Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Historia

Bałtyk straszy broniš chemicznš

Fotorzepa, Dariusz Gorajski
Na dnie Bałtyku leży więcej min, torped i amunicji z gazami bojowymi, niż do tej pory sšdzono.
Flota natowskich okrętów poszukuje i neutralizuje od kilku dni niebezpieczne znaleziska w Morzu Bałtyckim. Nie rusza tylko zrzuconych na dno pojemników z gazami trujšcymi. Na pokładach okrętów znajdujš się grupy nurków - minerów. W operacji Oper Spirtit 2013 uczestniczy okręt dowodzenia Stałym Zespołem Sił Obrony Przeciwminowej NATO – ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki". Okręty prowadzš działania przeciwminowe na wschodnim Bałtyku u wybrzeży Litwy. W pierwszej kolejnoœci oczyszczane sš podejœcia do portów i trasy żeglugowe, dopiero potem akweny rzadziej uczęszczane, na których toczyły się działania wojenne. Przed wyjœciem w morze dowódcy przeanalizowali mapy i inne dokumenty z czasów wojny. Jak informuje „Rz" kmdr ppor. Arkadiusz Kurdybelski z 13 Dywizjonu Trałowców w poszukiwaniu min czy torped pomagajš m.in. historycy z Niemiec i Szwecji. Majš oni do dyspozycji rejestry miejsc, gdzie stawiano linie min. – Nie zawsze jednak te dane sš precyzyjne, bo miny stawiano kilkadziesišt lat temu – zastrzega Arkadiusz Kurdybelski.

Cyklon B na dnie morza

Trwajš też międzynarodowe badania, dzięki którym poznamy miejsce i iloœć zatopionej po ostatniej wojnie œwiatowej przez Sowietów broni chemicznej. Z fragmentarycznych wyników badań wiemy, że jest ich więcej, niż szacowano, i jest ona coraz bardziej niebezpieczna. Polska chce, aby w jej wydobywaniu i utylizacji uczestniczył sojusz północnoatlantycki. Bałtyk jest jednym z najbardziej zaœmieconych materiałami wybuchowymi akwenów wodnych na œwiecie. Marynarka Wojenna szacuje, że w trakcie I i II wojny œwiatowej w Bałtyku postawiono 100 tys. min morskich. Ale być może jest ich nawet dwa razy więcej. O ile jednak wojsko radzi sobie stopniowo z usuwaniem tych pozostałoœci, to w ogóle nie zajęło się jeszcze zatopionymi w głębinach wielkimi składami broni chemicznej. Zdaniem naukowców na dnie morza leży ok. 50 tys. ton amunicji chemicznej. – To œrodki drażnišce, m.in. iperyt, adamsyt, zwišzki arsenu, ale także biały fosfor i tabun – mówi dr Jacek Bełdowski z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie. Biały fosfor znajdował się w bombach zapalajšcych, którymi alianci zbombardowali oœrodek w Peenemunde, częœć z nich wpadła do morza. Z kolei tabun pod koniec wojny został zatopiony przez  Wehrmacht. Do wody wyrzucono też puszki z kwasem pruskim (cyklon B). Na dnie spoczęły bomby lotnicze z gazem trujšcym, miny, pojemniki i granaty. – Poniemiecka broń chemiczna była zatapiana przez Rosjan do 1947–1948 roku, chociaż i póŸniej zdarzały się taki przypadki – mówi „Rz" kmdr. por. Jacek Fabisiak z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Zdaniem ekspertów istniejš poszlaki, że armia sowiecka także w póŸniejszych latach topiła broń chemicznš, tym razem pozbywajšc się nadwyżek ze swoich magazynów. Amunicja ta jest dziœ w fatalnym stanie. Z najnowszego raportu organizacji HELCOM (monitoruje œrodowisko naturalne Bałtyku) wynika, że od 1994 roku do 2011 roku odnotowano ponad sto przypadków wyrzucenia gazu (w postaci zbrylonej) na plażę, lub wyłowienia go przez rybaków. Niektórzy z nich zostali poparzeni. W Bałtyku jest 50 tys. ton broni chemicznej!

Największe składowiska

– Nie dotykamy składowanych w głębiach morskich œrodków chemicznych. Jest zakaz rozminowywania takiej amunicji. Pojazd podwodny wykonuje zdjęcie składowiska i jest ono następnie umieszczane na mapach – mówi kmdr ppor. Arkadiusz Kurdybelski, zastępca dowódcy 13 Dywizjonu Trałowców z Gdyni. Naukowcy zlokalizowali częœć miejsc z  największymi składami tej broni. To m.in. głębie: Bornholmska, Gotlandzka i Gdańska, cieœnina Skagerrak, Rynna Słupska, szlak od niemieckiego portu Wolgast w kierunku Bornholmu. Najpłycej położone składowiska znajdujš się na głębokoœci 100–150 metrów. Od dwóch lat naukowcy z Polski, Szwecji, Niemiec, Litwy i Finlandii realizujš projekt badawczy Chemsea o wartoœci 4,5 mln euro. – Szacujemy zagrożenia zwišzane z obecnoœciš broni chemicznej w Bałtyku. Chcemy jš zlokalizować, ocenić stężenia bojowych œrodków trujšcych i ryzyka zwišzanego z przypadkowym lub naturalnym uwolnieniem tych substancji do toni wodnej – tłumaczy dr Bełdowski z PAN, koordynator projektu.  Naukowcy sšdzš, że w Głębi Bornholmskiej Sowieci zatopili 32 tys. ton bomb z substancjami toksycznymi.

Więcej amunicji

Z kolei w Głębi Gotlandzkiej – pomiędzy wybrzeżem Szwecji a Polskš – spoczywa ok. 10 tys. sztuk broni chemicznej z okresu II wojny œwiatowej. Dotychczas sšdzono, że utopiono tam 2 tys. ton amunicji chemicznej. Ze wstępnych danych opublikowanych przez Szwedów wynika, że jest jej  znacznie więcej.  Zdaniem naukowców na obszarze 1700 hektarów między szwedzkš wyspš Gotlandia a Łotwš i Polskš istnieje cišg zrzutu broni chemicznej. Szwedzi znaleŸli m.in. skorodowane bomby z gazem musztardowym, ale także np. okręt wojenny z poczštku XX wieku i rosyjski samolot torpedowy. Polscy naukowcy zauważyli też, że w rejonie zatopień broni więcej jest chorych dorszy. – Skażenie wody powoduje, że liczba ryb jest mniejsza – dodaje dr Bełdowski. Zwiększa się też koszt przygotowywanych inwestycji. Z takim problemem mieli do czynienia np. budowniczowie gazocišgu Nord Stream, który był układany na dnie morza, a jego nitka biegła obok Bornholmu. Zdecydowali się skorygować jego lokalizację, aby ominšć składy toksycznej amunicji. Raport z badań projektu Chemsea w przyszłym roku trafi do instytucji rzšdowych, urzędów i marynarek wojennych poszczególnych państw. Powstanie też ogólnodostępna cyfrowa mapa z naniesionymi lokalizacjami broni chemicznej (będzie można nawet obejrzeć podwodne zdjęcia i filmy tych składów).

Ruszać czy nie

Częœć naukowców uważa, że nie należy ruszać z dna Bałtyku zgromadzonej tam chemii. Tłumaczš, że nie wiadomo, w jakim stanie sš osłony, w których zgromadzony jest gaz i obawiajš się skażenia. Wskazujš też na ogromne koszty takiej operacji. Główny inspektor ochrony œrodowiska Andrzej Jagusiewicz jest jednak przekonany, że tam, gdzie jest to możliwe broń powinna być wydobywana i neutralizowana. A NATO powinno wesprzeć takie działania. W poprzednim roku Marynarka Wojenna zniszczyła 4 miny morskie i 11 torped, w tym 150 bomb głębinowych, 5 torped i 2 miny morskie. Na szczęœcie w ostatnich latach nie doszło na naszych wodach do niekontrolowanego wybuchu miny, który spowodowałby ofiary. A że niebezpieczeństwo jest realne, przekonuje przykład sprzed kilku lat z Holandii, gdzie wydobyta z morza mina zabiła trzech marynarzy. Najwięcej min jest w Zatoce Fińskiej, okolicach Petersburga, u wybrzeży Litwy, Łotwy, Estonii i Cieœniny Duńskiej.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL