Społeczeństwo

ZUS wypowiada umowę ochronie

Fotolia
Oddział w Płocku rezygnuje ze współpracy z firmą, która płaci poniżej minimalnego wynagrodzenia.

NSZZ Solidarność, Instytut Zrównoważonych Zamówień Publicznych oraz Federacja Przedsiębiorców Polskich pokazali Zakładowi żółtą kartkę. Na podstawie skarg otrzymanych od pracowników stwierdzili, że w niektórych oddziałach ZUS dochodzi do łamania przepisów o najniższym wynagrodzeniu. O sprawie napisała poniedziałkowa „Rzeczpospolita".

W płockim oddziale ZUS przetarg na ochronę ogłoszony 13 stycznia tego roku, a więc już po wejściu w życie nowych przepisów o stawce minimalnej, wygrała firma, która podała, że koszt jednego zleceniobiorcy za godzinę to 12,85 zł + VAT. – By rzeczywiście pracownik mógł otrzymać 13 zł, według naszych obliczeń, ta stawka powinna wynosić 15,57 zł powiększone o VAT – tłumaczy Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Solidarności.

Po liście wysłanym przez organizacje do prezes ZUS Gertrudy Uścińskiej kontrolerzy Zakładu postanowi przyjrzeć się tej umowie. I stwierdzili, że doszło do złamania prawa. – Po przeprowadzonej przez centralę ZUS analizie postępowania przetargowego i zawartych w jego następstwie umów na ochronę obiektów oddziału ZUS w Płocku prezes Zakładu poleciła pilnie wypowiedzieć wskazane umowy – poinformował „Rzeczpospolitą" Wojciech Andrusewicz, rzecznik państwowego ubezpieczyciela.

Jak tłumaczy, zgodnie z postawionym przez Zakład wymogiem zwycięskie konsorcjum zadeklarowało zatrudnienie pracowników ochrony na umowę o pracę, ale zaproponowane stawki godzinowe rzeczywiście były zaniżone względem obowiązujących obecnie stawek minimalnych. – Policzyliśmy, że zaoferowana przez zwycięzcę przetargu cena nie jest w stanie pokryć wszystkich kosztów zatrudnienia pracowników na umowę o pracę. Powinna być ona o co najmniej 2 zł wyższa – mówi Andrusewicz. Dodaje też, że wobec pracowników, którzy nie dopełnili swoich obowiązków przy zawieraniu umów, zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe.

Zadowolenia z reakcji ZUS nie ukrywa Marek Lewandowski. – Cieszymy się z tak zdecydowanego działania prezes Zakładu, ale też żałujemy, że by do niej doszło, potrzeba było w tej sprawie naszej interwencji – komentuje rzecznik. I przypomina, że związkowcy czekają na reakcję w sprawie kolejnych oddziałów, którym związkowcy także wystawili żółte kartki. To jednostki w Pszczynie, Szydłowcu, Zielonej Górze, Nowej Soli, Krośnie Odrzańskim, Suwałkach i Tomaszowie Mazowieckim. Wojciech Andrusewicz wyjaśnia, że w przypadku tych oddziałów trwa na razie analiza postępowań przetargowych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL