Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Tenis

Awansujemy szybko

Łukasz Kubot w parze z Mateuszem Kowalczykiem zdobyli jedyny punkt dla Polski w przegranym meczu ze Słowacjš. Tym samym spadliœmy do II grupy euro-afrykańskiej
Fotorzepa
Mariusz Fyrstenberg o niepowodzeniu reprezentacji Polski w Pucharze Davisa i życiu po życiu tenisisty zawodowego.

Rz: Po porażce ze Słowacjš w Pucharze Davisa spadliœmy do tenisowej III ligi. Dlaczego?

Mariusz Fyrstenberg: Nie będę narzekał na trudne losowanie, choć takie było. Słowacy to porzšdna drużyna. Pech polegał na tym, że nasz najlepszy singlista Jurek Janowicz zmaga się od dawna z kontuzjami i w minionym tygodniu, w tym samym czasie, co mecz w Bratysławie, miał w Szczecinie jednš z ostatnich szans, by odbić się w rankingu w dobrš stronę. W pewien sposób rozumiem, że nie zagrał dla reprezentacji. Druga sprawa – panie mogš grać w tenisa na wysokim poziomie w młodszym wieku. U panów, jeœli nie nazywajš się Federer lub Nadal, proces dojrzewania trwa dłużej. Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak muszš mieć czas na okrzepnięcie w reprezentacji. Znam to, przechodziłem przez to: w Pucharze Davisa grasz dla kraju, jest o wiele większa presja, to miejsce, w którym tenisista staje się mężczyznš.

I sšdzi pan, że jak wróci Janowicz, jego młodsi koledzy dojrzejš, to będzie lepiej?

Przypominam, że nasz debel będzie długo mocny, bo Marcin Matkowski i Łukasz Kubot nie kończš karier, jeszcze przez lata będš grali na wysokim poziomie – przy okazji gratulacje dla Mateusza Kowalczyka za udany debiut. Problem oczywiœcie jest w singlu. Z liderem Janowiczem w formie i dwójkš zdolnych chłopaków, których możliwoœci oceniam na pierwszš setkę rankingu – nadal możemy wejœć do Grupy Œwiatowej. Spadek do grupy II euro-afrykańskiej nie odpowiada naszym umiejętnoœciom. Wyjdziemy szybko z tej grupy, nawet w składzie z Bratysławy. Ale żeby tak się stało, potrzebujemy Jurka grajšcego na poziomie co najmniej pierwszej pięćdziesištki na œwiecie.

Optymista z pana...

Jestem optymistš, bo porównuję wiek naszej drużyny z innymi i wychodzi, że wcišż jesteœmy młodsi. Nie martwię się, bo rywale w grupie nie sš silni i mamy rewelacyjny debel. Pamiętam czasy, sprzed 15 lat, gdy graliœmy w III grupie euro-afrykańskiej, z Malediwami czy Mauritiusem, i wtedy marzyliœmy choć o jednym takim zawodniku jak Majchrzak lub Hurkacz.

Nie korci pana zostać kiedyœ kapitanem reprezentacji w Pucharze Davisa?

Oczywiœcie, że myœlę o tym, żeby być blisko chłopaków, ale teraz jest na to za wczeœnie. Mam jeszcze duży wstręt do podróży i życia w hotelach. Pewnie to minie, ale na razie chciałbym od tego odpoczšć. Ale Puchar Davisa to jedna z moich naturalnych dróg.

Podobajš się panu zmiany w rozgrywkach daviscupowych?

Skrócenie meczów singlowych do dwóch wygranych setów to dobra zmiana. Jeœli któraœ z gwiazd odmawiała startu, to głównie z powodu groŸby rozgrywania pięciosetówek. Ten powód znika. Nie dziwię się, że nie przeszedł pomysł z rozgrywkami drużynowymi w jednym miejscu. Jednak tenis to także biznes, telewizje i sponsorzy wolš, by wydarzeń było więcej niż mniej. Jestem rozczarowany, że nie zatwierdzono zmiany polegajšcej na obowišzku rozgrywania ostatniego meczu, nawet gdy wynik całego spotkania jest już rozstrzygnięty. Trzeba przecież myœleć także o widzach, którzy zapłacili za bilety. Dla rezerwowego, zwykle jakiegoœ młodego tenisisty, to też jest pewna korzyœć, nawet takie spotkanie o nic, ale przy pełnych trybunach.

Koniec pańskiej kariery sportowej to poczštek czego?

Na pewno zostanę przy tenisie. Mam już kilka obiecujšcych projektów. Najpierw technologiczny – już za miesišc startujemy z aplikacjš, nazywa się Matcher, łšczy kluby tenisowe, ludzi chętnych do gry i trenerów. Dzięki niej zyska każda ze stron, bo likwidujemy liczne przeszkody, także obawy poczštkujšcych w tenisie, podpowiemy, z kim, kiedy, gdzie i za ile można zagrać w każdym regionie kraju. Choć to może hobbystyczna sprawa, to bardzo mnie cieszy ten pomysł, bo zapełniamy lukę na rynku. Na pewno będę dalej wspierał z BNP Paribas akcję „Dzieciaki do rakiet", mam nadzieję na długš współpracę.

To teraz, a za rok, dwa, trzy?

Chciałbym za pewien czas pracować w akademii tenisowej, ale bardziej zarzšdzajšc niš, niż biegajšc z rakietš po korcie. Sšdzę, że za półtora roku, może dwa lata, powstanie takie miejsce w Warszawie, w którym mógłbym się odnaleŸć w takiej roli. Mogę też ujawnić na zachętę, ale zachowujšc szczegóły w tajemnicy, że prawdopodobnie w przyszłym roku pojawi się w Polsce nowy turniej tenisowy z kalendarza ATP. Więcej powiem za kilka tygodni, gdy będzie wiadomo, czy wszystko się uda. Š?

—rozmawiał Krzysztof Rawa

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL