Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Wielka Brytania: Polskie rodziny tracš dzieci

W Polsce jest przyzwolenie na klapsy, a rodzice majš nad dzieckiem władzę absolutnš. W Wielkiej Brytanii – nie
shutterstock
W 2016 r. 252 małych Polaków trafiło do brytyjskich rodzin zastępczych. W tym - już 115.

Roœnie liczba interwencji w rodzinach polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii. W tym roku do rodzin zastępczych trafiło już 115 polskich dzieci, rok wczeœniej – 252. To rekord na tle innych państw UE – w ub. roku w Irlandii w pieczy zastępczej umieszczono tylko pięcioro dzieci z polskim obywatelstwem, w Belgii – zaledwie troje, w Holandii – 33, a w Niemczech – 39.

Nie ma miesišca, by brytyjskie media nie pisały o polskiej rodzinie, której odebrano dzieci głównie z powodu zarzutów o przemoc fizycznš. Niedawno brytyjskie służby socjalne odebrały dwójkę dzieci rodzinie z Southampton. Stało się to po tym, jak na ciele siedmioletniego Wiktora w szkole odkryto siniaki. Dziecko miało być też agresywne. Matka dzieci żaliła się, że „może to spotkać każdš polskš rodzinę".

– Nagłaœniane przez media i rodziców dzieci historie często nie pokazujš całej prawdy. Niestety, służby socjalne nie mogš się wypowiadać publicznie w sprawach indywidualnych, zapewniam jednak, że podstawy do odebrania dzieci rodzinie muszš być mocne, a decyduje o nich sšd – mówi „Rzeczpospolitej" Artur Gajewski, ekspert sšdowy w Wielkiej Brytanii i dyrektor organizacji AG Family Support, pomagajšcej rodzinom z problemami.

Jego zdaniem najczęstszymi powodami, dla których dziecko jest zabierane polskim rodzicom przez angielskie sšdy, sš nadużywanie alkoholu i przemoc fizyczna, a także zaniedbywanie dzieci. – Generalnie od mniej więcej dwóch lat roœnie liczba spraw dotyczšcych zabierania dzieci w całym kraju, nie tylko wœród polskich emigrantów – tłumaczy Gajewski.

Eksperci podkreœlajš, że polski emigrant jest zaskoczony ostrš reakcjš służb socjalnych, bo nie zna brytyjskiego prawa, które w kwestii sprawowania opieki nad dziećmi różni się od polskiego.

– Problem jest w mentalnoœci, odmiennoœci kulturowej i prawnej. My mamy zapisanš w konstytucji władzę rodzicielskš i pojmujemy jš tak, że rodzic może wszystko, bo dziecko jest jego własnoœciš. W krajach europejskich dziecko jest najważniejsze i ma zagwarantowane prawa, o które każdy musi dbać i liczyć się z konsekwencjami, kiedy je łamie – wyjaœnia Magdalena Kochan, posłanka PO i wiceprzewodniczšca sejmowej Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Jako przykład podaje przyzwolenie w Polsce na stosowanie klapsa wobec dziecka. – Ponad 50 proc. Polaków jest za stosowaniem tej „metody" wychowawczej. W takich krajach UE jak Norwegia, Szwecja, Anglia to rzecz niedopuszczalna – podkreœla posłanka.

Potwierdza to Artur Gajewski. – Polski system ochrony dzieci różni się od brytyjskiego. Wielu emigrantów tego nie rozumie, że tu interes dziecka jest ponad wszystko – podkreœla i dodaje, że w Polsce dopuszczalne jest np. pozostawienie dziecka samego w domu i pójœcie do sšsiadki, a w Wielkiej Brytanii – nie.

– Ten temat jest o tyle trudny, że nie ma konkretnie ustalonego wieku dziecka, gdyż dojrzałoœć emocjonalna dzieci i radzenie sobie z możliwym niebezpieczeństwem różni się nawet między dziećmi w podobnej grupie wiekowej. Przyjmuje się jednak, że dziecko poniżej 13. roku życia potrzebuje opieki i nie powinno być samo w domu. Jeœli więc np. sšsiedzi zgłoszš, że jest pozostawione samo w domu, przyjeżdża policja – tłumaczy Anna Janczuk, dyrektor Centrum Pomocy Familia (projekt organizacji Poles in Need, czyli Polacy w potrzebie) dla polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii.

Decyzję o zabraniu dziecka rodzicom podejmuje sšd. Ma na to pół roku. W postępowaniu uczestniczš rodzice, którzy otrzymujš za darmo adwokata, a także dziecko, które ma kuratora, oraz opieka społeczna i przedstawiciele polskiego konsulatu.

– Służby socjalne mogš się pomylić, ale już sšd nie. W postępowaniu bada się bowiem zdolnoœci rodzicielskie, prognozy na zmianę, warunki życiowe, psychologiczne. To nie jest sšd kapturowy, ale interesuje go wyłšcznie dobro dziecka – tłumaczy Gajewski.

W Anglii nie ma pogotowia opiekuńczego ani domów dziecka, tylko tzw. rodziny zastępcze (foster carers). Dziecko pozostaje w nich aż do osišgnięcia pełnoletnoœci. Mogłoby trafić do rodziny zastępczej w Polsce, np. dziadków czy wujostwa. Teoretycznie, bo w realu, jak narzekajš eksperci, nie ma współpracy polskich władz z brytyjskim sšdem.

- Polskie placówki dyplomatyczne w Wielkiej Brytanii od lat robiš wszystko aby ten proces utrudnić - mówi z żalem Gajewski. - Sš pod skrzydłem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, i z definicji sš instytucjami politycznymi a nie prawnymi. Instytucja prawna zajmujšcš się sprawami międzynarodowymi przy Ministerstwie Sprawiedliwoœci jest niedoinwestowana i przepracowana. Przedstawiciele z ambasady zjawiajš się na rozprawach o polskie dzieci, gdzie propagujš nieprawdziwe informacje i fałszywe wymagania; na przykład oœwiadczajš że Polska nie życzy sobie aby ktokolwiek z stšd wykonywał oceny osób w Polsce pod kštem potencjalnych rodzin zastępczych. Ta propaganda nie ma nic wspólnego z prawem ani polskim ani międzynarodowym, ale tak jest i to się niestety nie zmienia, pomimo wielu prób zmian. A polskie dziecko, z braku dostępnych sšdowi innych opcji, często lšduje w brytyjskiej pieczy zastępczej do 18 roku życia - podkreœla ekspert..

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL