Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Węgiel

Barbara Oksińska: Węglowy bałagan zamiast strategii

Bloomberg
To zadziwiajšce, że resort energii nie miał dogłębnych analiz dotyczšcych realnych możliwoœci wydobywczych kopalń i zapotrzebowania energetyki na węgiel. Bez tego nie mógł zbudować strategii.

Na polskim rynku węgla jest jak w dobrym filmie – co rusz jesteœmy zaskakiwani nagłymi zwrotami akcji. Rzšd najpierw obiecywał, że kopalń zamykać nie będzie, następnie kilka zlikwidował i straszył gigantycznš nadpodażš surowca, a teraz dowiadujemy się, że rodzimego czarnego paliwa nam brakuje. Tak jakby w resorcie energii zabrakło rzetelnych analiz o realnych możliwoœciach wydobywczych kopalń, zapotrzebowaniu energetyki na węgiel w najbliższych latach oraz stanie zapasów surowca. Przedstawiciele branży w nieoficjalnych rozmowach mówiš wprost: „Zamiast strategii na rynku węgla jest jeden wielki burdel".

Problemy Polskiej Grupy Górniczej z wydobyciem wystarczajšcej iloœci węgla to efekt kilku czynników. Najczęœciej podnoszonym jest mocne œcięcie inwestycji we fronty wydobywcze w poprzednich latach w efekcie wprowadzonych oszczędnoœci. Pamiętajmy jednak, że biznesplan dla PGG został zatwierdzony w 2016 r., a następnie zaktualizowany w roku 2017, gdy do spółki włšczono kopalnie pogršżonego w kłopotach Katowickiego Holdingu Węglowego. Trudno więc zrozumieć, dlaczego założono w nim, że pomimo braku odpowiedniej iloœci œcian wydobywczych PGG uda się wydobyć w tym roku 32 mln ton węgla.

Kolejna kwestia to nieoczekiwane problemy geologiczne, o których co jakiœ czas informujš służby prasowe PGG. A następna to wyraŸnie zwiększone zapotrzebowanie energetyki zawodowej na węgiel z PGG na lata 2017 i 2018. I to w dużej mierze ze strony spółek energetycznych – udziałowców Grupy. W tym przypadku też trudno zrozumieć, dlaczego nikt tego nie przewidział, skoro przyjmujšc strategię dla PGG, wszyscy siedzieli przy jednym stole. W efekcie atmosfera między PGG a jej udziałowcami robi się coraz bardziej napięta.

– Energetyka najpierw mocno œcina zapasy węgla, a potem nagle zwiększa zamówienia, choć wie, że żadna spółka górnicza nie jest w stanie z dnia na dzień skokowo zwiększyć wydobycia – mówi nam Ÿródło zbliżone do węglowej spółki. Druga strona nie pozostaje dłużna. – PGG powinna się cieszyć ze wzrostu zamówień i wzišć się do roboty. Gdyby nie energetyka, która zasiliła jš miliardami złotych, tej spółki by nie było – słyszymy w jednym z koncernów energetycznych.

Ministerstwo Energii, które nadzoruje zarówno górnictwo, jak i energetykę, w tym bałaganie porusza się jak dziecko we mgle. Jeszcze w paŸdzierniku 2016 r. minister Krzysztof Tchórzewski w odpowiedzi na pytanie jednego z posłów o przyszłoœć kopalni Krupiński (jej likwidacja rozpoczęła się w 2017 r.) pisał o gigantycznej nadpodaży węgla na krajowym rynku, sięgajšcej 25 mln ton. Na fali tych informacji w 2016 r. spółki wydobywcze wyprzedawały swoje zapasy po zaniżonych cenach, a PGG okresowo zmniejszyła wydobycie w dwóch kopalniach do minimum. Okazuje się jednak, że Ministerstwo Energii nie dysponowało wówczas aktualnymi danymi. Dotarliœmy do zestawienia, z którego wynika, że w 2016 r. zapasy w energetyce masowo topniały. Choć na koniec grudnia 2015 r. na zwałach elektrowni i ciepłowni leżało niemal 17,5 mln ton węgla, to przez rok zapasy te skurczyły się do 10,5 mln ton. Jeœli dodamy do tego zwały leżšce przy kopalniach, to na koniec 2016 r. możemy mówić o nadpodaży rzędu 13 mln ton. Nijak ma się to do prezentowanych przez resort energii 25 mln ton.

Zapytaliœmy Ministerstwo Energii, dlaczego nie miało aktualnych informacji na temat sytuacji na polskim rynku węgla. Odpowiedzi nie otrzymaliœmy. Dlaczego to takie ważne? Bo może niektórych problemów udałoby się uniknšć. A tak resort nieustannie się miota – najpierw zaleca ograniczanie wydobycia, a teraz naciska spółki węglowe na jak najszybsze zwiększanie mocy – bez względu na koszty i dalsze konsekwencje. Inwestycje w górnictwie wymagajš jednak czasu.

Według analityków miliardy wpompowane w ratowanie spółek węglowych i budowę nowych bloków opalanych czarnym paliwem mogš skończyć się tym, że częœć surowca będziemy importować. – Już w tym roku możemy spodziewać się spadku wydobycia węgla o 5–6 mln ton. Oznacza to, że ten wolumen będziemy musieli sprowadzić z zagranicy. Być może uruchomiony zostanie na większš skalę import surowca drogš morskš, co umożliwi sprowadzanie dobrej jakoœci węgla z Australii czy Kolumbii – uważa Marcin Stebakow, analityk Vestor DM. Nieœmiałe próby importu czarnego paliwa podejmuje już Węglokoks, który sprowadził próbnš partię surowca z USA.

W dalszej perspektywie pomogš natomiast uruchamiane już teraz inwestycje w kopalniach. – Bioršc pod uwagę obecne problemy z zaspokojeniem energetyki w polski węgiel, krajowe spółki wydobywcze będš musiały przyspieszyć inwestycje w rozbudowę mocy. Ten wzrost widać już w PGG, która ma ambitnš strategię dotyczšcš otwierania nowych frontów wydobywczych – podkreœla Maciej Bobrowski, analityk DM BDM. PGG na inwestycje w latach 2017–2020 chce wydać 7,2 mld zł. Tylko w tym roku na ten cel popłynie około 1,6 mld zł.

– Zakładam, że na inwestycje w tym zakresie i zwiększenie planu wydobywczego zdecyduje się także Lubelski Węgiel Bogdanka. Jeœli tak się stanie, to możliwe, że już w drugiej połowie 2018 r. nie będziemy mieć takich problemów na rodzimym rynku z niedoborem krajowego węgla – kwituje Bobrowski. Na razie jednak zarzšd Bogdanki trzyma się planu utrzymania œredniorocznej produkcji do 2025 r. na stabilnym poziomie około 9,2 mln ton. Tymczasem w samym resorcie energii słychać już głosy, że Bogdanka powinna zainwestować we wzrost mocy wydobywczych.

W ostatnich dniach PGG zadeklarowała, że sięgnie po złoża zamkniętej ostatnio kopalni Makoszowy, ale od strony sšsiednich zakładów wydobywczych. Górniczy zwišzkowcy wcišż wierzš też, że uda się wskrzesić kopalnię Krupiński. Szanse sš jednak nikłe. – Pomimo tego, że dziœ sš problemy z wydobyciem wystarczajšcej iloœci węgla, decyzje o zamknięciu nierentownych kopalń były słuszne. Bez tego spółki węglowe wcišż miałyby ogromne problemy finansowe. A lukę surowcowš można przecież wypełnić węglem z importu. Natomiast w kolejnych latach zaowocujš inwestycje kopalń we wzrost wydobycia – przekonuje Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŒ.

W grę wchodzi także budowa nowych kopalń przez prywatnych inwestorów. To jednak kosztowne projekty, a budowa żadnego nowego zakładu jeszcze nie ruszyła.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL