Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sport

Stefan Szczepłek: Patton w Warszawie

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Stolica uhonorowała olimpijczyka – nie polskiego, lecz amerykańskiego.

Od 16 sierpnia częœć nowych bulwarów nad Wisłš, między mostami Œwiętokrzyskim i Œlšsko-Dšbrowskim, nosi imię George’a Pattona.

Patton jest w Polsce znany jako zwycięski generał bioršcy udział w lšdowaniu na Sycylii, w przygotowaniach operacji „Overlord” w Normandii i w walkach w Ardenach. Słynšł z zamiłowania do luksusu. Na swoje kwatery w odbijanej z ršk Niemców Europie wybierał pałace i zamki. Palił drogie cygara, nosił przy pasie colta z rękojeœciš wysadzanš masš perłowš. Kreował się na niezłomnego szeryfa zaprowadzajšcego porzšdek na Starym Kontynencie. Szeryfowie z Dzikiego Zachodu nosili na piersiach gwiazdę. On miał na swoim hełmie cztery. Wyższego stopnia w armii amerykańskiej nie było.

W grudniu 1943 roku podczas spotkania z generałem Władysławem Andersem w Egipcie Patton otrzymał od niego godło II Korpusu Polskiego – warszawskš syrenkę, którš nosił na rękawie munduru.

Wizerunek twardego dowódcy, niemajšcego szacunku dla wrogów, czasami zbyt ostrego dla własnych żołnierzy, przybliżył film, w którym w rolę Pattona wcielił się George C. Scott.

W filmie oraz w ksišżce „Zabić Pattona” autorstwa Billa O’Reilly’ego i Martina Dugarda pominięto sportowy wštek  życiorysu generała.

Był też bowiem inny Patton – sportowiec, wspaniały kawalerzysta, pływak i gracz w polo. Jego instrukcja walki szermierczej stała się podręcznikiem dla studentów akademii West Point. Miał 26 lat, kiedy w randze porucznika pojechał na igrzyska olimpijskie do Sztokholmu (1912). Zajšł pište miejsce w pięcioboju nowoczesnym, za czterema Szwedami i przed dwoma następnymi. Miał jednak pecha. Nie zaliczono mu jednego strzału, uznajšc, że nie trafił w tarczę. Przekonywał, że kula przeszła przez otwór, jaki zrobił jeden z wczeœniej wystrzelonych pocisków. Podobno wiele œwiadczyło na korzyœć tej wersji, jednak sędziowie nie dali jej wiary. Gdyby zaliczono mu ten strzał, zostałby mistrzem olimpijskim.

Z wnioskiem o nadanie bulwarowi nad Wisłš imienia George’a Pattona, bioršc pod uwagę jego wkład w zwycięstwo nad Niemcami, wystšpił Janusz Dorosiewicz, prezes Zarzšdu Fundacji im. Ronalda Reagana w Polsce oraz Fundacji im. Kazimierza Deyny. Dorosiewicz był m.in. menedżerem Ivana Lendla, prezesem Polskiego Zwišzku Tenisowego, jest producentem filmowym. Dzięki jego staraniom wzniesiono w Alejach Ujazdowskich pomnik Ronalda Reagana, przyczynił się też do zbudowania pomnika Kazimierza Deyny.

Sprowadził z Ameryki do Warszawy prochy mistrzów olimpijskich: swojego przyjaciela Witolda Woydy i  Deyny. Teraz czyni zabiegi, by w Polsce spoczęły prochy bodaj najwybitniejszego polskiego tenisisty, zmarłego w Austrii Władysława Skoneckiego. Dorosiewicz jest z tych, którzy nie tylko pamiętajš, ale też coœ z tego wynika.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL