Każdy może być producentem prądu

aktualizacja: 12.03.2014, 13:39
Foto: Bloomberg

Kilkadziesiąt osób w Polsce legalnie produkuje i sprzedaje prąd. I to bez konieczności prowadzenia działalności gospodarczej. Kilkaset kolejnych czeka w kolejce na pozwolenie. Czy to się opłaca?

Mamy pierwszych 28 prosumentów w Polsce. Osoby te legalnie sprzedają prąd, dzięki obowiązującym od kilku miesięcy zmianom w przepisach Prawa Energetycznego. To rewolucja nie tylko energetyczna, ekologiczna ale i społeczna, bo dotyczy wszystkich.
- Na podstawie znowelizowanej ustawy Prawo energetyczne z 11 września 2013 r. osoba fizyczna może podłączyć swoją instalację odnawialnych źródeł energii (do 40 kW) do sieci operatora dystrybucyjnego (OSD) i sprzedawać nadwyżki produkowanego prądu. To tzw. prosumument czyli konsument i producent jednocześnie. Wystarczy samo zgłoszenie do OSD. Nie trzeba rejestrować działalności gospodarczej, uzyskiwać warunków przyłączenia, koncesji a nawet jest zwolnienie z opłat – mówiła w Programie 1 Polskiego Radia Katarzyna Szwed-Lipińska, dyrektor Departamentu Systemów Wsparcia w Urzędzie Regulacji Energetyki
Oprócz 28 działających prosumentów na rozpatrzenie czeka 228 wniosków od gospodarstwa domowych. Operatorzy twierdzą, że nikomu nie odmawiają ale URE zna takie przypadki. - Jak na razie wiadomo nam, że w 2013 było 19 odmów przyłączenia mikroinstalacji – informuje Agnieszka Głośniewska, rzecznik prasowy Urzędu Regulacji Energetyki.
Jak wygląda sytuacja u poszczególnych dystrybutorów?       Do sieci TAURON Dystrybucja S.A. przyłączonych jest obecnie 18 mikroinstalacji, które wprowadzają do niej energię elektryczną. Właścicielami ich są osoby fizyczne nie prowadzące działalności gospodarczej. Kolejne 90 podmiotów ubiega się o przyłączenie, z czego 50 to osoby fizyczne. PGE Dystrybucja ma przyłączone 12 mikroinstacji w tym 10 od osób fizycznych. Na akceptację czekają 172 wnioski, w tym 120 od osób fizycznych. ENEA Operator uruchamiła 58 mikroinstalacji osób fizycznych i 19 firmowych. Do RWE Stoen Operator wpłynęło 7 wniosków od osób fizycznych i firm ale jeszcze żadna instalacja nie sprzedaje energii. Z Energa Operator na razie nie otrzymaliśmy danych.

Dystrybutor z gwarantowanym zyskiem

Zmiany prawne ułatwiły podłączenie mikroinstalacji i uprościły całą procedurę. Jednak dla wielu to ciągle za mało. Doświadczenia i opinie praktyków są bardzo różne, wręcz sprzeczne.
- To co nie podoba się jeszcze prosumentom, to ustalona odgórnie cena po której mogą odsprzedawać nadwyżki energii z odnawialnego mikroźródła. To tylko 80 proc. ceny prądy z roku ubiegłego czyli 18 groszy za kWh ale na razie traktujmy to jako pierwszy krok – mówi Stanisław Gawłowski, wiceminister środowiska.
Przykładowo, mała instalacja fotowoltaiczna (PV) o mocy 2-3 kWh czyli na potrzeby przeciętnego gospodarstwa domowego kosztuje 15-20 tys. złotych. Wystarczy 30 m kw. dachu czy działki i może mieć ją każdy. - Spodziewamy się szybkiego wzrostu tej branży, podobnie jak to było z instalacjami solarnymi do podgrzewania wody. Jeszcze kilka lat temu ten rynek raczkował a teraz powstaje ich 100 tys. rocznie - uważa Mariusz Klimaczak, prezes Banku Ochrony Środowiska.
Zainteresowani produkcją i handlem prądem już niedługo będę mogli starać się o bezzwrotną dotację z programu Prosument. Uruchomił go Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska. Docelowa wartość dotacji ma wynosić 15-30 proc. kwoty inwestycji.

Firmy studzą optymizm

Przedsiębiorcy na razie ostrożnie podchodzą do perspektyw rozwoju prosumenckiego rynku energii. Wielu z nich liczyło, że zmiany będą odważniejsze.
- Z naszych klientów o przyłączenie mikroźródła oze wystąpiło około 10 osób. Zainteresowanie jest spore, ale kiedy dochodzi do określenia szczegółów dotyczących warunków finansowych, to już sprawa przedstawia się gorzej – mówi Piotr Duda z AirGenerator w Gdyni.
Jego zdaniem największe przeszkody są natury ekonomicznej. Nie opłaca się podłączać fotoogniw do sieci, ponieważ prąd produkowany jest tylko w ciągu dnia. Rzadko kiedy prywatne osoby mogą wykorzystać go będąc np. w pracy. Wieczorem trzeba już płacić za ten sam prąd kupowany z zakładu energetycznego po stawce 3 razy większej. - Zwrot z takiej instalacji będzie trwał 14 lat - wylicza Piotr Duda.
- Z pewnością, niewiele się zmieni, jeśli ceny odbioru prądu pozostaną na poziomie 80 proc. Niestety przy normalnym użytkowaniu instalacji PV, zużycie własne to tylko około 25 proc. wyprodukowanego prądu. Dopiero dość skomplikowane i kosztowne przygotowanie instalacji i wyposażenie jej w magazyny energii, sterowanie odbiornikami prądu, odpowiednia instalacja grzewcza CO i CWU może ten bilans poprawić - żali się - Witold Wawdysz, Prezes Zarządu Sunpark Polska Sp. z o.o. z Poznania.
Szansą na przyspieszenie rozwoju rynku mogą być sąsiedzkie spółdzielnie energetyczne. Ich działanie nie jest jeszcze prawnie uregulowane, ale jak zapewnia rząd, prace nad tym trwają.
Komentarz dnia
Żródło: energianews.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

POLECAMY

KOMENTARZE