Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Społeczeństwo

Polacy chętnie kupujš broń i sprzęt wojskowy od armii

Największš popularnoœciš cieszš się kałasznikowy
Fotorzepa, Roman Bosiacki
Sprzedaż uzbrojenia i sprzętu wojskowego z demobilu bije rekordy.

Rekordowš iloœć broni i amunicji wycofywanej z jednostek wojskowych, Straży Granicznej i policji sprzedała w ubiegłym roku Agencja Mienia Wojskowego (AMW). To prawie 67 tys. sztuk broni (o 7 tys. więcej niż rok wczeœniej) oraz niemal milion sztuk różnego rodzaju amunicji. Najpopularniejsze sš kałasznikowy (sprzedano ponad 25 tys.) i pistolety P-64 (ponad 13,3 tys.).

Zakupy z demobilu robiš przedsiębiorcy i firmy, które zajmujš się obrotem broniš, amunicjš oraz wyrobami i technologiš o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym. By wzišć udział w przetargach agencji, trzeba mieć koncesję. – Zainteresowaniem cieszy się cały asortyment – mówi Małgorzata Weber, rzeczniczka AMW. Odmawia jednak podania szczegółów, w tym np. ceny poszczególnych egzemplarzy i wartoœci kontraktów – sš one niejawne z uwagi na tajemnicę przedsiębiorcy.

Co wiadomo o kupujšcych? – W większoœci sš to firmy polskie, ale jest też kilka zagranicznych, m.in. z Czech, Austrii i USA. Zwykle na liœcie naszych klientów znajduje się ok. 25–30 firm rocznie – wyjaœnia Weber.

Agencja w cišgu ostatnich pięciu lat zarobiła na wyprzedaży ponad 316 mln zł, przy czym w ubiegłym roku padł rekord – 62,36 mln zł (dla porównania w 2010 r. było to 42,8 mln). 93 proc. zysku ze sprzedaży trafia do armii i innych służb mundurowych – do Funduszu Modernizacji Sił Zbrojnych i Funduszu Modernizacji Bezpieczeństwa Publicznego.

Agencja nie wie, co dokładnie się dalej dzieje z wojskowym sprzętem, nie sprzedaje go także osobom fizycznym (choć ustawa dopuszcza takš możliwoœć), bo woli hurtowš sprzedaż na rzecz koncesjonowanych, a więc sprawdzonych podmiotów. Wiadomo jednak, że z drugiej ręki sprzęt kupujš kolekcjonerzy broni i miłoœnicy militariów. Na grupy paramilitarne panuje wręcz moda, a MON na serio zabrał się do wmontowywania ich w system obrony państwa.

Ogromne zainteresowanie Polaków broniš potwierdzajš policyjne statystyki. Choć praktycznie nie zmienia się liczba pozwoleń na broń (ma je w Polsce blisko 200 tys. osób), w ostatnim roku niemal podwoiła się liczba wydanych zezwoleń na posiadanie broni w celach kolekcjonerskich – z 1520 w 2014 r. do prawie 3200. W posiadaniu Polaków jest niemal 13,5 tys. sztuk broni kolekcjonerskiej (w 2014 r. – ponad 8,3 tys.). Spadła natomiast aż o 10 tys. liczba zezwoleń na broń w celu ochrony osobistej, bo coraz trudniej je uzyskać. Trzeba m.in. wykazać uzasadnione obawy o życie.

W internecie kwitnie handel rzeczami z demobilu – od hełmów przez kamizelki kuloodporne aż po broń. Co ważne, rzeczy ruchome koncesjonowane, a więc sprzęt czy uzbrojenie, sprzedawane przez agencję nie sš pozbawione cech bojowych. – Stšd wymóg posiadania koncesji – podkreœla rzeczniczka.

Handlujšcy na tym rynku niechętnie o tym mówiš. – Jest dobra koniunktura na uzbrojenie nie tylko z polskiej armii. Polacy polubili broń, nawet jeœli jš trzymajš tylko na œcianie – mówi nam jeden ze sprzedawców. Jak podkreœla, sprzedaje broń tylko osobom, które majš na niš zezwolenie wydane przez policję. – Nie robimy tego pokštnie, bo stracilibyœmy koncesję na handel i skup – tłumaczy. Czy broń z wojska lub policji trafia do szarej strefy? – Przestępcy i tak, jeœli chcš, dotrš do broni takiej lub innej. Żadne regulacje ich nie powstrzymajš, bo dla nich przepisy nie istniejš – mówi nam właœciciel jednej z największych firm handlujšcych nowš broniš. Jak podkreœla, broń z demobilu nie jest dla niego konkurencjš.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL