Transport

Kolejka na Kasprowy Wierch zajechała do sądu w Nowym Sączu

Fotorzepa, Piotr Guzik
Stronom nie udało się zawrzeć ugody. Tatrzański Park Narodowy nadal żąda od PKL demontażu najsłynniejszej polskiej kolejki linowej.

Tatrzański Park Narodowy złożył w sądzie pozew przeciwko Polskim Kolejom Linowym – dowiedziała się „Rzeczpospolita". – Pozew wpłynął do tutejszego sądu 14 maja. 26 czerwca wpłynęła odpowiedź na pozew – potwierdza Magdalena Frączek z biura prasowego Sądu Okręgowego w Nowym Sączu. Dodaje, że z uwagi na charakter sprawy i zgłoszone wnioski dowodowe trudno jest przewidzieć, kiedy może zapaść wyrok. Termin pierwszej rozprawy nie został wyznaczony.

Czytaj także: Ostra walka o kolejkę na Kasprowy

Przeciąganie liny

Kością niezgody są prawa do nieruchomości. Zdaniem TPN Polskie Koleje Linowe korzystają z nich bezprawnie. Dlatego park domaga się demontażu kolejki. Z takim samym żądaniem wystąpił kilka miesięcy temu (pikanterii sprawie dodawał fakt, że na demontaż PKL dostało wtedy tylko kilka dni), ale teraz sprawa ma już charakter sądowy. „PKL korzysta z przestrzeni powietrznej nieruchomości, której użytkownikiem wieczystym jest TPN, bez podstawy prawnej" – czytamy w pozwie, do którego dotarła „Rzeczpospolita".

PKL konsekwentnie utrzymuje, że zarzuty są bezpodstawne. Określa je mianem absurdalnych. Jak się dowiedzieliśmy, wystąpił również do sądu o stwierdzenie służebności problematycznych gruntów. Kolejki demontować nie zamierza. Podkreśla, że TPN nieoczekiwanie zakwestionował prawa, których istnienie przez 80 lat nie budziło niczyjej wątpliwości. Przypomina również, że kolej jest dużo starsza niż Tatrzański Park Narodowy, a liny od dziesiątek lat wiszące kilkadziesiąt metrów nad ziemią w żaden sposób nie wpływają na realizację podstawowego celu działalności Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Innego zdania jest park. W pozwie możemy przeczytać, że działki, nad którymi usytuowana jest trasa kolejki, stanowią obszar ochrony ścisłej. „Obowiązuje w nim całkowity i trwały zakaz bezpośredniej ingerencji człowieka w stan ekosystemów (...)" – czytamy. Stanowisko parku popiera m.in. starosta tatrzański Piotr Bąk. Z treści pozwu wynika, że jest on wskazany przez TPN jako świadek w toczącym się postępowaniu.

Giełda? Zobaczymy

Tymczasem PKL przestrzega, że demontaż kolei oznaczałby ogromną stratę przede wszystkim dla turystów, narciarzy i mieszkańców Zakopanego, którzy żyją z turystyki. Spółka zapewnia, że była gotowa uregulować sprawę służebności gruntów pod koleją w drodze negocjacji i mediacji z TPN. Twierdzi, że okazało się to niemożliwe i dlatego wystąpiła do sądu o potwierdzenie istniejącej służebności. Czeka na wyznaczenie terminu rozprawy przez sąd i podkreśla, że stwierdzenie służebności na drodze sądowej powinno zakończyć spór. Ewentualny demontaż kolejki trudno sobie wyobrazić. Samo zbieranie pozwoleń na modernizację kolei trwało 12 lat. Pozyskiwanie pozwoleń na rozbiórkę zapewne też zajęłoby czas liczony w latach.

PKL od lat wzbudza gorące emocje. Głośnym echem odbiła się prywatyzacja tej spółki. Chętnych było wielu, a wygrała (pośrednio, poprzez spółkę PKG) oferta funduszu Mid Europa Partners, który wyłożył około 215 mln zł i pośrednio jest największym akcjonariuszem przedsiębiorstwa. Pomógł mu zmienić model biznesowy (usługi narciarskie stanowią już mniej niż jedną piątą przychodów ze sprzedaży biletów) i zamierza wprowadzić go na warszawską giełdę.

Pytanie jednak, czy w obliczu sporów z Tatrzańskim Parkiem oferta publiczna jest w ogóle aktualna? – Tak, ale do sprzedaży spółki może dojść także poza giełdą – poinformowało nas biuro prasowe PKL. ©?

Opinia

Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego

Tatrzański Park Narodowy rzeczywiście wystąpił do sądu z pozwem o zaniechanie naruszeń przysługującego mu prawa użytkowania wieczystego nieruchomości, nad którymi przebiega trasa Kolei Linowej Kasprowy Wierch i o przywrócenie stanu zgodnego z prawem. Wnosi w nim między innymi o zakazanie dalszych naruszeń, polegających na realizacji przewozów osobowych i towarowych na trasie kolei linowej Kasprowy Wierch od stacji dolnej Kuźnice do części trasy pomiędzy IV a V podporą oraz o zdemontowanie urządzeń Polskich Kolei Linowych nad tą nieruchomością.

Podkreślamy jednak wyraźnie: nigdy intencją Tatrzańskiego Parku Narodowego nie było zamknięcie kolei linowej Kasprowy Wierch, ale uporządkowanie kwestii prawnych, co jest obowiązkiem parku. Chcemy podkreślić, że wbrew temu, co twierdzą Polskie Koleje Linowe, w zakresie tej części trasy PKL nie legitymuje się tytułem prawnym umożliwiającym mu korzystanie z nieruchomości, których użytkownikiem wieczystym jest Tatrzański Park Narodowy.

Zdaje się to potwierdzać okoliczność, że Polskie Koleje Linowe wystąpiły do sądu z wnioskiem o stwierdzenie zasiedzenia służebności spornych nieruchomości. W ocenie Tatrzańskiego Parku Narodowego ten wniosek jest bezzasadny, ale kwestię tę rozstrzygnie sąd. ?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL