Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Mieszkańcy Moskwy protestujš przeciw wyburzaniu budunków mieszkalnych

AFP
Tysišce ludzi wyszły na ulice, by protestować przeciw polepszaniu warunków swego życia. Tylko dlatego, że robiš to urzędnicy, którym nikt nie ufa.

Największy od co najmniej szeœciu lat wiec w rosyjskiej stolicy zebrał przeciwników burzenia „chruszczowek" – budynków mieszkalnych, postawionych ponad 60 lat temu za czasu rzšdów Nikity Chruszczowa.

Budowano je pospiesznie i – jak to w ZSRR – niechlujnie. Ale w czasach Chruszczowa stanowiły dla swoich mieszkańców symbol awansu materialnego. Przeprowadzali się do nich ludzie z „komunałek": dużych mieszkań, do których po 1918 roku z kolei przesiedlono najbiedniejszych oraz aktywistów nowego reżimu. W wielopokojowych mieszkaniach jedna rodzina dostawała jeden pokój, a łazienka i kuchnia były wspólne.

Tak mieszkało całe pokolenie w ZSRR, w którym do czasów Chruszczowa prawie nie stawiano nowych budynków mieszkalnych. Dlatego „chruszczowki" były cywilizacyjnym skokiem. Ale już w chwili budowy okres ich eksploatacji okreœlono na 20 lat. Niezależnie od norm technologicznych, zgodnie z partyjnš doktrynš czasów Chruszczowa po tym okresie miał nadejœć wreszcie okres komunizmu. A wtedy wszyscy dostaliby „według potrzeb".

Ale nie dostali i z roku na rok kilkanaœcie tysięcy budynków w rosyjskiej stolicy stawało się coraz większym problemem. Mer stolicy postanowił obecnie połšczyć konieczne z przyjemnym i za pomocš programu wyburzeń „chruszczowek" i przesiedlenia mieszkańców do lepszych domów zyskać wreszcie w Moskwie przychylnoœć dla władz miasta, a przede wszystkim dla Kremla. Stolica bowiem (tak jak i Petersburg) tradycyjnie zachowuje dystans wobec Putina, a za rok w Rosji odbędš się wybory prezydenckie.

Do wyburzenia przeznaczono 4,5 tys. budynków znajdujšcych się w najgorszym stanie. Ale ich mieszkańcy gwałtownie zaprotestowali. Moskwa niechętnie odnosi się do rzšdzšcego obecnie Rosjš sojuszu urzędników i biznesmenów, a teraz właœnie oni mieli jš uszczęœliwić. Na ulice wyszło około 20 tysięcy osób – również w obronie swych praw własnoœci naruszanych przez urzędowych uszczęœliwiaczy. Wystraszone władze (za rok wybory) zgodziły się na manifestację, ale pod warunkiem jej „apolitycznoœci" – odcięcia się od opozycji. W rezultacie takich umów z władzami na wezwanie organizatorów policja usunęła z wiecu Aleksieja Nawalnego. W zamian uzyskano czasowe wstrzymanie programu wyburzeń. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL