REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Edukacja » Szkoły podstawowe

Szkoły podstawowe

Obowiązkowo, ale dobrowolnie

Renata Czeladko 09-01-2009, ostatnia aktualizacja 10-01-2009 02:45

Platforma zapisała, że sześciolatki jednak będą objęte obowiązkiem szkolnym, ale na wniosek rodziców.

Rodzice ze społecznej akcji „Ratuj maluchy” (zrzesza blisko 40 tys. przeciwników posyłania sześciolatków do szkół) czują się oszukani. – Obowiązek oznacza, że dziecko będzie musiało iść do szkoły. Co z tego, że ma to się stać na wniosek rodzica, jeśli w tej samej ustawie widnieje zapis, że każdy dostanie od dyrektora szkoły nakaz zapisania dziecka – twierdzi Karolina Elbanowska z „Ratuj maluchy”.

Późnym wieczorem w czwartek posłowie podczas prac nad projektem nowelizacji ustawy oświatowej znów zmienili zapisy dotyczące zasad posyłania od 2009 r. sześciolatków do szkół.

Mówią teraz, że od września tego roku obowiązkiem szkolnym obejmuje się dzieci urodzone od 1 stycznia do końca kwietnia 2003 roku. Dziecko ma pójść do szkoły „na wniosek rodziców”. Pozostałe dzieci z rocznika 2003 „można objąć obowiązkiem szkolnym”. Podobnie ma być z dziećmi urodzonymi w 2004 i 2005 roku, które rozpoczną naukę w kolejnych latach.

Wprowadzony w środę zapis mówił, że sześciolatki z lat 2003 – 2005 będą miały jedynie prawo do rozpoczęcia nauki. Obowiązek będzie od 2012 r. MEN tłumaczył, że w ten sposób łagodzi w pierwszych trzech latach wprowadzania reformy nakaz posyłania dzieci do szkół.

Rodzice z „Ratuj maluchy” cieszyli się, bo pierwotnie rządowy projekt zakładał, iż w roku szkolnym 2009/2010 dzieci urodzone od stycznia do kwietnia 2003 r. rozpoczynają spełnianie obowiązku szkolnego. A rodzice, którzy nie chcieliby ich posłać do szkół, musieliby w nich składać specjalne deklaracje.

– Zapis o obowiązku szkolnym znów jest wyraźniejszy, bo PO przestraszyła się, że wszyscy mówią o wycofaniu się rządu z obniżenia wieku szkolnego. Ale teraz już zupełnie nie wiadomo, czy dzieci mają iść do szkoły czy nie – mówi posłanka Marzena Machałek z PiS. – Reforma i tak przesuwa się w czasie, bo rodzice, którzy nie złożą wniosku, nie będą musieli się nikomu tłumaczyć, dlaczego nie chcą posłać sześciolatka do szkoły – ocenia Artur Ostrowski, poseł Lewicy.

Posłanka PO Izabela Leszczyna tłumaczy, że od początku prac na ustawą intencja rządu i Platformy była taka sama: – Reforma zaczyna się w 2009 r., ale przez pierwsze trzy lata to rodzice decydują, czy chcą, by sześciolatek rozpoczął naukę.

Dodaje, że zastąpienie zwrotu „mają prawo” „objęciem obowiązkiem szkolnym” to sugestia sejmowych prawników. – Doszli do wniosku, że zapis: dziecko „ma prawo” iść do szkoły, może stwarzać prawne problemy. W polskim prawodawstwie istnieje natomiast termin „obowiązek szkolny” i trzeba go konsekwentnie używać w ustawach oświatowych. Nadal jednak to rodzice będą decydowali, bo nie zmieniamy tego, że sześciolatek pójdzie do szkoły na ich wniosek – tłumaczy posłanka PO.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora:

[mailto=r.czeladko@rp.pl">r.czeladko@rp.pl

"Rz" Online
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pawlak: o sześciolatkach niech decydują rodzice

PSL zapowiada złożenie projektu dającego rodzicom wybór, czy posłać sześciolatka do szkoły >>