Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sztuka

Wystawa prac Janiny Wierusz-Kowalskiej: Nic nie dzieje się przypadkowo

Janina Wierusz-Kowalska Bananowe, wstšżki, 2012
galeria (-1) PKOL
Obrazy Janiny Wierusz-Kowalskiej w Galerii (-1) PKOl w Warszawie to tylko na pozór geometryczne abstrakcje.

Te prace intrygujš „trójwymiarowymi" przestrzennymi efektami, grš form, rytmu, koloru i œwiatła. Sš malarskie, a jednoczeœnie syntetyczne, jak grafika.

I nie sš też oderwane od realnego œwiata. Chociaż artystka nie maluje martwych natur ani portretów, jej sztuka wynika z obserwacji rzeczywistoœci, a szczególnie natury. A także z potrzeby połšczenia intelektu i emocji.

– Tylko wyobraŸnia nie może być naszš nauczycielkš – zastrzega Janina Wierusz-Kowalska. – Nauczono mnie patrzeć bardzo wnikliwie i nie lekceważyć elementów, które często bywajš niezauważane w codziennym życiu. Poszukuję przyczyny tego, co widzę. Œwiat jest zbudowany matematycznie i niezwykle konsekwentnie. Gdy uważnie się przyjrzeć kropli wody, muszli œlimaka, budowie liœcia czy owocu granatu, wszystko jest tam ułożone. Nic nie jest dziełem przypadku.

Artystka stopniowo zaczęła interesować się matematycznym układem œwiata, złotym podziałem, literš Pi. – Wszystko ma swój sens – mówi. – Moje malarstwo ma także głębokie podstawy matematyczne, zgodnie z porzšdkiem œwiata.

Ta logiczna strona jej sztuki po częœci wynika też stšd, że nie jest jej obca wiedza techniczno-geometryczna. Przez wiele lat zajmowała się projektowaniem i uczyła rysunku, ale jednoczeœnie uważa, że malowaniu towarzyszy wiele emocji wynikajšcych z radoœci tworzenia, jak i koniecznoœci dokonywania nieustannych wyborów. Najchętniej maluje akrylami, gdyż pozwalajš na szybkie modyfikacje, na przykład œwiatłocienia.

Obecnej wystawie dała tytuł „Z dala od zgiełku" w nawišzaniu do filmu opartego na powieœci Thomasa Hardy'ego. To hołd dla dzieła, które jš zafascynowało (przyznaje, że inspiracje filmowo-literackie sš dla niej ważne), a zarazem metafora jej własnej sytuacji.

Artystka mieszka w Bielsku-Białej i jak mówi: – Zamknęłam się w małej pracowni, pracuję w ciszy i samotnoœci, z dala od metropolii i artystycznego zgiełku.

Malarka wywodzi się z artystycznej rodziny. Alfred Wierusz-Kowalski, wybitny XIX-wieczny realista, twórca scen rodzajowych i myœliwskich, był jej stryjecznym dziadkiem.

– Bardzo szanuję tę koligację – mówi artystka. – I jestem dumna, bo był to znakomity malarz. Ale dzieli nas sto lat, w cišgu których wszystko się zmieniło. Wiek XXI potrzebuje nowej sztuki, zatem moje malarstwo jest zupełnie inne.

Wystawa czynna do 16 marca

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL