Polacy chętnie kupują broń i sprzęt wojskowy od armii

aktualizacja: 09.02.2016, 09:10
Największą popularnością cieszą się kałasznikowy
Największą popularnością cieszą się kałasznikowy
Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki

Sprzedaż uzbrojenia i sprzętu wojskowego z demobilu bije rekordy.

REDAKCJA POLECA

Rekordową ilość broni i amunicji wycofywanej z jednostek wojskowych, Straży Granicznej i policji sprzedała w ubiegłym roku Agencja Mienia Wojskowego (AMW). To prawie 67 tys. sztuk broni (o 7 tys. więcej niż rok wcześniej) oraz niemal milion sztuk różnego rodzaju amunicji. Najpopularniejsze są kałasznikowy (sprzedano ponad 25 tys.) i pistolety P-64 (ponad 13,3 tys.).

Zakupy z demobilu robią przedsiębiorcy i firmy, które zajmują się obrotem bronią, amunicją oraz wyrobami i technologią o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym. By wziąć udział w przetargach agencji, trzeba mieć koncesję. – Zainteresowaniem cieszy się cały asortyment – mówi Małgorzata Weber, rzeczniczka AMW. Odmawia jednak podania szczegółów, w tym np. ceny poszczególnych egzemplarzy i wartości kontraktów – są one niejawne z uwagi na tajemnicę przedsiębiorcy.

Co wiadomo o kupujących? – W większości są to firmy polskie, ale jest też kilka zagranicznych, m.in. z Czech, Austrii i USA. Zwykle na liście naszych klientów znajduje się ok. 25–30 firm rocznie – wyjaśnia Weber.

Agencja w ciągu ostatnich pięciu lat zarobiła na wyprzedaży ponad 316 mln zł, przy czym w ubiegłym roku padł rekord – 62,36 mln zł (dla porównania w 2010 r. było to 42,8 mln). 93 proc. zysku ze sprzedaży trafia do armii i innych służb mundurowych – do Funduszu Modernizacji Sił Zbrojnych i Funduszu Modernizacji Bezpieczeństwa Publicznego.

Agencja nie wie, co dokładnie się dalej dzieje z wojskowym sprzętem, nie sprzedaje go także osobom fizycznym (choć ustawa dopuszcza taką możliwość), bo woli hurtową sprzedaż na rzecz koncesjonowanych, a więc sprawdzonych podmiotów. Wiadomo jednak, że z drugiej ręki sprzęt kupują kolekcjonerzy broni i miłośnicy militariów. Na grupy paramilitarne panuje wręcz moda, a MON na serio zabrał się do wmontowywania ich w system obrony państwa.

Ogromne zainteresowanie Polaków bronią potwierdzają policyjne statystyki. Choć praktycznie nie zmienia się liczba pozwoleń na broń (ma je w Polsce blisko 200 tys. osób), w ostatnim roku niemal podwoiła się liczba wydanych zezwoleń na posiadanie broni w celach kolekcjonerskich – z 1520 w 2014 r. do prawie 3200. W posiadaniu Polaków jest niemal 13,5 tys. sztuk broni kolekcjonerskiej (w 2014 r. – ponad 8,3 tys.). Spadła natomiast aż o 10 tys. liczba zezwoleń na broń w celu ochrony osobistej, bo coraz trudniej je uzyskać. Trzeba m.in. wykazać uzasadnione obawy o życie.

W internecie kwitnie handel rzeczami z demobilu – od hełmów przez kamizelki kuloodporne aż po broń. Co ważne, rzeczy ruchome koncesjonowane, a więc sprzęt czy uzbrojenie, sprzedawane przez agencję nie są pozbawione cech bojowych. – Stąd wymóg posiadania koncesji – podkreśla rzeczniczka.

Handlujący na tym rynku niechętnie o tym mówią. – Jest dobra koniunktura na uzbrojenie nie tylko z polskiej armii. Polacy polubili broń, nawet jeśli ją trzymają tylko na ścianie – mówi nam jeden ze sprzedawców. Jak podkreśla, sprzedaje broń tylko osobom, które mają na nią zezwolenie wydane przez policję. – Nie robimy tego pokątnie, bo stracilibyśmy koncesję na handel i skup – tłumaczy. Czy broń z wojska lub policji trafia do szarej strefy? – Przestępcy i tak, jeśli chcą, dotrą do broni takiej lub innej. Żadne regulacje ich nie powstrzymają, bo dla nich przepisy nie istnieją – mówi nam właściciel jednej z największych firm handlujących nową bronią. Jak podkreśla, broń z demobilu nie jest dla niego konkurencją.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE