Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Nowe technologie

Dzieci i tablety

Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Cyfrowa rewolucja dotyka każdego, także dzieci. Jak dbać o najmłodszych użytkowników gadżetów?
Rzšd przeznacza miliony na walkę z cyfrowym wykluczeniem, czyli dba o to, by w miarę każdy obywatel miał równy dostęp do najnowszych technologii. Gadżety stajš się coraz bardziej intuicyjne w obsłudze, tak bardzo, że radzš sobie z nimi nawet dzieci w wieku dużo poniżej przedszkolnego. Niektóre sš tak przyzwyczajone do obcowania z treœciami na dotykowych ekranach tabletów czy smartfonów, że chcš w podobny sposób powiększać dwoma palcami stronę papierowego magazynu.

Brońmy rodziców...

Tego trendu nie da się odwrócić. Nie ma w nim nic złego, bo postęp technologiczny daje wiele dobrego. Trzeba jedynie zadbać o bezpieczeństwo dzieci. A także ich rodziców. W połowie stycznia 2014 roku amerykańska Federalna Komisja Handlu nakazała koncernowi Apple wypłacić ponad 32,5 mln dolarów rodzicom, których dzieci nieœwiadomie dokonywały szeregu mikropłatnoœci w grach od AppStore. Mechanizm od Apple wymaga podania danych do karty kredytowej podczas pierwszego uruchomienia nowego urzšdzenia, potem dokupywanie kolejnych aplikacji, czy usprawnień do nich wymaga tylko kilku kliknięć. Dla dzieci to nic nie znaczšce komunikaty, po których dostaje się wreszcie upragnione super bronie dla super bohaterów w super grach. Rodzice zostajš z rachunkiem na dziesištki tysięcy dolarów.
Wprowadza się odpowiednie „okienka dostępowe", w których można dokonać płatnoœci w takim sklepie z aplikacjami. Z punktu dostawców aplikacji jest po co bić się o każdš minutę takiego przedziału czasowego. Według badań w listopadzie 2013 roku 98 procent przychodów androidowego Google Play oraz 92 procent AppStore pochodziło z mikropłatnoœci dokonywanych w darmowych aplikacjach. Apple utrzymało piętnastominutowy czas do robienia zakupów po podaniu danych z karty płatniczej, ale aplikacje muszš przy każdym takim procesie informować posiadacza telefonu, że przez tyle minut można dokonywać każdej płatnoœci.

...tradycyjnych producentów zabawek...

Producenci zabawek, którzy zaczynali w czasach przed pojawieniem się iPhone'a i spółki, muszš szukać nowych pomysłów na dotarcie do małych klientów przylepionych do cyfrowych gadżetów. Playmobil i Lego broniš się jak mogš. Pierwsi stawiajš obecnie na serie figurek powišzanych z mundialem w Brazylii, a Duńczycy z Lego z kolei podbijajš nieskończenie chłonne rynki azjatyckie. Konkurencja jednak nie œpi. Francuzi z Lexibook chcš dotrzeć ze swoimi tabletami do dwulatków. Oczywiœcie tablety wyposażone sš w rozmaite mechanizmy kontroli rodzicielskiej – można ustalić nawet dzienny limit korzystania z urzšdzenia. Tablet Nabi 2 może dopasowywać się do wieku dziecka, a do tego wytrzyma upadek z 2 metrów. Stworzyła go kalifornijska firma Fuhu, która w cišgu 3 ostatnich lat zanotowała wzrost o 42 148 procent! Na gadżetach dla dzieci naprawdę można zarobić. Robb Fujioka i bracia Hui to weterani komputerowego sprzętu i konsultingu IT. Tablety Nabi sprzedajš się jak szalone, a rodzice chwalš przyjazne dzieciom wzornictwo i niezawodnoœć. Tabletom towarzyszy cała gama dodatków: kolorowe etui, plecaki, samochodowe ładowarki, których kabel sięgnie do tylnego siedzenia, a nawet naklejki- literki, którymi dziecko może podpisać swój gadżet. Jeden taki alfabet kosztuje 25 dolarów i, gdy w imieniu pociechy sš dwie takie same literki, rodzic musi zapłacić podwójnie. Na tym Fuhu zarabia, bo zysk na pojedynczym tablecie to jedynie od 5 do 10 dolarów. Tablety dla dzieci ma w swojej ofercie Samsung, Apple przekonuje, że iPad Mini œwietnie leży w dziecięcej dłoni. Własny sprzęt sprzedaje nawet Tesco. W końcu taki tablet to znakomity pomysł nie tylko do zabawy, ale i do nauki. Lepiej nosić do szkoły lekki gadżet, w którym zmieœci się kilkadziesišt encyklopedii i jeszcze będzie miejsce na notatki.

...oraz dzieci

Polacy pracujš nad takimi e-podręcznikami. Cyfrowe podręczniki majš być częœciš rzšdowych koncepcji wprowadzania gadżetów do szkół. Firma Young Digital Planet stworzyła pod koniec 2012 roku pierwszy dopuszczony przez MEN e-podręcznik do matematyki. Ale wcišż trzeba liczyć się ze zdaniem ekspertów. Ci z państwowego Oœrodka Rozwoju Edukacji (ORE) ostrzegajš, że w tym cyfrowym wydaniu szkoły więcej jest korzyœci dla producentów oprogramowania niż dla uczniów. O podobnych kwestiach mówiš także amerykańscy naukowcy zajmujšcy się zastosowaniem komputerów w edukacji nie chcš, by wykorzystaniu tabletów i komputerów towarzyszyła aura lekarstwa na wszystko. Nie wiadomo, czy nadmierne korzystanie z cyfrowego sprzętu nie odbije się negatywnie na zdrowiu dzieci, czy pojawiš się podręczniki o dostatecznie dobrej jakoœci oraz, czy głównymi beneficjentami tej sytuacji nie będš koncerny IT. Żeby przez nieuwagę nie wyrosło nam pokolenie kopiuj-wklej, trzeba dbać o kreatywnoœć dzieci już od małego. Marek Przystaœ z firmy Duckie Deck, polskiego producenta oprogramowania dla dzieci, który z powodzeniem radzi sobie w Dolinie Krzemowej, mówi: - Dostosowanie tabletów pod najmłodszych użytkowników było głównym celem powstania studia Duckie Deck. Prostota obsługi tabletu bardzo mocno przełożyła się na obniżenie wieku, w którym sięgamy po raz pierwszy po urzšdzenie. Półtora roczne dzieci korzystajš już z aplikacji. Naszym zadaniem jest sprawić, aby rodzice mieli dostęp do treœci gotowych i przemyœlanych pod kštem najmłodszych. Prawdziwym zastrzykiem energii sš e-maile od użytkowników, nauczycieli wychowania przedszkolnego czy terapeutów dzieci autystycznych. Kochajš nasze gry i to jest największa siła napędowa.
ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL