Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Energianews

PGE oczekuje gwarancji

Bloomberg
Według szefa największej w kraju firmy energetycznej rynek nie daje impulsów do długofalowych inwestycji. Lekarstwem majš być wieloletnie kontrakty.
Polska Grupa Energetyczna, przed którš rzšd postawił za zadanie realizację największych w kraju inwestycji w nowe bloki wytwórcze, postuluje wprowadzenie narzędzi, które ograniczš ryzyko po jej stronie. Sama budowa dwóch bloków w Elektrowni Opole to dla PGE wydatek 9,4 mld zł netto. – Obecna konstrukcja rynku energii nie generuje impulsu inwestycyjnego dla nowych mocy wytwórczych o długim okresie zwrotu – mówi „Rz" prezes PGE Krzysztof Kilian. Zwraca uwagę, że tzw. rynek mocy (czyli płacenie za utrzymywanie mocy wytwórczych w gotowoœci do pracy), o którego wprowadzeniu mówi się ostatnio w Polsce, także nie rozwišże problemu.

Rynek, ale jaki?

– Rynek mocy również nie generuje impulsu inwestycyjnego. W przypadku przeinwestowania i nadwyżki mocy ta moc będzie tania, a więc wynagrodzenie za niš nie pokryje całkowitego kosztu inwestycji. Prawdziwym rozwišzaniem wydaje się jakiœ rodzaj kontraktu długoterminowego z gwarantowanš cenš, który jest de facto polisš ubezpieczeniowš dla inwestora, umożliwiajšcš podjęcie decyzji o nowej inwestycji, a dla Państwa pewnoœciš, że potrzebne moce zostanš zbudowane – wyjaœnia Krzysztof Kilian. Henryk Majchrzak, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych, w wypowiedzi opublikowanej przez Centrum Strategii Energetycznych Instytutu Badań nad Gospodarkš Rynkowš ocenił, że cały rynek jako system jest dobrze zorganizowany. Jego zdaniem, uwalniajšc rynek energii elektrycznej, powinniœmy zaakceptować wszystkie konsekwencje, czyli przede wszystkim konkurencję i ryzyko inwestycyjne i żaden wytwórca nie może oczekiwać uprzywilejowanej pozycji w stosunku do innych ani gwarancji. Jednak według prezesa PGE rynek energetyczny nie funkcjonuje teraz właœciwie. – Został zorganizowany wyłšcznie w oparciu o krańcowe koszty wytwarzania – czyli jako tzw. rynek jednotowarowy – jest dobrym pomysłem na efektywne zarzšdzanie sektorem energetycznym, ale tylko w przypadku, gdy nie występujš zakłócenia ograniczajšce efektywnoœć tego rynku, tylko w perspektywie krótkoterminowej i tylko w przypadku występowania nadpodaży mocy – uważa tymczasem Krzysztof Kilian. Jako zakłócenia wskazuje m.in. regulację cen i wprowadzanie na rynek dużych iloœci dotowanych odnawialnych Ÿródeł energii, przede wszystkim wiatrowych i słonecznych, których charakterystycznš cechš sš niskie koszty zmienne. Postulowane przez PGE wprowadzenie kontraktów gwarantujšcych, że inwestycja wyjdzie przynajmniej na zero, poparli dotychczas prezesi przynajmniej kilku innych spółek. Taki zamysł pojawił się np. w przypadku budowy bloków jšdrowych. Projekt majš wspierać Tauron, KGHM i Enea.

Inwestorzy liczš każdy grosz

Również analitycy sš za zapewnianiem notowanym na giełdzie energetycznym spółkom, że nie stracš na potrzebnych państwu projektach. – Jeœli nowe inwestycje majš zostać zrealizowane bez szkody dla wycen spółek, to będš wymagały zapewnienia przez rzšd stabilnych przepływów finansowych. Idealnym rozwišzaniem dla nowych inwestycji wydaje się wprowadzenie przez państwo jakiejœ formy kontraktów na odbiór energii po cenie zapewniajšcej opłacalnoœć projektów. Z punktu widzenia inwestorów jest to rozwišzanie jak najbardziej oczekiwane, ciekaw byłbym jedynie reakcji Unii Europejskiej na taki charakter wsparcia – ocenia Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK. I w tym właœnie tkwi problem. Dotychczasowe dyskusje dotyczš kontraktów, które oznaczałyby płatnoœci dla energetyki tylko przy cenach energii poniżej progu opłacalnoœci inwestycji (obecnie minimum, przy którym nowe bloki się opłacajš, to ok. 230 zł/MWh, czyli 50 zł powyżej ceny rynkowej). Pienišdze na te płatnoœci byłyby zbierane od nabywców w energii, jako jeden ze składników rachunków za pršd. Tym samym pienišdze nie pochodziłyby od rzšdu, ale od konsumentów. Czy to wystarczy, by nie narazić kraju na zarzut o udzielanie pomocy publicznej firmom z sektora energetycznego? Urzšd Regulacji Energetyki oczekuje, że na to pytanie odpowie Urzšd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK raz już brał udział w rozwišzywaniu problemu kontraktów długoterminowych w polskiej energetyce, tzw. KDT-ów. Były one zawierane w latach 90. między elektrowniami a PSE. Po tym, jak Polska przystšpiła do UE, Bruksela wymusiła ich rozwišzanie. By elektrownie odzyskały zainwestowane pienišdze, spółkom zapewniono wyrównania. masz pytanie, wyœlij e-mail do autorki j.piszczatowska@rp.pl
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL