Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Życie Pomorza Zachodniego

Kolegiata Królowej Świata

Kolegiata mariacka w Stargardzie zachwyca historią i architekturą.
wydział kultury, Tadeusz Surma Tadeusz Surma
Są budowle, w których człowiek ma wrażenie obcowania z wiecznością. Jedną z nich jest kolegiata w Stargardzie.

– Tak jak Stargard (do niedawna Szczeciński) mógłby pozazdrościć Szczecinowi Zamku Książąt Pomorskich, tak nie tylko Szczecin mógłby pozazdrościć Stargardowi kolegiaty – mówi Wiesław Lewoc, wicedyrektor szczecińskiego Zamku Książąt Pomorskich.

– Kolegiata Najświętszej Marii Panny Królowej Świata w Stargardzie to bez wątpienia jeden z najcenniejszych zabytków Pomorza Zachodniego i jedna z najznakomitszych świątyń gotyckich w zlewisku Bałtyku, z pewnością znacznie cenniejsza niż katedra św. Jakuba w Szczecinie – mówi z wyraźnym żalem dyrektor Lewoc. – Monumentalność bryły i widok wnętrza robią ogromne wrażenie. Co do wysokości wieży (83,5 m) – jest jedną z najwyższych nie tylko na Pomorzu, a wysokość nawy (32,5 m) ustawia ją w grupie najwyższych zabytków architektury gotyckiej w Polsce. Gdy wchodzimy do środka, niekłamany zachwyt budzi gwiaździste sklepienie. Bryła kolegiaty widoczna jest ze wszystkich prowadzących do miasta dróg.

Kościół jest dwuwieżową bazyliką z wieńcem kaplic. Wieże zdobi tzw. blenda stargardzka. W kościele zachowały się oryginalne polichromie z XV w., witraże z XIX i początku XX w. oraz XV-wieczny ołtarz główny

Prawie katedra

– Najstarsze wzmianki o istnieniu w tym miejscu kościoła pochodzą z 1248 r. – opowiada Wiesław Lewoc. – Znalazły się w dokumencie biskupa kamieńskiego przekazującego miasto pod władanie księstwa pomorskiego. Świątynia, zgodnie z prawem lokacyjnym, usytuowana została przy świeżo wytyczonym placu targowym. Pierwszy gmach, murowany z gotyckiej cegły, powstał w latach 1292–1324 na miejscu drewnianej świątyni z 1242 r. Miał trzy nawy z wysuniętym na wschód prezbiterium. Wtedy była to budowla bezwieżowa wzorowana na kościele Mariackim w Kołobrzegu.

Najprawdopodobniej nie wzbudzała ona zachwytu zamożnych mieszczan, którzy marzyli o obiekcie bardziej okazałym i reprezentacyjnym. Takim, który miał odpowiadać ich możliwościom, a przede wszystkim ambicjom. Powstał kościół bazylikowy według projektu Henryka Brunsberga, zwanego także Henrykiem z Braniewa, wybitnego niemieckiego budowniczego i architekta, twórcy pomorskiej szkoły gotyckiego budownictwa sakralnego.

Wizja Brunsberga była wielokrotnie korygowana, co sprawiło, że rozbudowa stargardzkiej świątyni trwała od 1388 do 1500 r., czyli ponad 110 lat. Można więc powiedzieć, że niewiele krócej od budowy słynnej katedry La Sagrada Familia Antonio Gaudiego w Barcelonie, której ukończenie planowane jest na 2026 r.

W ciągu tej przebudowy powstało nowe prezbiterium z obejściem i galeryjką, wieniec kaplic, zakrystia, chór, kaplica mariacka oraz wieże. Została też podwyższona nawa środkowa, dzięki czemu kościół uzyskał kształt bazyliki. Już wtedy wzbudzał uznanie i stał się wzorem dla budowniczych innych świątyń gotyckich. Zachwycał wizją architektoniczną oraz bogactwem wyposażenia i dekoracji. Dzięki hojności osób prywatnych i fundacji wyposażono kościół w ponad 50 ołtarzy poświęconych kultowi świętych. Ustawiono je zarówno w licznych kaplicach bocznych, podwieżowych, jak i przy filarach. Kościół miał osiem dzwonów i trzy szafy organowe.

Od 1539 r., po wprowadzeniu na Pomorzu reformacji, fara stała się kościołem ewangelickim. Ponieważ ten zakłada dużo bardziej ascetyczne wyposażenie i wystrój, tak było też w Stargardzie. Wprowadzone zostały też zmiany w liturgii. Najbardziej imponującym elementem kościoła stała się wówczas ambona.

Tragicznym rokiem okazał się 1635. Wielki pożar zniszczył wtedy prawie całe miasto w obrębie murów. Straty poniosła też sama świątynia. Odbudowa ciągnęła się ćwierć wieku. Architekt Daniel Zilcher dodał świątyni nieco blasku. Wzbogacił sklepienia o dekoracyjne formy gwiaździste w nawie głównej i krzyżowe w nawach bocznych. Kościół zgodnie z duchem epoki otrzymał wyposażenie barokowe. Z tego właśnie okresu zachował się ołtarz główny z 1663 r. i ambona powstała 20 lat później.

Koronkowa robota

Podczas kolejnego remontu realizowano wizję Karla Friedricha Schinkla, który postanowił przywrócić świątyni gotyckie wnętrza. Ściany i filary pomalowano na czerwono, a ołtarze wymieniono na gotyckie. Prace wykonano tym razem dość szybko, w ciągu pięciu lat (1819–1824). Pośpiech okazał się jednak marnym doradcą i odbił się na jakości prac. Z powodu nieudanej kolorystyki kościół utracił jasność wnętrza. Dlatego pod koniec XIX w., z okazji 600-lecia istnienia świątyni, zapadła decyzja o ponownym generalnym remoncie.

– Roboty powierzono architektowi Denekemu. I można powiedzieć, że była to koronkowa robota – mówi Wiesław Lewoc. Rozpoczęto od odnowienia portalu południowego, wymieniono około 8 proc. detali zdobniczych i architektonicznych. Użyto do tego 650 rodzajów różnych kształtek z wypalanej cegły. Wśród nowych witraży zwracał uwagę ten sponsorowany przez parę cesarską.

Ponowne poświęcenie świątyni, której przywrócono wygląd sprzed roku 1817, odbyło się 30 sierpnia 1911 r. w obecności pary cesarskiej Wilhelma II i Augusty Wiktorii.

Stargardzka kolegiata bardzo ucierpiała podczas drugiej wojny światowej. Paliły się dachy, zniszczony był hełm wieży północnej, całkowicie zostały zdewastowane wnętrza. Właścicielem budowli stał się Skarb Państwa. Po wymianie dachu w świątyni do 1957 r. mieścił się magazyn materiałów budowlanych. W 1957 r. przekazano ją w użytkowanie Kościołowi katolickiego, po kolejnym remoncie kardynał Stefan Wyszyński oddał go w użytkowanie nowo utworzonej parafii pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Królowej Świata. W 1962 r. został odbudowany hełm wieży. Konsekracja nowego ołtarza i rekonsekracja przez arcybiskupa Mariana Przykuckiego odbyła się 11 października 1992 r. z okazji 700-lecia istnienia fary.

Wieże dwie czy jedna

W 1995 r. kościół został podniesiony do rangi kolegiaty. W roku milenijnym ufundowano witraż poświęcony patronce parafii – NMP Królowej Świata. Na wieży północnej w 2006 r. otwarto taras widokowy. Rozporządzeniem prezydenta RP Bronisława Komorowskiego z września 2010 r. kolegiata wraz z systemem murów obronnych została uznana za pomnik historii.

– Kiedy przyglądamy się wieżom kościoła mariackiego w Stargardzie, często pojawia się pytanie, dlaczego tylko jedna wieża jest wielka i okazała, a druga skromna, prawie niewidoczna, jakby niedokończona. Przypomina się więc opowieść o budowniczych kościoła Mariackiego z Krakowa. Ale tu trudno szukać analogii. Spory o wieże w Stargardzie pojawiły się ponoć już w XIII w., gdy Pomorzem władali książęta z dynastii Gryfitów – mówi Wiesław Lewoc. – Wiadomo było, że ma powstać budowla, która wzbudzi podziw i zazdrość nie tylko Stargardu, ale i Szczecina, a nawet – jak pisano – Poznania. Jedni mówili, że skoro jest jeden Bóg na niebie i jeden papież na ziemi, to powinna być jedna wieża wybudowana na ich cześć. Inni zaś uważali, że powinny być dwie, twierdząc, że trzeba oddać papieżowi co papieskie, a cesarzowi co cesarskie. Ta ostatnia wersja zyskała uznanie, kiedy zaś wzniesiono wysoką wieżę papieską i miano rozpocząć budowę podobnie imponującej cesarskiej, w Europie rozgorzała wojna między cesarzem a papieżem o prymat rządów nad światem i budowy drugiej wieży zaniechano. To tylko legendy. Bo prawda jest bardziej prozaiczna: podczas budowy kolegiaty zmienił się styl w architekturze i nastała moda na kościoły z jedną wieżą.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: j.boncza@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL