Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Ubeckie Virtuti Militari

Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Żaden z żołnierzy wyklętych nie dostanie już Virtuti Militari. Tymczasem ci, którzy z nimi walczyli, wcišż sš kawalerami tego najważniejszego polskiego orderu wojennego – piszš publicyœci.
Krzyż Orderu Wojennego Virtuti Militari jest najwyższym w Polsce – i najstarszym na œwiecie – orderem bojowym. Ustanowił go król Stanisław August Poniatowski 22 czerwca 1792 roku w celu uczczenia bohaterów bitwy pod Zieleńcami w obronie Konstytucji 3 maja. Jest, jak stwierdzała to reaktywujšca order ustawa Sejmu RP z 1 sierpnia 1919 r. „nagrodš czynów wybitnego męstwa i odwagi, dokonanych w boju i połšczonych z poœwięceniem się dla Ojczyzny”. Jednymi z pierwszych odznaczonych byli: Tadeusz Koœciuszko i Józef Zajšczek, a przed wojnš Józef Piłsudski, Stanisław Haller, Edward Rydz-Œmigły, Tadeusz Rozwadowski.

Krew na rękach kawalerów

W PRL-u Virtuti Militari było plugawione celowo, jako relikt II Rzeczypospolitej, ale nie zlikwidowano orderu – miał legitymizować nowš władzę. Już 11 listopada 1943 roku gen. Zygmunt Berling wydał rozkaz, w którym uhonorowano 16 żołnierzy 1 Dywizji Pancernej im. Tadeusza Koœciuszki Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari za bohaterstwo podczas bitwy pod Lenino. Jak długo najœwiętszy dla pokoleń Polaków order będš plugawić osoby, które nie zrobiły nic dla niepodległoœci Rzeczypospolitej?
22 grudnia 1944 r. PKWN przyjšł dekret, w którym, jak czytamy w art. 1: „w celu nagrodzenia czynów męstwa i odwagi, wykazanych w boju, bšdŸ innych wybitnych zasług położonych dla chwały i pożytku Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególnoœci w dziele odrodzenia demokratycznej państwowoœci polskiej i Polskich Sił Zbrojnych albo w walce z hitlerowskim najeŸdŸcš lub jego najemnikami – zatwierdza się odznaczenia, m.in. (...) order wojskowy Virtuti Militari”. Równoczeœnie zapewne po to, by uniemożliwić ingerencję Kapituły znajdujšcej się w Londynie „postanowienia poszczególnych ustaw o Zgromadzeniu Kawalerów danego orderu, ich Kanclerzach i Kapitułach zostajš uchylone”. W myœl dekretu order był nadawany przez Prezydium Krajowej Rady Narodowej na wniosek przewodniczšcego PKWN lub nowego dowódcy Wojska Polskiego. Nie ulega wštpliwoœci, że częœć odznaczonych Virtuti Militari ma ubeckie korzenie lub krew AK-owców na rękach. Taki właœnie przypadek został szczegółowo opisany w ostatnim numerze pisma „Kombatant” (nr 3/267). Jak się okazuje, za zabicie mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika” przyznano aż szeœć Krzyży Grunwaldu, siedem Krzyży Walecznych i pięć Orderów Virtuti Militari. „Orlik” zginšł 24 czerwca 1946 r., niemal w przeddzień referendum, otoczony pod Piotrówkiem przez przeważajšce siły wojska, MO i UB. Najsłynniejszš jego akcjš było odbicie więzienia w Puławach (24 kwietnia 1945 r.) i uwolnienie ponad 100 zatrzymanych. Miesišc póŸniej jego zgrupowanie stoczyło w Lesie Stockim jednš z największych, zwycięskich bitew antykomunistycznego podziemia. „Orlik” został pochowany, pod zmienionym nazwiskiem jako Marjan Biernacki, wieczorem 8 lipca 1946 r. na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie, w kwaterze 45 N, nr grobu 15 – pod zewnętrznym murem, w miejscu popularnie nazywanym „przy studni”. 26 czerwca 1946 r., a więc już w dwa dni od œmierci „Orlika”, w sztabie Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego powstaje rozkaz personalny nr 593. W jego oryginalnym, na szczęœcie zachowanym projekcie, na którym odręcznie nanoszono zmiany, bez trudu można odczytać uzasadnienie: „za dzielne (….) zachowanie się w walce z bandš „Orlika”, za zabicie herszta bandy i zdobycie ważnych dokumentów tyczšcych działalnoœci tej bandy”. Ostatecznie rozkaz sformułowano jednak inaczej – żołnierzy uhonorowano za: „dzielne zachowanie się i zasługi położone przy utrzymaniu ładu i spokoju publicznego”.
Byli to: por. Stanisław Szewczuk, sap. Ludwik Jurkowski, sap. Stanisław Kurdziel, sap. Stefan Rozmus i sap. Mieczysław Tur – wszyscy z 1. Baonu Saperów 1. Warszawskiej Dywizji Piechoty. Złoœliwie, lub przez przypadek, w „Charakterystyce Służbowej” por. Szewczuka nadany mu Order Virtuti Militari V klasy okreœlono jako „medal pamištkowy”.

Na straży honoru orderu

Komunistyczna władza nadała aż 5167 krzyży Virtuti Militari. Ile razy tym samym zhańbiono order? Po 1989 r. żadne władze nie zajęły się na poważnie tym problemem. Co prawda odebrano kilka orderów – głównie sowieckim dygnitarzom (np. Breżniewowi, Sierowowi czy Koniewowi) lub ich polskim poplecznikom (Rokossowski, Spychalski). Stracił go też Wincenty Romanowski – funkcjonariusz Informacji Wojskowej, który znęcał się nad więŸniami politycznymi. Pozostali, w tym zabójcy „Orlika” – majš go nadal. Dlaczego? Czy poza brakiem woli politycznej były ku temu jakieœ przeciwnoœci natury formalnej? Kanclerz Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari gen. bryg. w st. spocz. Stefan Bałuk zaznacza, że regulamin wyraŸnie okreœla podstawy nadawania orderu – np. za akcję bojowš prowadzonš w trakcie wojny, w ramach obrony granic Polski i honoru Ojczyzny. – Istnieje grupa osób odznaczonych orderem przez swoich dowódców, choć to odznaczenie im się nie należy. Naturalnie to drażni odczucia nas wszystkich. Jestem za pozbawieniem Virtuti Militari tych wszystkich, którzy otrzymali order za udział w akcji, w której zginšł Marian Bernaciak „Orlik”. Powiem więcej, jeœli do Kapituły wpłynie stosowny wniosek, zostanie on niezwłocznie rozpatrzony. Statut przewiduje pozbawianie orderu, przy spełnieniu okreœlonych warunków – a w tym ohydnym przypadku, jak się wydaje, mamy do czynienia z osobami niegodnymi noszenia naszego orderu. Oczywiœcie musi wpierw zostać podjęta stosowna uchwała – mówi gen. Bałuk (cytowany za „Kombatant” nr 3/267). Dlaczego nie powstała do tej pory? Czy to zwykłe zaniechanie, czy też państwo nie jest jeszcze gotowe na zmierzenie się ze swojš prawdziwš historiš? 16 paŸdziernika 1992 r. Sejm przyjšł ustawę o orderach i odznaczeniach, która niejako przywróciła przedwojenny porzšdek prawny. Prezydent nie tylko nadaje ordery, ale może też je odebrać. Musi mieć ku temu tylko odpowiednie przesłanki – gdy „odznaczony dopuœcił się czynu, wskutek którego stał się niegodny orderu lub odznaczenia”. Ponadto ponownie zaczęła działać w Polsce Kapituła, która „stoi na straży honoru orderu”. Co w tym przypadku jest istotne, ma ona prawo „wystšpić do Prezydenta z inicjatywš nadania orderu lub jego pozbawienia”. Jak pokazuje choćby przypadek „Orlika”, niestety przez lata nie uczyniła z tej proregatywy zbyt wielkiego użytku. Trudno mieć o to pretensje do jej obecnych członków, których œrednia wieku oscyluje w okolicy 90 lat. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie oczekiwał, by ci starsi panowie szukali, przeglšdali i weryfikowali akta ponad 5 tys. odznaczonych. Zrobić musi to za nich ktoœ inny. Zresztš wspomniana wyżej ustawa jakby przewidziała takš okolicznoœć. Mówi ona, że „Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zapewnia Kapitułom Orderów obsługę administracyjnš i technicznš”. Wystarczy więc pod jej skrzydłami powołać niewielki zespół i przystšpić do pracy.

Chichot historii nad grobami

„Pokolenia Polaków uczono, że ludziom, u których zobaczš miniaturkę czy czarno-niebieskš baretkę odznaczenia, przysługujš szacunek i poważanie” – pisał Jerzy Œlaski w słynnej ksišżce „Żołnierze Wyklęci”, od której tytułu wzięło swš nazwę œwięto obchodzone 1 marca. My, autorzy tego tekstu, jako wnukowie kawalerów orderu też byliœmy tak wychowywani. Dziœ mamy jednak coraz większe wštpliwoœci. Czy aby na pewno wszystkim przysługuje szacunek i poważanie? Ilu jeszcze żyje takich „bohaterów” jak zabójcy „Orlika”? Jak długo ten najœwiętszy dla pokoleń Polaków order będš plugawić osoby, które nie zrobiły nic dla niepodległoœci Rzeczypospolitej? Jerzy Œlaski, żołnierz zgrupowania „Orlika”, starał się przywrócić należnš pamięć o poległych kolegach. A właœciwie przywrócić im właœciwe miejsce w historii, bo komunistyczna propaganda na ich temat odniosła odpowiedni skutek i nawet elity solidarnoœciowe nie chciały ruszać tego tematu, uważajšc go za kontrowersyjny.
Żołnierze ci walczyli niezłomnie z sowieckim okupantem, ginęli w nierównym boju, byli mordowani w wojskowych i ubeckich katowniach, skazywani na œmierć w kapturowych procesach. Ich ciała wrzucano do bezimiennych dołów, tak by zaginšł po nich wszelki œlad. Opluwani za życia, jak i po œmierci. Nikt z tych niezłomnych żołnierzy Orderu Virtuti Militari już nie dostanie. Jest on przyznawany w cišgu 5 lat od końca wojny, a od ich œmierci minęło półwiecze. Jedyne, co można zrobić, to odebrać go ich oprawcom – nawet poœmiertnie. I wydaje się, że chichot historii nad ich grobami słychać do dziœ, a szczególnie głoœno brzmi podczas najważniejszych uroczystoœci państwowych, gdy Kapituła Orderu Virtuti Militari składa wieńce przed Grobem Nieznanego Żołnierza. – Prawda jest taka, że w takich sytuacjach Kapituła reprezentuje wszystkich kawalerów orderu, także tych, którym „zabicie herszta bandy – Orlika” uzasadniono nadanie Virtuti Militari. Mnie, jako kawalerowi Orderu Wojennego Virtuti Militari, taki stan nie odpowiada – mówi płk Edmund Brzozowski („Kombatant” nr 3/267). Virtuti Militari obchodzi w maju 221 rocznicę swojego istnienia i aby w III RP odzyskał dawne znaczenie, musi być otaczany powszechnym uznaniem. To ważne nie tylko dla tych dzielnych żołnierzy, którzy na ten krzyż zasłużyli na polach bitew, ale i dla rodzin nieżyjšcych już bohaterów. Ważne może się to również okazać dla tych wszystkich, którym (nie daj Bóg) w przyszłoœci order zostanie przyznany.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL