Spór o aborcję

Zandberg do Giertycha: W której sekundzie słychać strzały?

Fotorzepa, Robert Gardzinski
- Pani (Barbara) Nowacka dostanie program obok swej koleżanki Magdaleny Ogórek. Zasłużyła - napisał na Twitterze Roman Giertych, wywołując krytykę ze strony zwolenników projektu ustawy liberalizującej przepisy dot. aborcji.

W środę Barbara Nowacka, szefowa Inicjatywy Polskiej, przedstawiała w Sejmie projekt ustawy komitetu "Ratujmy Kobiety". Projekt został odrzucony w pierwszym czytaniu. Choć dalsze prace nad nim poparła część posłów PiS, na czele z prezesem tej partii Jarosławem Kaczyńskim, to zabrakło głosów opozycji - grupa posłów Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej nie wzięła udziału w głosowaniu.

"Czy ktoś chce, aby karać więzieniem za głoszenie poglądów o szkodliwości aborcji? Również poglądów religijnych w tym zakresie? Czy opozycja chce iść do wyborów z programem, aby spenalizować nauczanie Kościołów chrześcijańskich i judaizmu? Zapis proponowanej ustawy wprowadza penalizację każdego publicznie wyrażonego sprzeciwu wobec aborcji lub antykoncepcji, również tego głoszonego na kazaniach. Również tego wyrażonego na fb lub tt. Oznacza wprowadzenie kar wiezienia za poglądy, które wyznaje w Polsce przynajmniej połowa społeczeństwa. W tym zakresie jest najbardziej skrajnym przypadkiem łamania wolności słowa jaki kiedykolwiek od komunizmu ktoś w Polsce zaproponował" - napisał na Facebooku Roman Giertych, były wicepremier z czasów koalicji PiS-Samoobrona-LPR.

"Projekt przedstawiony przez panią (Barbarę) Nowacką świadczy o jej kompletnym odrealnieniu i skrajnej ignorancji prawnej i politycznej. Podejrzewam, że został zrobiony na zlecenie PiS, bo tylko PiS na takiej głupocie opozycji wygrywa. Sądzę, że tak jak pani Ogórek posłużyła PiS do obalenia SLD, tak zadaniem Nowackiej jest pomóc PiS uzyskać większość konstytucyjną" - kontynuował.

"Pani Nowacka dostanie program obok swej koleżanki Magdaleny Ogórek. Zasłużyła" - dodał na koniec.

Na te słowa zareagował Adrian Zandberg, jeden z liderów partii Razem, która od trzech dni ostro krytykuje opozycję za wstrzymanie się części parlamentarzystów od głosowania. Na sobotę ugrupowanie zapowiada demonstrację pod Sejmem pod hasłem "Miarka się przebrała", gdzie będzie się domagać działań ze strony opozycji.

"Przed państwem autorytet Zje-Dno-Czo-Nej Kompromitacji i jej narracja na dzisiaj" - skomentował na Twitterze słowa Giertycha Zandberg (od środy na tym portalu społecznościowym promowany jest hasztag #ZjednoczonaKompromitacja, wyśmiewający "Zjednoczoną opozycję"). "Rano już usłyszałem w mediach, że kompromitacja Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej to tak naprawdę... wina Razem. Trudno się zdecydować, czy te popisy są bardziej śmieszne czy żałosne. Jedno jest pewne: nie umieją przestać" - napisał lewicowy polityk.

Na wpis Zandberga zareagował Giertych. "Dzięki Pana śmiesznej partyjce SLD nie weszło do Sejmu, a PiS ma większość. Ciekawe, czy zrobił Pan to przypadkowo?" - napisał, przypominając tezę części komentatorów politycznych, że Razem swoim wynikiem w ostatnich wyborach parlamentarnych odebrało głosy SLD, przez co Sojusz nie przekroczył progu wyborczego i i nie dostał się do Sejmu.

"To, że tysiące ludzi zorganizowały się oddolnie, bo mieli dosyć takich postaci jak pan, zapewne nie mieści się panu w głowie. Zje-Dno-Czo-Na Kompromitacja woli swoje teorie spiskowe. W której sekundzie słychać strzały?" - odpowiedział adwokatowi Zandberg. To nawiązanie do komentarzy z amatorskiego filmu nagranego po katastrofie w Smoleńsku.

"Prawdziwy z pana towarzysz broni, który razem z Nowacką realizuje stare hasło: Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!" - odpisał mu Giertych, który wcześniej przypomniał, że "od 30 lat jest przeciw aborcji".

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL