Społeczeństwo

Kupują w sieci dowody na ciążę

Kobiety sprzedające używane testy ciążowe zapewniają, że długo pozostają one czytelne
123RF
Używane testy ciążowe cieszą się wielkim wzięciem. Jednak ich wykorzystanie może nawet zaprowadzić za kratki.
– Skoro są kobiety zainteresowane pozytywnymi testami, to dlaczego na tym nie zarobić? – pyta jedna ze sprzedających. Po co komu cudzy test? – Dla draki, dla zmuszenia chłopaka do ślubu albo dla pieniędzy na aborcję – wylicza inna z naszych rozmówczyń.

Pełna dyskrecja, zero pytań

Propozycji sprzedaży „pozytywnych" testów jest w sieci mnóstwo. Wystarczy w wyszukiwarkę wpisać hasło „sprzedam test ciążowy" i mamy dziesiątki takich ogłoszeń. Ceny zaczynają się od 20 zł za sztukę. Najdroższe oferty to ponad 100 zł. Sprzedające kuszą. „Pełna dyskrecja zero pytań" – pisze Elwira, której oferta obejmuje Warszawę i okolice.
Z kolei Magda dodaje, że ma tylko jeden, więc kto pierwszy, ten lepszy. – Nie pytam, po co ci taki test, i gwarantuję pełną dyskrecję, cena do uzgodnienia, ale na pewno się dogadamy – zapewnia. Katarzyna z Gorzowa ma 26 lat. Jest w drugiej ciąży. Pierwsze dziecko urodziła cztery lata temu. Też zdecydowała się na sprzedawanie testów. 20 zł kosztuje pierwszy, a każdy kolejny – 15 zł. Wysyła jej pocztą priorytetową. – W ciągu dwóch dni są u adresata. Nie tracą czytelności. Test z pierwszej mojej ciąży wciąż wskazuje dwie kreski. Nic złego się z nim nie dzieje – zapewnia. Przyznaje, że dziennie sprzedaje po kilka–kilkanaście sztuk. – Wszystko zależy od tego, czy odświeżam swoje ogłoszenia – opowiada. Jak mówi, nie wie, dlaczego kobiety kupują testy: – Nie pytam. Mało mnie to obchodzi. Inne sprzedające też nie są rozmowne. Pani Anna ze Śląska, gdy dowiedziała się, że rozmawia z prasą, rzuciła słuchawką. „Lalka30", która zachęcała, że sprzeda test z dwiema kreseczkami, powiedziała nam, że nie udziela informacji. – To moja prywatna sprawa. Prasa i tak wszystko przekręci – stwierdziła.

W drodze do upragnionego celu

W sieci ogłaszają się też kobiety, które chcą kupić pozytywny test. Jedną z nich jest Marta mieszkająca pod Toruniem. – Już trzy godziny po umieszczeniu ogłoszenia dostałam kilka propozycji. Ceny były różne: od 30 zł do nawet 300 – wspomina. Dlaczego chce mieć cudzy test? – Nie układa mi się ostatnio z chłopakiem. Chce odejść. Ciąża go przy mnie zatrzyma – tłumaczy kobieta. Wielu osobom takie rozumowanie może wydawać się głupie, bo ciąża jest albo jej nie ma – i pozytywny wynik cudzego testu nie ma tu nic do rzeczy. Tym bardziej że prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw, a wstyd i niesmak pozostaną. – Dla osoby, dla której życiowe być albo nie być jest uzależnione od wyjścia za mąż, to po prostu kolejny krok zbliżający ją do upragnionego celu – mówi Piotr Szukalski, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego. – A może w tym czasie rzeczywiście uda się jej zajść w ciążę? Cel po prostu uświęca środki. Szukalski przyznaje, że choć z jego badań wynika, iż presja na ślub z powodu dziecka systematycznie spada, to wciąż takie małżeństwa często zawiera się na wsiach znajdujących się na terenie Galicji. – W takich środowiskach metoda „na dziecko" często naprawdę działa. W wielu konserwatywnych środowiskach fakt, że wkrótce pojawi się potomek, wciąż jest powodem do zawierania związku małżeńskiego – mówi socjolog. Ale nie zawsze miłość pcha młode kobiety do testowego oszustwa. Inna z naszych rozmówczyń, pani Aneta, mówi, że jej znajoma kupiła test, by dostać pieniądze od chłopaka na zabieg. – Chciała sobie kupić nowe ciuchy, a nie miała kasy. Facet dał jej ok. 5 tys. zł, bo jeszcze nie chciał zostać tatusiem – dodaje. Zdaniem pedagoga Mariusza Jędrzejki takie zachowania młodych osób świadczą tylko o jednym – dziewczyny dziś bardzo potrzebują pieniędzy i zrobią wszystko, żeby je tylko zdobyć. – Młodzież poddawana jest ogromnej presji rynku. Co kilka dni w sklepach pojawiają się nowe ciuchy, telefony i płyty. A oni muszą zrobić wszystko, żeby zdobyć na to kasę – tłumaczy prof. Jędrzejko. Problem w tym, że młodych ludzi nie interesuje tradycyjny sposób zdobywania środków na realizację marzeń, ale szukają sposobów szybkich i łatwych. – Wszyscy przecież wiedzą, że w dzisiejszym świecie kombinowanie się opłaca, choć to metoda na krótką metę – tłumaczy pegagog.

Za takie oszustwo do trzech lat więzienia

– Osoba, która sprzedaje testy, nie popełnia przestępstwa. W Polsce jest wolność umów i handlować można wszystkim, co nie pochodzi z przestępstwa albo na co nie jest wymagane zezwolenie – tłumaczy Dariusz Ślepokura z Prokuratury Generalnej. Ale już samo wykorzystywanie testu może być niezgodne z prawem. Prokurator tłumaczy, że o przestępstwie można mówić wtedy, gdy kobieta, przekonując, że jest w ciąży, chce osiągnąć korzyści materialne, bo żąda od partnera pieniędzy na dziecko czy poród. – Jeśli na podstawie kupionego testu wyłudziła pieniądze od partnera, można ją ścigać za oszustwo. Gdy sprzedająca wiedziała, że test posłuży do wyłudzenia pieniędzy, wtedy i ona może być objęta ściganiem – tłumaczy prok. Ślepokura. Przypomina, że za oszustwo grozi do trzech lat więzienia. Żaden z naszych rozmówców nie słyszał jednak o skazaniu kogoś za oszustwo z ciążowym testem w tle. Także osoba, która daje pieniądze na aborcję, popełnia przestępstwo. – Może odpowiadać za nakłanianie do usunięcia ciąży albo wręcz współudział, za co grozi do trzech lat więzienia – mówi prokurator.

Więź przez to ustała...

Wykorzystanie cudzego testu w walce o miłość niezbyt się opłaca. Co prawda więzienie nie zawsze za to grozi, ale jeśli sprawa wyjdzie na jaw, może być to podstawą do rozwodu. – Oszukanie małżonka przed ślubem sąd może uznać za przyczynę ustania więzi duchowej – zauważa Arkadiusz Matusiak, adwokat i wykładowca w warszawskiej Uczelni Łazarskiego. Podkreśla, że Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, iż przyczyną rozwodu może być czyn nieetyczny popełniony przez małżonka przed ślubem, o którym drugi małżonek dowiedział się już po zawarciu związku małżeńskiego. Czyli wypisz wymaluj sytuacja z testem.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL