Michael Schumacher walczy o życie

aktualizacja: 30.12.2013, 19:26

Siedmiokrotny mistrz świata Formuły 1 doznał poważnych obrażeń głowy po upadku na nartach. Lekarze ze szpitala w Grenoble określają stan niemieckiego kierowcy jako krytyczny.

Wypadek miał miejsce w niedzielę, pięć dni przed 45. urodzinami Schumachera. Przed południem siedmiokrotny mistrz świata i zwycięzca 91 wyścigów Grand Prix przewrócił się na stoku we francuskim kurorcie Meribel w alpejskich Trzech Dolinach i uderzył prawą stroną głowy w skałę.
Pomoc nadeszła po kilku minutach i Schumachera przetransportowano helikopterem do lokalnego szpitala w Moutiers. Dyrektor ośrodka Maribel na gorąco informował francuskich dziennikarzy, że sytuacja nie jest groźna. – Był w szoku, ale cały czas przytomny. Może doznał kontuzji głowy, ale nie jest ona poważna. Miał na głowie kask – uspokajał Christophe Gernignon-Lecomte.
Niestety, w miarę upływu czasu z Francji nadchodziły coraz gorsze wieści. Schumacher został przewieziony do szpitala uniwersyteckiego w Grenoble, gdzie natychmiast zaczęła się operacja głowy. W nocy z niedzieli na poniedziałek lekarze wydali krótki komunikat: „Michael Schumacher został przyjęty do Szpitala Uniwersyteckiego w Grenoble o 12:40, po wypadku narciarskim, do którego doszło przed południem w Meribel. Doznał poważnych obrażeń głowy i trafił do szpitala w stanie śpiączki. Jego stan wymagał natychmiastowej operacji neurochirurgicznej. Pozostaje w stanie krytycznym".

Kask ratuje życie

Wyścigowy świat w napięciu wyczekiwał kolejnych informacji z Grenoble, koledzy przesyłali wyrazy wsparcia mistrzowi i jego rodzinie. Fernando Alonso napisał na Twitterze: „Szybkiego powrotu do zdrowia, Michael! Mam nadzieję, że wkrótce usłyszymy dobre wieści". Wtórowali mu inni zawodnicy, dawni mistrzowie, przedstawiciele zespołów, dziennikarze i niezliczeni kibice.
W poniedziałek przed południem lekarze ze szpitala w Grenoble zorganizowali konferencję prasową. Przekazywane przez nich informacje nie brzmiały optymistycznie. Stan Schumachera nadal określali jako krytyczny. – W tej chwili nie jesteśmy w stanie wypowiedzieć się na temat przyszłości – powiedział profesor Jean-Francois Payen, szef oddziału intensywnej terapii. – Robimy, co możemy. Walczymy z obrzękiem mózgu i staramy się zmniejszyć ciśnienie śródczaszkowe. Gdyby nie miał na głowie kasku, nie dotarłby żywy do szpitala.
– Doznał licznych poważnych urazów mózgu, ale nie zamierzam przedstawiać żadnych szczegółów – dodał neurochirurg Stephan Chabardes. – Po wypadku był przytomny, ale nie odpowiadał na pytania. Reakcje neurologiczne nie były normalne.

Złote lata Ferrari

Lekarze podkreślają, że gdyby nie świetna forma fizyczna byłego kierowcy Formuły 1, skutki upadku byłyby bardziej poważne. Schumacher zawsze dbał o kondycję i choć w ostatnich latach zdarzało mu się zapalić cygaro czy wychylić szklaneczkę alkoholu, mógł uchodzić za wzór odpowiedniego przygotowania fizycznego.
We współczesnej Formule 1, w której na zawodników działają przeciążenia sięgające 6 G, kierowcy po czterdziestym roku życia są prawdziwą rzadkością, a były mistrz świata ostatecznie zakończył karierę zaledwie rok temu, w wieku 43 lat.
Trzy sezony w Mercedesie przyniosły mu co prawda tylko jedno podium, ale stary lis nie stracił swoich wyścigowych instynktów, które przed laty uczyniły z niego pana i władcę wyścigowych torów.
Schumacher zadebiutował w Formule 1 pod koniec sezonu 1991, nieco przypadkiem – zastępując w ekipie Jordan Belga Bertranda Gachota, który trafił do brytyjskiego więzienia za użycie gazu łzawiącego w sprzeczce z londyńskim taksówkarzem.
W kolejnym wyścigu „Schumi" reprezentował już barwy Benettona – zespołu, z którym w 1994 i 1995 roku zdobył swoje pierwsze mistrzowskie tytuły. Następnie przeniósł się do kulejącego wówczas Ferrari. Ten legendarny zespół czekał na mistrzowski tytuł od 1979 roku, a Schumacher – wspierany przez doskonałych inżynierów i taktyków – już w drugim sezonie współpracy mógł przełamać kiepską passę.
Ostatecznie pierwszy tytuł ze Scuderią zdobył dopiero w 2000 roku, ale był to początek dominacji: przez pięć sezonów z rzędu Niemiec za kierownicą włoskiego samochodu był nie do zatrzymania.
Pobił niemal wszystkie rekordy: siedem mistrzowskich tytułów, 91 zwycięstw, 155 miejsc na podium, 77 najlepszych okrążeń, 68 pierwszych pól startowych i 116 startów z pierwszego rzędu to osiągnięcia, których nie poprawił żaden inny kierowca. Pod względem zdobytych punktów wyprzedził go w tym roku Fernando Alonso, ale tylko dzięki temu, że od 2010 roku obowiązuje inna punktacja i zwycięstwo jest teraz warte 25, a nie 10 punktów.
Schumacher jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem w historii Formuły 1. Odniósł w tym sporcie najwięcej sukcesów, ale także mocno podzielił kibiców i ludzi wyścigów. Jego dominacja w połowie lat 90. i na początku XXI wieku była bezsporna, ale najlepszym kierowcą wszech czasów nie wszyscy chcą go uznać, gdyż nie zawsze szedł do zwycięstw prostą drogą.

Ostra gra

Wiele jego triumfów poprzedzały mniej chwalebne czyny. W 1994 roku zdobył swój pierwszy mistrzowski tytuł po doprowadzeniu do kolizji z Damonem Hillem. Trzy lata później w podobnych okolicznościach próbował wypchnąć z toru Jacques'a Villeneuve'a, ale przeliczył się i sam utknął na poboczu, a władze sportu skreśliły mu wszystkie zdobyte w sezonie 1997 punkty i pozbawiły go wicemistrzostwa świata.
W walce na torze nigdy nie ustępował ani na milimetr, a na liście wyrzuconych z toru „ofiar" znalazł się nawet jego brat Ralf. W sezonie 2006, pożegnalnym w barwach Ferrari i ostatnim przed pierwszym odejściem na wyścigową emeryturę, „Schumi" celowo zatrzymał się na torze w Monako, w samej końcówce kwalifikacji – tak, aby żaden rywal nie poprawił jego czasu i nie odebrał mu pole position.
Nie był to jego ostatni wybryk, bo już po powrocie do Formuły 1 po trzyletniej przerwie, jeżdżąc w barwach Mercedesa, próbował przy obronie pozycji zepchnąć na betonowy mur swojego dawnego zespołowego partnera z Ferrari, Rubensa Barrichello.
Lista pretensji ze strony Brazylijczyka może być zresztą znacznie dłuższa. Za czasów ich wspólnych startów w Scuderii praca całego zespołu była podporządkowana liderowi i zdarzały się sytuacje, w których na wyraźne polecenie szefów Barrichello musiał oddawać Schumacherowi pozycję.
Nie wszystkim kibicom się to podobało – podobnie jak wspomniane wcześniej agresywne i kontrowersyjne manewry na torze. Pozorna łatwość, z jaką „Schumi" zdobywał kolejne tytuły, wyrządziła też trochę szkód samej Formule 1. Dominacja nie służy żadnej dyscyplinie sportu, o czym zresztą możemy się przekonać teraz, obserwując seryjne zwycięstwa przyjaciela siedmiokrotnego mistrza świata Sebastiana Vettela, który kiedyś z podziwem śledził poczynania starszego rodaka, a teraz próbuje bić jego rekordy.

Talent i praca

Ale przy wszystkich tych zastrzeżeniach nie można jednak zapominać o ciężkiej pracy, którą włożył Schumacher, by wypracować sobie tak mocną pozycję w Formule 1 i o talencie, bez którego lista sukcesów Niemca nie byłaby nawet w połowie tak długa.
Dawne grzechy nie mają jednak w tej chwili żadnego znaczenia: ludzie wyścigów, także dawni rywale, zjednoczyli się jak nigdy, życząc mistrzowi zwycięstwa w tym najtrudniejszym starciu.
Mimo wielu kolizji na torze, „Schumi" odniósł tylko jedną kontuzję za kierownicą samochodu Formuły 1. W 1999 roku na pierwszym okrążeniu Grand Prix Wielkiej Brytanii w jego Ferrari doszło do awarii hamulców. Samochód wbił się przodem w barierę z opon, a złamanie prawej nogi wykluczyło Niemca z walki o mistrzowski tytuł. Po tej kontuzji zajmował się nim profesor Gerard Saillant, ortopeda i specjalista od urazów mózgu i kręgosłupa.

W śpiączce

Ten sam lekarz opiekował się nim także w lutym 2009 roku, kiedy w trakcie trzyletniego odpoczynku od F1 „Schumi" szukał rozrywki w wyścigach motocyklowych. W wypadku na hiszpańskim torze Cartegena pod Alicante doznał złamania żeber i kontuzji karku, a także wstrząśnienia mózgu. Rok później siedział już z powrotem w samochodzie Formuły 1, rozpoczynając trzyletnią współpracę z Mercedesem. Powrót do wyścigów Grand Prix nie przyniósł mu sukcesów, ale też nie zatarł dawnych osiągnięć wielkiego mistrza kierownicy.
Teraz profesor Saillant przybył do szpitala w Grenoble, ale – jak wyjaśniał podczas poniedziałkowej konferencji – przede wszystkim jako przyjaciel rodziny i doradca. Schumacher jest utrzymywany w stanie śpiączki farmakologicznej.
Prokuratura w Albertville wszczęła dochodzenie mające na celu wyjaśnienie przyczyn i poznanie okoliczności wypadku. Na razie ustalono, że Schumacher przewrócił się poza wyznaczoną do zjazdu trasą oraz wykluczono udział osób trzecich, czyli np. kolizję z innym narciarzem.

Gwiazdy, które zginęły na stoku:

? Michael LeMoyne Kennedy (1958–1997) – szóste dziecko Roberta F. Kennedy'ego. Zginął 31 grudnia w Aspen (Kolorado).
? Sonny Bono (1935–1998) –  amerykański producent muzyczny, aktor i polityk – burmistrz Palm Springs i kongresmen. Zginął 5 stycznia w South Lake Tahoe (Kalifornia).
? Michel Trudeau (1975–1998) – najmłodszy syn premiera Kanady Pierre'a Trudeau. Zginął 13 listopada na lodowcu Kokanee.
? Marcin Kołodyński (1980–2001) – prezenter telewizyjny, aktor. Zginął 1 lutego. Jadąc na snowboardzie, uderzył w ratrak na stoku w Gliczarowie Górnym.
? Natasha Richardson (1963–2009) – brytyjska aktorka. Wypadkowi uległa 16 marca w kanadyjskim Mont-Tremblant. Zmarła dwa dni później w Nowym Jorku w wyniku odniesionych obrażeń.
? Shane McConkey (1969–2009) – jeden z prekursorów freeride'u. Zginął 26 marca w Dolomitach w czasie kręcenia reklamy RedBulla.
? C.R. Johnson (1983–2010) – pionier freeskiingu. Zginął 24 lutego w Squaw Valley (Kalifornia).
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE