Papieski program ciągłości

aktualizacja: 27.04.2014, 21:40
Foto: AFP

Nowi święci poszukiwali skutecznych dróg głoszenia Ewangelii. ?Tą drogą podąża Franciszek.

Kanonizacja dwóch papieży w obecności papieża emeryta sprawowana przez Ojca Świętego Franciszka była doskonałą okazją, by przedstawić program i wizję Kościoła na XXI wiek. I choć na pierwszy rzut oka, sądząc po długości i treści homilii, mogłoby się wydawać, że Franciszek, mimo że miał okazję przemówić do niemal 2 miliardów widzów, okazji tej nie wykorzystał, to wcale tak nie jest. Homilię papieską trzeba bowiem „czytać" w kontekście całej uroczystości kanonizacyjnej, a także odnieść ją do toczonych obecnie w Kościele debat. I dopiero z tej perspektywy można dostrzec pełną treść eklezjalnej propozycji, jaką sformułował Franciszek na placu św. Piotra.
Franciszek jest często przedstawiany przez media jako kolejny (po Janie XXIII i Pawle VI) papież zerwania z tradycją. Ale dzisiejsza uroczystość po raz kolejny pokazała, że wcale tak nie jest i że obecny papież opowiada się, choć z pewnymi korektami, za hermeneutyką ciągłości sformułowaną przez Benedykta XVI. Równoczesna kanonizacja dwóch – tak często przeciwstawianych sobie przez media i część postępowej opinii teologicznej – papieży jest tego najlepszym dowodem.
Franciszek pokazał w ten sposób, że nie ma i nie może być sprzeczności między kolejnymi papieżami. Nie jest tak, że jeden z nich jest papieżem Soboru Watykańskiego II, a drugi papieżem sprzeciwiającym się zmianom soborowym. To, co pierwszy rozpoczął, drugi z zaangażowaniem, choć niekiedy wbrew opiniom teologów czy mediów, kontynuował. „Św. Jan XXIII i św. Jan Paweł II współpracowali z Duchem Świętym, aby odnowić i dostosować Kościół do jego pierwotnego obrazu, który nadali mu święci w ciągu wieków" – mówił Franciszek, wyraźnie podkreślając kontynuację soborowej linii Kościoła, rozpoczętej pontyfikatem św. Jana XXIII i przejętej przez św. Jana Pawła II.
Jan Paweł II patronem rodziny. "Tu nie będzie rewolucji"

Prawdziwa reforma

I dokładnie taką samą drogą – odkrywania „pierwotnego obrazu Kościoła" i próby kształtowania w ten sposób instytucji kościelnych – zamierza, co zresztą zostało wprost powiedziane, podążać Franciszek. Reforma Kościoła, którą co rusz zapowiadają „bliscy papieżowi" kardynałowie, nie ma zatem oznaczać przykrawania go do wymiarów czysto ludzkich, ale odkrywanie jego prawdziwego oblicza. „Nie zapominajmy, że to właśnie święci prowadzą Kościół naprzód i sprawiają, że się rozwija" ?– wskazywał Franciszek. Jeśli zatem ktoś liczył na to, że obecny papież skieruje Kościół na drogi jakiejś radykalnej transformacji, to się myli. Drogą Franciszka, tak jak świętych Jana XXIII i Jana Pawła II, jest bowiem wierność Ewangelii i poszukiwanie skutecznych dróg jej głoszenia w świecie. Ewangelia ta nie ma być jednak okrajana z niewygodnych dla świata prawd, choćby z tej o nierozerwalności małżeństwa. „Świętość i nierozerwalność chrześcijańskiego małżeństwa, które często ulega rozbiciu pod wpływem ogromnej presji ze strony zeświecczonego świata, musi być wspierana jasnym nauczaniem, a także świadectwem samych małżeństw" – przypomniał kilka dni temu południowoafrykańskim biskupom Franciszek.
Uznanie św. Jana Pawła II za „papieża rodziny", a także skierowanie do niego prośby o modlitwę w intencji zbliżającego się synodu, stanowi istotny głos obecnego papieża w toczącej się dyskusji na temat „aktualności" nauczania zawartego w adhortacji „Familiaris consortio". Niemieccy postępowcy chcieliby odrzucić zawarte w niej jasne stanowisko w sprawie komunii świętej dla rozwodników w ponownych związkach i zastąpić je jakimś nowym, nieewangelicznym, za to zgodnym z duchem czasów. Franciszek, wskazując na św. Jana Pawła II jako na patrona rodziny i prosząc go o wstawiennictwo w procesie synodalnym, jasno wskazał, że nauczanie papieskie pozostaje nie tylko aktualne, ale też jest punktem odniesienia. Trudno o wyraźniejszy sygnał dla zwolenników postępu, którym papież przypomina, że to nie zerwanie i nie liberalizacja, ale świętość i kontynuacja nauczania stanowią drogę Kościoła.

Kościół miłosierdzia

Ostatnim elementem „programu papieskiego" jest wreszcie głoszenie miłosierdzia Bożego i życie nim. To ono bowiem „zawsze żywi nadzieję, zawsze przebacza, bo zawsze miłuje". Miłosierdzie Boże musi być jednak zakorzenione w świadomości Ran Chrystusa. „Św. Jan XXIII i św. Jan Paweł II mieli odwagę oglądania ran Jezusa, dotykania Jego zranionych rąk i Jego przebitego boku. Nie wstydzili się ciała Chrystusa, nie gorszyli się Nim, Jego krzyżem. Nie wstydzili się ciała swego brata (por. Iz 58, 7), ponieważ w każdej osobie cierpiącej dostrzegali Jezusa. Byli to dwaj ludzie mężni, pełni parezji [szczerości] Ducha Świętego i złożyli Kościołowi i światu świadectwo dobroci Boga i Jego miłosierdzia" – mówił Franciszek.
Obaj nowi święci byli ludźmi, którzy doświadczyli zła, ale mieli też świadomość, że Bóg jest od niego silniejszy. I takie samo zadanie stawia Bóg także przed nami. My również, choć widzimy zło świata, jego odejście od Boga, mamy być zakorzenieni w Chrystusie i wiedzieć, że Bóg jest silniejszy. I jak Jan XXIII i Jan Paweł II zawierzać się Ranom Chrystusa, ale także macierzyńskiej miłości Maryi. I odkrywać miłosierdzie, które stać się powinno programem dla Kościoła w XXI wieku.
—Autor jest filozofem, redaktorem portalu Fronda.pl

Powiedzieli

Kardynał Reinhard Marx przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec
– Jan Paweł II i Jan XXIII byli wielkimi Europejczykami, a także wzorem wiary. Obaj odcisnęli piętno na losach Kościoła i świata – ocenił kard. Marx. Przypomniał, że nowi święci brali żywy udział w życiu ludzi i narodów. Dali świadectwo obecności Kościoła we współczesnym świecie. – W osobie Jana Pawła II Kościół uczcił wizjonerską osobowość, która odważnie występowała z ambony przeciwko komunistycznej dyktaturze i która dzięki swemu politycznemu zaangażowaniu przyczyniła się do upadku muru berlińskiego – podkreślił. Przypomniał słowa Jana Pawła II wypowiedziane w 1996 roku pod Bramą Brandenburską w Berlinie: „Nie ma wolności bez miłości. Człowiek jest powołany do wolności. Pełnia tej wolności ma jedno imię: Jezus Chrystus". Święci są drogowskazami dla naszego życia. „Są żywymi świadkami wiary" w historii Kościoła. Marx przypomniał o poczuciu humoru cechującym Karola Wojtyłę. Gdy podczas przemówienia niemieckiego hierarchy na jednym z synodów zawiódł mikrofon, papież zawołał „Marksizm kaput". —pap
Biskup Tadeusz Pieronek były sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski
– Kanonizacja była wydarzeniem niezwykłym – uważa ks. bp Tadeusz Pieronek. – Jeszcze nigdy w historii Kościoła nie zdarzyło się, by w uroczystości kanonizacyjnej brało udział dwóch papieży – podkreślił. Bp Pieronek mówił, że cieszy się, iż dożył momentu, w którym świętość Jana Pawła II, po zakończeniu procesu kanonizacyjnego, stała się faktem. – Dla mnie jest to wielka sprawa, bo byłem blisko Jana Pawła II i miałem możliwość wieloletniego z nim kontaktu. Spotykamy wielokrotnie ludzi moralnie doskonałych, nawet o tym nie wiedząc, ale Jan Paweł II był wyjątkowym przypadkiem. Może dlatego, że to był mój biskup i profesor – człowiek, który wywarł na mnie ogromne wrażenie – powiedział bp Pieronek. Według byłego rektora Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie Janowi Pawłowi II przypadła główna rola realizacji postanowień Soboru Watykańskiego II. – Nie łudźmy się, to się nie udało do końca, ale on zrobił wszystko, co było możliwe. Poczekajmy, może nie umiemy wszystkiego odczytać – powiedział. —pap
Ksiądz Sławomir Oder Postulator procesu beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II
– Kanonizacja Jana Pawła II to zakończenie misji, którą otrzymałem 13 maja 2005 roku – mówił ks. Oder. – Doprowadzenie procesu kanonizacyjnego do momentu, w którym Kościół mógł poprzez papieża Franciszka wpisać nazwisko Jana Pawła II w poczet świętych Kościoła powszechnego, jest potwierdzeniem wypełnienia tej misji. To dzień, w którym czuję wdzięczność wobec Boga za ten czas, gdy było dużo pracy i wyzwań, ale również wiele Jego bliskości i wsparcia – mówił postulator. Przypomniał, co mówił papież podczas jednej z pielgrzymek do Polski, widząc tłumy wiernych reagujących oklaskami na jego słowa: „teraz przestańcie bić brawa, a zacznijcie słuchać". Dodał, że przesłanie życia Jana Pawła II, jego nauczanie pozostaje w dalszym ciągu cenną wskazówką dla wiernych, bo droga, którą szedł papież, prowadziła go do wypełniania chrześcijańskiego powołania, czyli do świętości. – Święci to ludzie, którzy potrafią zaufać Bogu i wśród codziennych trudności szukać odpowiedzi na Boże wyzwanie. Potrafią przyjąć łaskę, przeżywać konkretną sytuację, w której żyją, jako okazję do tego, aby wypełnić podstawowe powołanie chrześcijanina i żyć miłością – podkreślił. —pap

POLECAMY

KOMENTARZE