Wystawa prac Janiny Wierusz-Kowalskiej: Nic nie dzieje się przypadkowo

aktualizacja: 02.03.2017, 23:33
Janina Wierusz-Kowalska Bananowe, wstążki,  2012
Janina Wierusz-Kowalska Bananowe, wstążki, 2012
Foto: galeria (-1) PKOL

Obrazy Janiny Wierusz-Kowalskiej w Galerii (-1) PKOl w Warszawie to tylko na pozór geometryczne abstrakcje.

REDAKCJA POLECA
03.03.2017
Fotografie wizjonera
kariera
Jak przekonać szefa do awansu?

Te prace intrygują „trójwymiarowymi" przestrzennymi efektami, grą form, rytmu, koloru i światła. Są malarskie, a jednocześnie syntetyczne, jak grafika.

I nie są też oderwane od realnego świata. Chociaż artystka nie maluje martwych natur ani portretów, jej sztuka wynika z obserwacji rzeczywistości, a szczególnie natury. A także z potrzeby połączenia intelektu i emocji.

– Tylko wyobraźnia nie może być naszą nauczycielką – zastrzega Janina Wierusz-Kowalska. – Nauczono mnie patrzeć bardzo wnikliwie i nie lekceważyć elementów, które często bywają niezauważane w codziennym życiu. Poszukuję przyczyny tego, co widzę. Świat jest zbudowany matematycznie i niezwykle konsekwentnie. Gdy uważnie się przyjrzeć kropli wody, muszli ślimaka, budowie liścia czy owocu granatu, wszystko jest tam ułożone. Nic nie jest dziełem przypadku.

Artystka stopniowo zaczęła interesować się matematycznym układem świata, złotym podziałem, literą Pi. – Wszystko ma swój sens – mówi. – Moje malarstwo ma także głębokie podstawy matematyczne, zgodnie z porządkiem świata.

Ta logiczna strona jej sztuki po części wynika też stąd, że nie jest jej obca wiedza techniczno-geometryczna. Przez wiele lat zajmowała się projektowaniem i uczyła rysunku, ale jednocześnie uważa, że malowaniu towarzyszy wiele emocji wynikających z radości tworzenia, jak i konieczności dokonywania nieustannych wyborów. Najchętniej maluje akrylami, gdyż pozwalają na szybkie modyfikacje, na przykład światłocienia.

Obecnej wystawie dała tytuł „Z dala od zgiełku" w nawiązaniu do filmu opartego na powieści Thomasa Hardy'ego. To hołd dla dzieła, które ją zafascynowało (przyznaje, że inspiracje filmowo-literackie są dla niej ważne), a zarazem metafora jej własnej sytuacji.

Artystka mieszka w Bielsku-Białej i jak mówi: – Zamknęłam się w małej pracowni, pracuję w ciszy i samotności, z dala od metropolii i artystycznego zgiełku.

Malarka wywodzi się z artystycznej rodziny. Alfred Wierusz-Kowalski, wybitny XIX-wieczny realista, twórca scen rodzajowych i myśliwskich, był jej stryjecznym dziadkiem.

– Bardzo szanuję tę koligację – mówi artystka. – I jestem dumna, bo był to znakomity malarz. Ale dzieli nas sto lat, w ciągu których wszystko się zmieniło. Wiek XXI potrzebuje nowej sztuki, zatem moje malarstwo jest zupełnie inne.

Wystawa czynna do 16 marca

KOMENTARZ DNIA
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE