Kupują w sieci dowody na ciążę

aktualizacja: 02.11.2013, 03:09
Kobiety sprzedające używane testy ciążowe zapewniają, że długo pozosta...
Kobiety sprzedające używane testy ciążowe zapewniają, że długo pozostają one czytelne
Foto: 123RF

Używane testy ciążowe cieszą się wielkim wzięciem. Jednak ich wykorzystanie może nawet zaprowadzić za kratki.

– Skoro są kobiety zainteresowane pozytywnymi testami, to dlaczego na tym nie zarobić? – pyta jedna ze sprzedających. Po co komu cudzy test? – Dla draki, dla zmuszenia chłopaka do ślubu albo dla pieniędzy na aborcję – wylicza inna z naszych rozmówczyń.

Pełna dyskrecja, zero pytań

Propozycji sprzedaży „pozytywnych" testów jest w sieci mnóstwo. Wystarczy w wyszukiwarkę wpisać hasło „sprzedam test ciążowy" i mamy dziesiątki takich ogłoszeń. Ceny zaczynają się od 20 zł za sztukę. Najdroższe oferty to ponad 100 zł.
Sprzedające kuszą. „Pełna dyskrecja zero pytań" – pisze Elwira, której oferta obejmuje Warszawę i okolice.
Z kolei Magda dodaje, że ma tylko jeden, więc kto pierwszy, ten lepszy. – Nie pytam, po co ci taki test, i gwarantuję pełną dyskrecję, cena do uzgodnienia, ale na pewno się dogadamy – zapewnia.
Katarzyna z Gorzowa ma 26 lat. Jest w drugiej ciąży. Pierwsze dziecko urodziła cztery lata temu. Też zdecydowała się na sprzedawanie testów. 20 zł kosztuje pierwszy, a każdy kolejny – 15 zł. Wysyła jej pocztą priorytetową. – W ciągu dwóch dni są u adresata. Nie tracą czytelności. Test z pierwszej mojej ciąży wciąż wskazuje dwie kreski. Nic złego się z nim nie dzieje – zapewnia.
Przyznaje, że dziennie sprzedaje po kilka–kilkanaście sztuk. – Wszystko zależy od tego, czy odświeżam swoje ogłoszenia – opowiada.
Jak mówi, nie wie, dlaczego kobiety kupują testy: – Nie pytam. Mało mnie to obchodzi.
Inne sprzedające też nie są rozmowne. Pani Anna ze Śląska, gdy dowiedziała się, że rozmawia z prasą, rzuciła słuchawką. „Lalka30", która zachęcała, że sprzeda test z dwiema kreseczkami, powiedziała nam, że nie udziela informacji. – To moja prywatna sprawa. Prasa i tak wszystko przekręci – stwierdziła.

W drodze do upragnionego celu

W sieci ogłaszają się też kobiety, które chcą kupić pozytywny test. Jedną z nich jest Marta mieszkająca pod Toruniem.
– Już trzy godziny po umieszczeniu ogłoszenia dostałam kilka propozycji. Ceny były różne: od 30 zł do nawet 300 – wspomina.
Dlaczego chce mieć cudzy test? – Nie układa mi się ostatnio z chłopakiem. Chce odejść. Ciąża go przy mnie zatrzyma – tłumaczy kobieta.
Wielu osobom takie rozumowanie może wydawać się głupie, bo ciąża jest albo jej nie ma – i pozytywny wynik cudzego testu nie ma tu nic do rzeczy. Tym bardziej że prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw, a wstyd i niesmak pozostaną.
– Dla osoby, dla której życiowe być albo nie być jest uzależnione od wyjścia za mąż, to po prostu kolejny krok zbliżający ją do upragnionego celu – mówi Piotr Szukalski, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego. – A może w tym czasie rzeczywiście uda się jej zajść w ciążę? Cel po prostu uświęca środki.
Szukalski przyznaje, że choć z jego badań wynika, iż presja na ślub z powodu dziecka systematycznie spada, to wciąż takie małżeństwa często zawiera się na wsiach znajdujących się na terenie Galicji.
– W takich środowiskach metoda „na dziecko" często naprawdę działa. W wielu konserwatywnych środowiskach fakt, że wkrótce pojawi się potomek, wciąż jest powodem do zawierania związku małżeńskiego – mówi socjolog.
Ale nie zawsze miłość pcha młode kobiety do testowego oszustwa. Inna z naszych rozmówczyń, pani Aneta, mówi, że jej znajoma kupiła test, by dostać pieniądze od chłopaka na zabieg.
– Chciała sobie kupić nowe ciuchy, a nie miała kasy. Facet dał jej ok. 5 tys. zł, bo jeszcze nie chciał zostać tatusiem – dodaje.
Zdaniem pedagoga Mariusza Jędrzejki takie zachowania młodych osób świadczą tylko o jednym – dziewczyny dziś bardzo potrzebują pieniędzy i zrobią wszystko, żeby je tylko zdobyć. – Młodzież poddawana jest ogromnej presji rynku. Co kilka dni w sklepach pojawiają się nowe ciuchy, telefony i płyty. A oni muszą zrobić wszystko, żeby zdobyć na to kasę – tłumaczy prof. Jędrzejko.
Problem w tym, że młodych ludzi nie interesuje tradycyjny sposób zdobywania środków na realizację marzeń, ale szukają sposobów szybkich i łatwych. – Wszyscy przecież wiedzą, że w dzisiejszym świecie kombinowanie się opłaca, choć to metoda na krótką metę – tłumaczy pegagog.

Za takie oszustwo do trzech lat więzienia

– Osoba, która sprzedaje testy, nie popełnia przestępstwa. W Polsce jest wolność umów i handlować można wszystkim, co nie pochodzi z przestępstwa albo na co nie jest wymagane zezwolenie – tłumaczy Dariusz Ślepokura z Prokuratury Generalnej.
Ale już samo wykorzystywanie testu może być niezgodne z prawem. Prokurator tłumaczy, że o przestępstwie można mówić wtedy, gdy kobieta, przekonując, że jest w ciąży, chce osiągnąć korzyści materialne, bo żąda od partnera pieniędzy na dziecko czy poród. – Jeśli na podstawie kupionego testu wyłudziła pieniądze od partnera, można ją ścigać za oszustwo. Gdy sprzedająca wiedziała, że test posłuży do wyłudzenia pieniędzy, wtedy i ona może być objęta ściganiem – tłumaczy prok. Ślepokura. Przypomina, że za oszustwo grozi do trzech lat więzienia.
Żaden z naszych rozmówców nie słyszał jednak o skazaniu kogoś za oszustwo z ciążowym testem w tle.
Także osoba, która daje pieniądze na aborcję, popełnia przestępstwo. – Może odpowiadać za nakłanianie do usunięcia ciąży albo wręcz współudział, za co grozi do trzech lat więzienia – mówi prokurator.

Więź przez to ustała...

Wykorzystanie cudzego testu w walce o miłość niezbyt się opłaca. Co prawda więzienie nie zawsze za to grozi, ale jeśli sprawa wyjdzie na jaw, może być to podstawą do rozwodu. – Oszukanie małżonka przed ślubem sąd może uznać za przyczynę ustania więzi duchowej – zauważa Arkadiusz Matusiak, adwokat i wykładowca w warszawskiej Uczelni Łazarskiego.
Podkreśla, że Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, iż przyczyną rozwodu może być czyn nieetyczny popełniony przez małżonka przed ślubem, o którym drugi małżonek dowiedział się już po zawarciu związku małżeńskiego. Czyli wypisz wymaluj sytuacja z testem.

POLECAMY

KOMENTARZE