Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Do księdza Oko

Joanna Szczepkowska
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Drogi księże, witam w klubie. Został ksišdz publicznie zdiagnozowany jako jednostka poza normš psychicznš.
Jest ksišdz pasowany na dewianta seksualnego. Ja mam skromniejszš diagnozę: należę do jednostek „oderwanych od rzeczywistoœci", do tych, które krytykujš œrodowiska homoseksualne, bo same nie znajš swojej tożsamoœci. Aż za dobrze znam konsekwencje takiego pasowania i wiem, jak potrzebne sš wtedy proste słowa. Nie wystarczy pokrzepienie od zwolenników. Szybko wœród nich znajdujš się ekstremiœci, dziwacy, szaleńcy, z którymi nie ma się nic wspólnego. Potrzeba prostych słów od kogoœ niezależnego, nieuwišzanego politycznie. Wiem, jak bardzo, więc piszę: nie jest ksišdz wariatem ani dewiantem. Można się z księdzem zgadzać lub nie, ale poglšdy i wiedza księdza nie dowodzš żadnego zwichrowania. Niestety, coraz częœciej w polskiej polemice sięga się po argument żywcem ze Zwišzku Radzieckiego, gdzie opozycjonistom wkładano kaftany bezpieczeństwa. Trzeba o tym mówić, trzeba to wskazywać, jeœli się tego doœwiadcza.
Co do gender: wyglšda jak rozsypane puzzle bez pudełka. Jedni widzš w nich destrukcyjny porażajšcy obraz, drudzy budujšcš wizję przyszłoœci, ale tak naprawdę nikt nie wie, jak całoœć wyglšda. W medialnych dyskusjach sprawa jest albo zakrzyczana, albo rozchichotana. Wœród argumentów „za" szczególnš mojš sympatię wzbudził Seweryn Blumsztajn, który rozwodził się nad tym, że „studiował na uniwersytecie katolickim"... A co to ma do rzeczy? Agnieszka Holland twierdzi, że chodzi o równouprawnienie kobiet. Co ma walka o równouprawnienie do badania roli płci? Mam wrażenie, że to się nazywa ideologia. Gender jest podobno naukš. Czy w nauce jest miejsce na walkę o równouprawnienie kogokolwiek? Tak, gender przenika do struktur Unii Europejskiej. Jestem za Uniš, z jednym jednak zastrzeżeniem – tworzš jš tylko ludzie. Mogš dać się zwieœć niejasnym trendom i kiedy trzeba będzie powiedzieć „sorry, taki klimat", może być za póŸno. Nie miałam pojęcia o żadnym gender, kiedy w jednym z teatrów zaczęłam próby do  przedstawienia, w którym reżyser dwóm młodym aktorom kazał czołgać się po podłodze ruchem robaczkowym. Nie moja sprawa, skupiałam się na tworzeniu roli, za którš potem zresztš byłam nominowana do Feliksów Warszawskich. Kiedy przyszło do pierwszej próby kostiumowej, dwaj mężczyŸni wpełzli na scenę w sukienkach. Spektakl był odjechany, więc i tak może być. Rzecz w tym, że to były sukienki dla małych dziewczynek. Muszę powiedzieć, że  widok dwóch facetów przebranych za kilkuletnie dziewczynki był wyjštkowo obrzydliwy. Wreszcie spytałam reżysera, co to jest, a odpowiedŸ była taka: – To nowy człowiek. Mój wstręt do takiej wizji przyszłoœci był tak silny, że odmówiłam brania udziału w jakichkolwiek epizodach, w których moja postać zetknie się na scenie z „człowiekiem przyszłoœci". Nie kojarzyłam tego z żadnš ideologiš. Coœ jednak było nie tak. Bardzo nie tak. W tym samym teatrze poproszono nas, żebyœmy po spektaklu spotkali się ze studentami. Idšc na to spotkanie, nie wiedziałam, czy to studenci archeologii, czy matematyki. To było gender. Spotykam się często z młodzieżš, jednak wtedy pierwszy raz zadawano mi pytania, których nie mogłam zrozumieć. Żartobliwie prosiłam o przetłumaczenie, ale nikt się nawet nie uœmiechnšł. Co jest...? – myœlałam. Kto wciska tym młodym ludziom pseudonaukowš nowomowę, kto ich wikła w poczucie intelektualnego wtajemniczenia? Dlaczego nie majš w sobie zadziornoœci, nieufnoœci, poczucia siły własnego œwiata, jakie zwykle majš studenci? W tym samym teatrze zorganizowano debatę feministyczno-genderowš i poproszono mnie o zapowiedŸ. Uprzedziłam, że mam zastrzeżenia wobec debat w soboty wieczorem, kiedy teatr powinien grać, i moja zapowiedŸ może być nieprzyjemna. Zbagatelizowano to. Weszłam na scenę, powiedziałam, co myœlę, i wyszłam z teatru przez widownię. Przy drzwiach usłyszałam, jak jedna z uczestniczek mówi do mikrofonu: – To, co powiedziała pani Szczepkowska, to dyskurs obowišzujšcy. Przetłumaczę: to znaczy, że ja reprezentuję nurt grzeczny i oficjalny, a one postępowe podziemie. No, tylko że to ja byłam poza scenš, pozbawiona pracy, a one, dzięki naszym podatkom, mogły siedzieć na moim miejscu i przemawiać. To kto jest „dyskursem obowišzujšcym"? Drogi księże. WypowiedŸ księdza o seksie homoseksualnym była, łagodnie mówišc, po bandzie. Mógł się ksišdz powstrzymać, chociaż to, co geje potrafiš powiedzieć o fizjologii kobiet, może z księdza słowami konkurować. Mimo to popieram otwartoœć. W ramach „dyskursu obowišzujšcego" mamy, zdaje się, szczerze, jak najszczerzej, rozmawiać o seksie. Mamy kilkulatki wprowadzać w temat masturbacji. Dlaczego więc nie możemy rozmawiać szczerze o konsekwencjach seksu analnego? Przecież one istniejš. Czy będzie o tym w szkołach? Wiem. Będę zrównana z posłankš Pawłowicz. A mimo to pytam. Dlaczego seks analny jest tabu? Drogi księże. Jest ksišdz normalnym, spokojnym i zrównoważonym człowiekiem. Pytania do księdza o intymne doœwiadczenia z okresu dojrzewania  nie majš żadnego zwišzku z pytaniami o program nauczania naszych dzieci. Wiedza księdza z zakresu seksualnoœci nie jest wynikiem chorej natury, tylko uczciwoœci. W odróżnieniu od wielu innych księży, stara się ksišdz intuicję poprzeć wiedzš, stšd oczytanie i konkretne cytaty. Jestem przekonana, że gdyby się ksišdz zajšł gazem łupkowym, a nie gender, to też by ksišdz czytał na ten temat. Drogi księże, nie jest ksišdz sam. Jest jeszcze niewielka pozaparlamentarna grupa wariatów, do której należę. Nie znamy się osobiœcie, nie organizujemy zebrań – łšczy nas tylko nieoficjalnie zdrowy rozum.
ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL