Sądownictwo

Handel ludźmi to także nielegalne adopcje

AdobeStock
Groźny proceder handlu ludźmi. W 2017 r. doszło do kilkudziesięciu nielegalnych adopcji.

Na jaw wychodzi coraz więcej przypadków handlu dziećmi oraz nielegalnych adopcji. Ogłoszenia o noworodkach traktowanych jak towar i wystawianych na sprzedaż wychwytują policjanci, organizacje społeczne i sami internauci. W poprzednich latach stwierdzono najwyżej kilka przestępstw nielegalnej adopcji, w ubiegłym roku – kilkadziesiąt.

– W sytuacji, kiedy dzieci do adopcji jest mniej, a problem niepłodności, chociaż dotyczy nawet co czwartej pary, jest marginalizowany, istnieje zagrożenie, że zjawisko handlu dziećmi będzie się nasilać – mówi „Rzeczpospolitej" Monika Jagodzińska, dyrektor Ośrodka Adopcyjnego TPD w Warszawie.

30 tys. za dziecko

Wstrząsający przypadek wyszedł na światło dzienne kilka dni temu na Pomorzu.

– Kobieta w ciąży zamieściła w internecie ogłoszenie, w którym wystawiła na sprzedaż swoje nienarodzone dziecko.

– Zgłosiła się para z zagranicy, ustalono stawkę za dziecko – 30 tys. zł – mówi Renata Legawiec z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

By nie wzbudzać podejrzeń, ciężarna kobieta i jej partner przenieśli się na drugi koniec Polski. Po narodzinach dziecko zgłoszono w urzędzie, a kupujący podał, że jest jego ojcem. – Para przekazała 15 tys. zł, resztę miała zapłacić, gdy biologiczna matka zrzeknie się praw – mówi Renata Legawiec. Cała czwórka ma dziś zarzuty handlu ludźmi, a para kupująca noworodka odpowie też za poświadczenie nieprawdy.

Rodzice, którzy chcieli sprzedać dziecko, to tzw. normalni ludzie, niepochodzący z marginesu – twierdzą śledczy. – Nie mieliśmy warunków do wychowania – tłumaczyli.

Jaka jest skala takich nielegalnych transakcji, z dzieckiem traktowanym jak towar?

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w 2017 r. stwierdzono 61 nielegalnych adopcji (przestępstw z art. 211a kodeksu karnego). To przypadki, w które angażowali się pośrednicy. Dla porównania w 2016 r. ujawniono dwa takie czyny, a w 2015 r. – żadnego. W 2014 r. – dziewięć. Za każdą z liczb kryje się ludzkie życie.

Kiedy na sprzedaż dziecka umawiają się dwie strony (bez pośredników), a wyjdzie to na jaw, dostają zarzuty handlu ludźmi. Ile takich przestępstw dotyczy dzieci – nie wiadomo, policyjne statystyki tego nie wyodrębniają.

Jednak śledczy przyznają, że takie szokujące zachowania mają miejsce. Identyczną sprawę z tą z Pomorza ujawniono w 2016 r. w Wielkopolsce. Tyle że handel dotyczył dziecka, które już się urodziło. Mechanizm był podobny.

– Tam również mężczyzna z pary, która chciała kupić dziecko, podał, że jest jego ojcem. Jednak urzędnik stanu cywilnego nabrał wątpliwości i wezwał policję – wspomina Michał Grzelec, naczelnik Wydziału do Walki z Handlem Ludźmi KGP, który wykrywa takie przypadki.

Sukcesy na tym polu mają także policjanci z pionów ds. cyberprzestępczości, które są w komendach wojewódzkich oraz w Komendzie Głównej.

– Monitorujemy internet pod kątem ogłoszeń wskazujących na proceder sprzedaży dzieci. Sygnały przekazują nam również administratorzy portali, sieci Dyżurnet, i wyczuleni na takie anonse internauci – mówi Dominik Rozdziałowski, dyrektor Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP.

Oferty brzmią np. tak: „Oddam dziecko po urodzeniu", „Dziewczynka do adopcji", „Szukamy do adopcji". Sprawcy, choć się maskują, często są ustalani. – Podejmujemy czynności w tzw. trybie niecierpiącym zwłoki, bo tu nie można czekać. W każdej chwili może dojść do sprzedaży dziecka i np. wywiezienia go za granicę – zaznacza dyr. Rozdziałowski.

Za duże wymagania?

Metoda, po jaką sięgnęły m.in. pary z Pomorza, jest często stosowana. – W innej wersji żona uznaje rzekomo pozamałżeńskie dziecko męża – mówi dyr. Jagodzińska i przestrzega. – Takie sytuacje prędzej czy później się wydają, na przykład kiedy u dziecka konieczny jest jakiś zabieg. Nie mówiąc o tym, że warto się zastanowić, jak wytłumaczyć już dorosłej córce i synowi, że zostali kupieni za pieniądze – zaznacza dyr. Jagodzińska.

Dlaczego pary wybierają drogę na skróty, sięgając po rozwiązania odrażające moralnie i sprzeczne z prawem?

– Rodzicielstwo adopcyjne reprezentuje interes dziecka, dlatego kandydatom na rodziców stawia się pewne wymogi – tłumaczy Monika Jagodzińska. Muszą być małżeństwem, posiadać stały dochód, dach nad głową. Nie mogą to być osoby karane. – Najwyraźniej są ludzie uznający, że to zbyt wielkie wymagania – komentuje dyr. Jagodzińska.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL