Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzšd PiS

Wstydliwa prawda o wypadku premier Beaty Szydło

Do wypadku premier Beaty Szydło doszło w Oœwięcimiu w miniony pištek. Premier jechała z lotniska w Krakowie do domu.
PAP, Andrzej Grygiel
Zastępczy kierowca w limuzynie i znikajšcy œwiadkowie. Co naprawdę wydarzyło się w Oœwięcimiu? - pisaliœmy w Rzeczpospolitej 12.02.2017. Przypominamy ten tekst nie bez powodu - Rzeczpospolita była bowiem najczęœciej cytowanym medium w Polsce w 2017 roku

Czytaj także komentarz Bogusława Chraboty: „Rzeczpospolita” liderem opinii za 2017 rok

Czytaj także tekst: „Rzeczpospolita” liderem opiniotwórczych mediów

W oficjalnej wersji wydarzeń na temat wypadku Beaty Szydło, jakš podajš BOR, policja i MSWiA, jest pełno niejasnoœci. Kraksę miał spowodować 21-latek jadšcy seicento, który chciał skręcić w lewo z głównej drogi, a nie zauważył kolumny – trzech aut BOR. W œrodkowym, pancernym audi A8 jechała premier Szydło do domu pod Brzeszczami. Kierowca limuzyny, by ominšć fiata, odbił w bok i uderzył w drzewo. Zdaniem szefa policji sprawca trzy godziny po zdarzeniu na komisariacie przyznał się do winy, „a trzech œwiadków potwierdziło, że słyszało sygnały dŸwiękowe" rzšdowej kolumny.

Sprawa sygnału dŸwiękowego jest kluczowa. Przepisy sš jednoznaczne. – Jeœli były tylko koguty bez dŸwięku, to nie jest to kolumna uprzywilejowana i obowišzujš jš standardowe zasady ruchu drogowego. To oznacza, że BOR-owcy jadšcy z premier nie mieli prawa wyprzedzać skręcajšcego fiata, i to na podwójnej cišgłej. I wina jest ich, a nie chłopaka – twierdzi wysoko postawiony policjant.

Tymczasem policja nie ma twardego dowodu w kwestii dŸwięku. Przesłuchani funkcjonariusze BOR (11 osób) zapewniajš, że dŸwięk włšczono. Postronni œwiadkowie nie sš już tego pewni. Do niedzieli przesłuchano szeœć osób, które były w rejonie wypadku. Trzy potwierdziły wersję BOR.

Policja jako jednego z kluczowych œwiadków wskazuje kierowcę, który tankował paliwo na pobliskiej stacji benzynowej, ale nie wie, czy za fiatem ktoœ jechał. – Prawdopodobnie tak, ale na razie nie ustaliliœmy tego samochodu ani kierowcy – mówi Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji.

Z kolei Paweł Wodniak, redaktor naczelny portalu Fakty Oœwięcim, obecny na miejscu tuż po zdarzeniu, twierdzi, że za seicento jechały co najmniej dwa samochody.

– Z przekazów osób, z którymi rozmawiałem, wynika, że nikt z kierowcami tych aut nie rozmawiał, odjechały, zanim na miejsce przyjechali policjanci, wyglšda na to, że ktoœ im na to pozwolił. Po wypadku pierwsi zabezpieczali teren funkcjonariusze BOR – wyjaœnia nam Wodniak.

Z jego ustaleń wynika, że kolumna poruszała się bez sygnałów dŸwiękowych, jedynie „na błyskach". – DŸwięki miały być włšczane na krótko, przy wjeŸdzie na rondo – opowiada dziennikarz.

– To norma. Na proœbę pani premier chłopaki wyłšczajš dŸwięk na tej trasie – potwierdza nam jeden z funkcjonariuszy BOR.

Ustalenie, czy włšczono dŸwięk, będzie trudne, bo wszyscy œwiadkowie, do których dotarł dziennikarz, podkreœlajš, że tym, co się dzieje, zainteresowali się dopiero po wypadku, gdy słychać było m.in. syreny karetek.

Dlaczego policja bez opinii biegłych z zakresu ruchu drogowego zdecydowała się postawić kierowcy seicento zarzuty spowodowania wypadku w trybie art. 308 § 2 (to specjalny tryb)?

– W trybie art. 308 k.p.k. osobie podejrzewanej policja może przedstawić zarzut. W ten sposób weryfikuje to, co mówi kierowca, zanim akta sprawy dostarczy prokuratorowi – mówi prok. Janusz Hnatko, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie.

A tryb zastosowano ze względu na osobę premier uczestniczšcš w wypadku. – Chodziło o to, żeby zebrać na goršco jak najwięcej informacji, w tym zabezpieczyć dowody z miejsca zdarzenia, ustalić i przesłuchać œwiadków, którzy zaraz po wypadku więcej pamiętajš – przekonuje Sebastian Gleń.

Wysokiej rangi funkcjonariusz policji: – Bzdury. Chłopaka należało przesłuchać na miejscu, zrobić notatkę i sprawę oddać prokuraturze. Wyglšda na to, że chodziło o to, by w œwiat poszła informacja, kto jest sprawcš, a kto ofiarš – ocenia.

Policja twierdzi, że postawiła zarzuty kierowcy fiata, ponieważ zgromadzony materiał „wysoce uprawdopodabniał", że jest on winny spowodowania wypadku. – Zarzut, jaki postawiła kierowcy fiata policja, dla prokuratora nie jest wišżšcy – twierdzi jednak prokurator.

Jak powiedział nam Borys Budka, poseł PO i były minister sprawiedliwoœci, który w sobotę rozmawiał z 21-letnim Sebastianem i jego matkš, „chłopak nie przyznał się do winy", choć takš informację przekazała mediom policja.

– Jak i do tego, że miał słuchać muzyki w samochodzie, więc nie słyszał syren. O tym dowiedział się z telewizji – mówi Budka. W protokole brakuje jednak zeznań kierowcy.

To nie koniec wštpliwoœci. – Monitoring ze stacji Orlenu zabezpieczono w sobotę około 14, dopiero kilkanaœcie godzin po zdarzeniu – uważa Paweł Wodniak i dodaje, że po wypadku na miejsce zjechało się około 70 policjantów z Oœwięcimia, Wadowic i komendy wojewódzkiej. – Tam był chaos, oni zadeptywali œlady – zaznacza.

Wštpliwoœci dotyczš też prędkoœci, z jakš jechała premier. Biegli we wstępnej opinii stwierdzili, że audi uderzyło w drzewo z prędkoœciš 50–60 kilometrów na godzinę. Dlaczego pancerna limuzyna ma więc poważnie zniszczony przód? – Bo uderzyła w stałš przeszkodę – twierdzš œledczy.

Ale tu pojawia się kolejna niejasnoœć. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", premier Beata Szydło w pištkowy wieczór przyleciała z Warszawy do Krakowa wojskowym samolotem, gdzie przesiadła się do samochodu. O której godzinie? Nie wiadomo. Jej podania odmówili nam ppłk Marek Pietrzak z Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych oraz Rafał Bochenek, rzecznik rzšdu. Wiadomo jednak, że kierowca audi pani premier rozpoczšł służbę o godz. 18 (mówił o tym szef MSWiA Mariusz Błaszczak), a wypadek zdarzył się o godz. 18.37. Z Balic do Oœwięcimia jest 55 kilometrów. To oznacza, że kolumna jechała ponad 100 km na godzinę.

Choć MSWiA zapewnia, że kierowca premier Szydło „odbył szkolenie na tym modelu samochodu", okazuje się, że i tu resort nie powiedział całej prawdy – nie miał praktycznie żadnego doœwiadczenia w prowadzeniu takiego pancernego auta. Jak ustaliliœmy, przez pięć lat prezydentury Bronisława Komorowskiego jeŸdził wyłšcznie pojazdami ochronnymi, a wczeœniej ochraniał obiekty rzšdowe. Trzech głównych kierowców pani premier miało tego dnia wolne.

Rzšd ukrywa też całš prawdę o zdrowiu pani premier. Jak się dowiedzieliœmy, Beata Szydło ma pękniętš koœć strzałkowš w nodze. Szef ochrony Piotr G. – złamanie otwarte nogi i miednicy.

 

 

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL