzamy cišgać po tych stronach ze względu na jej lub jego mismontaż w bazie genderowej: gejów, lesbijek, krosdresów, trannnies, kogo jeszcze. Tolerancja jak mur. Ale spoiwa naszej wspólnoty, małżeństwo, rodzinę i nasze dzieci wy zostawiacie nam w spokoju, prawda? Bo jak nie zostawiacie – to my was od nas odłšczymy. O tak: pstryk. Nas jest dużo więcej i coraz wspólniejszym będziemy mówić głosem. Wasz wybór". Tak ksišżka jest jak sidolówka wrzucona w polskie bagno, w które, niczym słomiane chochoły, powtykano „autorytety moralne". Mam nadzieję, że je rozpieprzy.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL