Czas na budowę IV RP

aktualizacja: 18.02.2014, 12:56
Profesor Piotr Gliński
Profesor Piotr Gliński
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek

Za rządów PiS był wyższy wzrost, a mniej było ustawek w mediach – mówi Jackowi Nizinkiewiczowi polityk.

Stając na czele Rady Programowej PiS, rozpoczął pan własną kampanię prezydencką?
Prof. Piotr Gliński, szef Rady Programowej PiS: O moim ewentualnym kandydowaniu w wyborach prezydenckich zdecydowanie za wcześnie jeszcze mówić. To zależy od wielu okoliczności.
Prezes Kaczyński uważa, że Polska byłaby szczęśliwym krajem, mając prof. Glińskiego za prezydenta.
To miłe słowa. Takie wypowiedzi szefa największej siły politycznej pod moim adresem są bardzo nobilitujące.  Ale wyzwanie byłoby z tych największych...
Jeśli prezes Kaczyński poprosi pana o start w wyborach prezydenckich, to pan się nie uchyli?
Muszę być przygotowany na taką ewentualność; i jestem. Może jest jakieś zapotrzebowanie na mój styl uprawiania polityki. Staram się głównie mówić o problemach i sposobach ich rozwiązywania.
Kaczyński powinien wystartować w wyborach prezydenckich?
Jarosław Kaczyński, jako szef najsilniejszej obecnie polskiej partii, powinien chyba raczej szykować się na premiera Polski. I w tym duchu się ostatnio wypowiada. Natomiast kto będzie kandydatem tej partii w wyborach prezydenckich,  pewnie jeszcze długo nie będzie wiadomo.
Pan jest brany pod uwagę?
Jestem być może jedną z osób, które można w kontekście tych wyborów brać obecnie pod uwagę. Ale to niczego nie przesądza. Natomiast zastanawia mnie wściekłość ataków medialnych na mnie. Może faktycznie miałbym szansę, skoro tak agresywnie jestem atakowany, próbuje się mnie ośmieszać. Chcę powiedzieć, że nie wycofam się z życia publicznego tylko dlatego, że źli ludzie używają złych metod w walce politycznej, że uderzają rykoszetem w moją rodzinę. I jeszcze raz podkreślam – bo mówiłem o tym wielokrotnie – że najsilniejsza polska partia polityczna ma naturalne prawo mówić o kimś  jako o kandydacie na ważne – porównywalne kompetencyjnie-stanowiska. W normalnej demokracji nikt się temu nie dziwi i nie atakuje propagandowo, bo to godzi w zasady jej funkcjonowania. Ale w Polsce nie mamy niestety normalnej demokracji... To trzeba zmienić. Uczciwie dyskutować o problemach Polski, a nie – jak obecny obóz władzy – uprawiać czarny PR.  To jest dla mnie dodatkowa motywacja, żeby pozostać w życiu publicznym.
PiS przedstawił w sobotę ponad 160 stron programu. Pan został szefem rady...
To nie jest program, który ja napisałem. Jest to program partii, który odpowiada na obecne wyzwania Polski. Rada Programowa ma pracować nad rozwijaniem, doprecyzowywaniem tego programu, a nawet twórczo spierać się z partią na ten temat. Ma charakter konsultacyjno-doradczy.
Przekonywać ma prof. Modzelewski, który współpracował także z Januszem Palikotem?
On jest ekspertem wynajmowanym przez różne siły polityczne. Nie jest człowiekiem Palikota. Ja potrzebuję mieć eksperta, który mi podsunie dobre rozwiązania dotyczące VAT. To nie jest człowiek, który popełnił jakieś wielkie grzechy. Ale w Radzie jest 35 świetnych ekspertów z różnych dziedzin.
Pan też jest ekspertem. Dałby się pan wynająć Palikotowi albo Millerowi?
Nie.
Miał pan wpływ na tworzenie Rady?
Można powiedzieć, że ?w 99 proc., co nie znaczy, ?że ona nie musiała być zaakceptowana przez władze partii. No i wspólnie określaliśmy jej formułę.
Co według pana wymaga najpilniejszych zmian w Polsce?
Wszystko. Państwo Tuska nie działa.
A konkretnie?
Odpolitycznić państwo, przejść na budżetową opiekę zdrowia, bo nie stać nas na NFZ, wprowadzić odważną reformę sektora obywatelskiego, by uruchomić energię i patriotyzm Polaków. To wszystko jest w programie.  Także wdrożyć pilnie wielki program inwestycyjny. Bilion złotych – z dotacji europejskich, wspólnej polityki rolnej, linii kredytowych, funduszy inwestycyjnych opartych na majątku spółek Skarbu państwa – można uruchomić w 6–7 lat dla rozwoju Polski. W programie są szczegóły.
Jeśli pozyskanie biliona byłoby takie proste, to rząd Tuska już dawno by to zrobił.
Trzeba się najpierw znać, mieć odwagę i chcieć rządzić, a Tuskowi brakuje dobrych ekonomistów i bankowców. Wolał księgowego i otacza się specjalistami w typie Arłukowicza czy obecnych noname'ów. W zeszłym roku premier próbował wprowadzić kilka rozwiązań, jako odpowiedź na konstruktywne wotum nieufności, ale mu – jak na razie – za bardzo nie wyszło. Jeśli nie wprowadzi się programu PiS, Polska będzie kulała. Trzeba było zabrać się do zmniejszania kolejek do lekarzy 6 lat temu. Przed wyborami PO bierze też coraz więcej z programu PiS: choćby podręcznik dla pierwszaków czy przebąkiwanie o Karcie dużych rodzin...  Polska nie ma polityki energetycznej. Gdyby nie Tusk, już dawno byłby terminal w Świnoujściu, Baltic Pipe, rurociąg Odessa–Brody–Płock i w Polsce nie mielibyśmy najdroższego gazu w Europie. Nie ma decyzji, co z atomem, co z łupkami. Pakietu energetycznego wciąż nie ma. Teraz, po kilku latach prac, właśnie zmienili koncepcje. Nawet raport NIK-u dowodzi kompromitacji rządu. To wygląda jak sabotaż. I tak jest prawie ze wszystkim.
Co ze szkolnictwem?
System boloński jest błędem. Należy wrócić do bezpłatnego, drugiego kierunku studiów. Konieczny jest powrót do szkolnictwa zawodowego i nauki myślenia oraz polskiej historii zamiast tresowania do rozwiązywania testów. Warto też rozważyć, czy do liceów nie powinny zostać wprowadzone obowiązkowo filozofia i łacina. No i szkoła musi współwychowywać (wraz z rodziną) do życia we wspólnocie, we współczesnym społeczeństwie.
Co dalej?
Podatek od hipermarketów. Podatek od banków. Zmniejszyć biurokrację.
Stypendium demograficzne? 1000 zł na każde dziecko?
Nie, na to w tej chwili Polski nie stać. Ale już 500 zł dla biedniejszych i – na drugie dziecko – dla średniozamożnych – tak.
Dopuszcza pan myśl, że pod Smoleńskiem doszło do zamachu na życie prezydenta Polski?
Wiem, że państwo polskie skompromitowało się. Wiem, że politycy obecnego rządu będą musieli odpowiedzieć kiedyś politycznie, moralnie i – być może – prawnie za zaniechania, których się dopuścili przed wylotem delegacji prezydenckiej i w toku tzw. śledztwa. Wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej jest polską racją stanu. Jest oczywiste, że nie powinniśmy oddawać śledztwa Rosji. Powinniśmy odebrać skrzynki i wrak. Trzeba było od początku twardo stawiać te sprawy, zaangażować NATO, Amerykę i Unię Europejską w wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej. Ja nie wiem, czy tam był zamach, ale wiem, że Rosja nie postępuje w relacjach z innymi w sposób cywilizowany, wiem, że tam pozostały dowody, być może – jak wiele wskazuje – już nieistniejące,  a raport Anodiny był kpiną. Trzeba było po prostu bronić polskiej racji stanu.
III RP to ... ?
Niewykorzystana szansa, za co odpowiadają polskie elity. Po Okrągłym Stole powinno się rozliczyć komunistów.
Czas na budowę IV RP?
Tak. IV RP jest w głównych mediach pokazywana tendencyjnie i kłamliwie. Za czasów rządów PiS był znacznie  większy wzrost gospodarczy niż za czasów PO i PSL, było też znacznie mniejsze bezrobocie i znacznie mniej ludzi popełniało samobójstwa w więzieniach. Znacznie mniej osób wyciągano także o szóstej rano z łóżek. I ustawek propagandowych było o niebo mniej niż obecnie. I przez ponad 6 lat od tamtych czasów, mimo nienawiści do PiS,  symbolem „niebywałych zbrodni" tamtego okresu jest wciąż jedynie dorsz za 7 czy 8 złotych
NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

POLECAMY

KOMENTARZE