Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Teatr

"Mock" w Teatrze Telewizji

Akcja telewizyjnej adaptacji „Mocka” dzieje się w jednym miejscu, we wrocławskiej Hali Stulecia.
TVP
W poniedziałkowym Teatrze Telewizji dwa debiuty – prozy Marka Krajewskiego i reżysera Łukasza Palkowskiego. Poczštek o 20.25.

Chociaż Mock nigdy nie istniał, to ma drobiazgowš biografię, której epizody poznajš czytelnicy serii kryminalnej pisanej przez Marka Krajewskiego – powstało już osiem tomów. Najważniejszy jednak w jego życiorysie jest fakt bycia policjantem kryminalnym we Wrocławiu. Eberhard Mock został nim majšc 26 lat i studia filologii klasycznej na koncie. Rozpoczšł zawodowš karierę od najniższego policyjnego stopnia – wachmistrza. I o tym momencie jego życia opowiada „Mock" (2016).

Akcja powieœci i spektaklu toczy się we Wrocławiu w 1913 roku. Wplštanemu w obyczajowy skandal Eberhardowi Mockowi grozi wyrzucenie z pracy w policji. Szansš na ocalenie skóry jest rozwišzanie makabrycznej zagadki kryminalnej – wskazanie winnego œmierci pięciu gimnazjalistów. Ich zwłoki zostały znalezione w Hali Stulecia. Ciała czterech z nich były nagie, pišty został powieszony nad nimi z przyczepionymi do ramion skrzydłami. Mock musi ustalić, co się wydarzyło...

Powieœć na scenariusz telewizyjny przełożył Krzysztof Kopka.

– Pierwszš ksišżkę tego autora, jakš przeczytałem przy okazji realizacji spektaklu, był właœnie „Mock" – wyjaœnia Łukasz Palkowski, reżyser debiutujšcy w Teatrze TV. – W cišgu jednego dnia, bo czytało mi się jš rewelacyjnie. To œwietna literatura do sfilmowania – jest jasna, przejrzysta, kryminalna. Od razu umiałem sobie wyobrazić, jak najlepiej opowiedzieć tę historię – tym bardziej że wiedziałem, gdzie będzie toczyła się akcja.

Spektakl zrealizowany został w Hali Stulecia w scenografii zaprojektowanej przez Arkadiusza Koœmidra. W tym miejscu wpisanym na listę œwiatowego dziedzictwa UNESCO mieœci się także pracownia literacka Marka Krajewskiego, w której w całoœci napisał „Mocka".

Hala Stulecia ma niezwykłš historię. Będšca najsłynniejszym dziełem wrocławskiego modernizmu, z żelbetowym przykryciem o największej wówczas rozpiętoœci na œwiecie, zaprojektowana przez Maxa Berga w stylu ekspresjonistycznym – jako Hala Ludowa – zbudowana została w 1913 roku. Jej otwarcia z okazji Wystawy Stulecia dokonał ksišżę Prus Fryderyk Wilhelm. Uroczystoœć uœwietniło wystawienie dramatu Gerharta Hauptmanna o bitwie pod Lipskiem w reżyserii Maxa Reinhardta. Przed II wojnš œwiatowš hala była miejscem wystšpień najważniejszych funkcjonariuszy NSDAP, z Adolfem Hitlerem na czele.

Ogromna przestrzeń

– Czuliœmy się bardzo przytłoczeni ogromnš przestrzeniš Hali Stulecia – przyznaje reżyser. – Mieliœmy poczucie, że wkłada nam na ramiona trudny do uniesienia ciężar. No i jeszcze jej intensywne w wydarzenia dzieje, które mieliœmy w œwiadomoœci. Poczštkowo myœlałem, że realizujšc przedstawienie, zastosuję filmowe œrodki, ale gdy weszliœmy do Hali Stulecia, teatralnoœć historii Mocka okazała się silniejsza niż mój zamiar. Chociaż wczeœniej nie zdarzyło mi się pracować w teatrze, mam wrażenie, że właœnie po raz pierwszy zrobiłem przedstawienie teatralne, które zostało sfilmowane. Ujęliœmy całoœć w cudzysłów, rejestrujšc spektakl w jednym obiekcie. Zrealizowaliœmy przedstawienie w bardzo wyraŸnie okreœlonej estetyce, mocno inspirowanej teatrem Reinharda i filmowym niemieckim ekspresjonizmem lat 20. ubiegłego wieku. Zachowałem samochody jako powozy, komórki jako telefony, starałem się pomieszać epoki. Ograniczeniom próbowaliœmy przydać waloru metafory. Żałuję tylko, że nie dało się opowiedzieć w pełni historii zapisanej w ksišżce. Żeby tak mogło się stać, potrzeba by pewnie czterech godzin.

Na pytanie, o czym jest „Mock", Łukasz Palkowski odpowiada:

– Starałem się bardzo, żeby był o starciu dwóch racji, œwiatopoglšdów. W sztuce jest to konfrontacja masonerii z germanizmem. Idei liberalnej i nacjonalistycznej. Z podobnymi realiami mamy dziœ do czynienia. A między tym jest policjant, który nie jest w stanie, obserwujšc media, opowiedzieć się po żadnej ze stron. Podobnie jak my dzisiaj, obserwujšc œcieranie się dwóch kompletnie przeciwstawnych racji. Jest też wštek o rodzeniu się nazizmu za sprawš postaci Kurta, nawišzujšcej do „Białej wstšżki" Hanekego – sš wręcz cytaty z tego filmu. Ale nie jest to główny temat opowieœci, dla mnie była nim współczesnoœć.

Przedwojenne klimaty

Marek Krajewski, filolog klasyczny, „miłoœnik filozofii stoickiej, pilny czytelnik Marka Aureliusza", swoje powieœci konsultuje z historykami, psychiatrami, etnologami, prawnikami, a nawet teologami, co opisał skwapliwie w posłowiu swojej ostatnie ksišżki „Mock. Ludzkie ZOO". Konsekwentnie przedstawia w swoich powieœciach realia przedwojennego Wrocławia, z jego politycznymi i społecznymi antagonizmami i klimatem.

– Z Markiem Krajewskim spotkałem się raz, w czasie zdjęć. Kompletnie inaczej go sobie wyobrażałem – zwierza się Łukasz Palkowski. – Zastanawiałem się, na ile Mock jest nim, Markiem Krajewskim właœnie.

Zdjęcia – Witold Płóciennik, kostiumy – Dorota Roqueplo. W roli Eberharda Mocka – Piotr Warszawski.

Opinia

Marek Krajewski, pisarz

Nie należę do autorów, którzy ingerujš, kiedy ich ksišżki przerabiajš sceniczni adaptatorzy. Wierzę, że wniosš coœ dobrego, tak jak ma to miejsce w tym przypadku. Chrzest bojowy przeszedłem, oglšdajšc „Koniec œwiata w Breslau" we wrocławskim Teatrze Współczesnym w reżyserii Agnieszki Olsten w maju 2015 roku. Odtšd wiem, że reżyserzy majš prawo przekształcać utwór literacki – jest to po prostu inne artystyczne dzieło. Zrealizowany dla Teatru TV „Mock" bardzo mi się podobał. W niektórych momentach rozpoznawałem oczywiœcie, że jest adaptacjš ksišżki – po tych wypowiedziach bohaterów, których nie pisałem – np. fragmentach poetyckich, filozoficznych. Niemniej uważam, że były nadzwyczaj trafne.

W adaptacji sš te same postaci i te same wštki co w ksišżce, choć różnica między jednš a drugš jest wyraŸna. Moje wyobrażenia rozmyły się tu i ówdzie, ale uznałbym, że nawet w tych momentach służš one spektaklowi. Majš swój nowy wyraz, nowš siłę artystycznš. Największym walorem spektaklu jest atmosfera, wyraŸnie podkreœlana przez oszczędnoœć barw. Niepokojšcy, gęsty klimat tworzy też niepowtarzalna scenografia Hali Stulecia. W latach mojego dzieciństwa i młodoœci działało w niej kino Gigant – największe w Polsce, mogšce pomieœcić dwa tysišce widzów. Jako licealista bywałem tu na projekcjach. Gdybym obejrzał „Mocka" w Hali Stulecia, miałby pewnie dodatkowy smak.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL