Rynek pracy

Gastarbeiterzy z Zachodu w Polsce

123RF
Na polskim rynku przybywa pracowników z zagranicy. W tym także z państw, które od lat były kierunkiem migracji zarobkowych Polaków.

– Obserwujemy widoczny wzrost zainteresowania pracą w Polsce ze strony młodych ludzi z Europy Zachodniej. Nieraz słyszę od obcokrajowców, że u nas żyje się lepiej niż na Zachodzie – twierdzi Jakub Bielecki, dyrektor regionalny w spółce informatycznej Luxoft we Wrocławiu, gdzie pracują specjaliści z kilkunastu państw, w tym z Argentyny, Brazylii, Francji czy Portugalii.

Tę opinię potwierdzają dane ZUS, według których na koniec czerwca br. ubezpieczeniem emerytalno-rentowym było objętych ponad 21,2 tys. cudzoziemców z Zachodu – głównie pracowników i osób prowadzących jednoosobowe firmy. To prawie o jedną trzecią więcej niż przed trzema laty.

Jak ocenia Michał Młynarczyk, prezes firmy rekrutacyjnej Devire, stajemy się coraz bardziej atrakcyjnym miejscem do pracy i mieszkania nie tylko dla Ukraińców czy Białorusinów, ale także dla mieszkańców Zachodu, którzy biorą już pod uwagę oferty pracy w Polsce.

Skutek kryzysu

– Nie jesteśmy wprawdzie i raczej nigdy nie będziemy krajem pierwszego wyboru, ale trafiliśmy już na listę państw rozważanych przy podjęciu decyzji o wyjeździe. A wraz ze wzrostem płac nasza atrakcyjność będzie rosła, co zwiększy też napływ pracowników z Zachodu – przewiduje Młynarczyk.

Na razie 21,2 tysięcy osób z kilkunastu państw Zachodu to niewiele na tle wszystkich obcokrajowców zarejestrowanych w bazach ZUS (na koniec czerwca br. było ich 378,5 tys., z czego ponad 71 proc. stanowili Ukraińcy). Jednak widoczny od kilku lat wzrost tej liczby dowodzi, że Polska staje się coraz lepszym miejscem do pracy. Przy czym statystyki ZUS nie obejmują sporej (choć już nie tak dużej jak w latach 90. XX wieku) grupy tzw. ekspatów, czyli menedżerów i specjalistów oddelegowanych do oddziałów zagranicznych spółek w Polsce.

Katarzyna Rzeźnicka, menedżer w dziale prawno-podatkowym PwC, wyjaśnia, że ekspaci, którzy przyjeżdżają do pracy w Polsce na 2–3 lata, przeważnie opłacają składki na ubezpieczenie społeczne w swoim macierzystym kraju. M.in. dlatego, że przy wysokich zarobkach składki należne od tego samego dochodu mogą być za granicą niższe od składek w Polsce.

Jak wynika z danych ZUS, od połowy 2014 r., gdy w Polsce rozpoczęło się obecne ożywienie na rynku pracy, najbardziej, bo o 55 proc. (do ponad 7,6 tys.), wzrosła liczba pracujących w Polsce obywateli państw południa Europy (Włoch, Hiszpanii, Portugalii i Grecji), które do dzisiaj borykają się ze skutkami kryzysu finansowego lat 2008/2009.

– Bardzo wysokie bezrobocie wśród młodych ludzi w takich krajach jak Włochy czy Hiszpania skłania ich do większej mobilności, szukania swoich szans za granicą. Polska jest dla nich atrakcyjną opcją, gdyż mamy spore zapotrzebowanie na osoby mówiące biegle w językach zachodnich – twierdzi Jakub Bielecki z Luxoft.

O widocznym napływie hiszpańskich pracowników do Polski mówi Zuzanna Gołębiewska, dyrektor biura Polsko-Hiszpańskiej Izby Gospodarczej. Ocenia, że w Polsce pracuje obecnie ok. 2,5 tys. Hiszpanów. – Od roku 2008 obserwujemy wzrost zainteresowania Polską ze strony hiszpańskich studentów i absolwentów przyjeżdżających na praktyki zawodowe. Oni często szukają tutaj potem swojej pierwszej pracy – wyjaśnia Gołębiewska.

Dodaje, że szczególnie widoczni są absolwenci kierunków technicznych, inżynieryjnych czy informatycznych, którzy szukają pracy już nie tylko w firmach z hiszpańskim kapitałem, ale i w międzynarodowych korporacjach oraz w centrach outsourcingowych. Liczną grupę stanowią również nauczyciele języka hiszpańskiego, który w Polsce cieszy się dużą popularnością, oraz pracownicy gastronomii.

Kariera w usługach

Według najnowszego raportu branżowej organizacji ABSL, Hiszpanie stanowią drugą co do wielkości (po Ukraińcach) grupę cudzoziemców pracujących w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu, czyli w centrach outsourcingu (BPO) oraz usług wspólnych SSC. Na trzecim miejscu są Włosi. W sumie już prawie jedna dziesiąta z 244 tys. pracowników tego sektora (22 tysiące) to cudzoziemcy.

Zbigniew Płaza, partner zarządzający w Boyden, firmie rekrutującej menedżerów i specjalistów, jest przekonany, że to właśnie dynamiczny rozwój centrów usług dla biznesu – w tym centrów usług wspólnych czołowych globalnych firm – przyczynił się w ostatnich latach do zwiększonego napływu pracowników z Zachodu.

– Praca w znanych międzynarodowych firmach, które rosną w polskich miastach, daje obcokrajowcom duże możliwości rozwoju. A Polska to dobre miejsce do życia także poza pracą, bo Polacy coraz bardziej otwierają się na świat – potwierdza Jose Ruiz Martin, Meksykanin od 10 lat mieszkający w Polsce, menedżer ds. serwisów internetowych w Accenture Operations.

Ponad jedna piąta z ok. 2 tysięcy pracowników firmy to cudzoziemcy reprezentujący 54 narodowości. Przedstawiciele centrów usług i łowcy głów twierdzą, że nie mają większych problemów z pozyskaniem kandydatów do pracy z Zachodu. Zdaniem Zbigniewa Płazy, wprawdzie niekiedy narzekają na polskie zarobki, lecz szybko przekonują się, że zapewniają one całkiem dobry standard życia.

Jak ocenia Olga Nowakowska-Karolczak, konsultantka ds. rekrutacji w łódzkim centrum Infosys Poland, kandydaci z zagranicy chętnie przyjeżdżają do Polski, ponieważ liczą tu na rozwój i zdobycie międzynarodowego doświadczenia. – Jest to możliwe, bo obsługujemy aż 23 klientów z całego świata – zaznacza rekruterka. W Infosys Poland pracuje 500 cudzoziemców, głównie z Hiszpanii, Włoch, Grecji, Francji i Ukrainy. Francuzi, Włosi i Brytyjczycy są też wśród 400 obcokrajowców z państw Unii, którzy pracują w polskich centrach Capgemini.

Efekt Zielonej Wyspy

Jak wynika z danych ZUS, obok obywateli krajów południa Europy przybywa też pracujących i prowadzących w Polsce biznesy Francuzów, Finów czy Niemców. Ci ostatni są zresztą największą, zaraz za Włochami, grupą obywateli państw zachodnich objętych polskim ubezpieczeniem emerytalno-rentowym.

Trzecią co do wielkości grupą są Francuzi. Monika Constant, dyrektor generalna Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej (CCIFP), twierdzi, że chociaż większość z pracujących w Polsce Francuzów to ekspaci (w Polsce działa ponad 1300 firm z kapitałem francuskim), to coraz więcej przybyszów z Francji zakłada u nas własne biznesy albo podejmuje pracę. – Ta tendencja wyraźnie nasiliła się po 2009 r. Wtedy byliśmy słynną zieloną wyspą w Europie i nawet w izbie dostawaliśmy sporo zapytań i CV od Francuzów, którzy byli zainteresowani możliwościami pracy w Polsce – wspomina Monika Constant. Jak dodaje, takich zapytań nadal jest sporo, głównie od młodych ludzi, tuż po studiach, którzy usłyszeli, że Polska jest dynamicznym krajem z potencjałem, albo od osób, które poznały Polskę w ramach Erasmusa, a teraz chcą tu przyjechać do pracy.

Ekspat zostaje na stałe

Sporą grupą są też byli ekspaci, którzy po zakończeniu kontraktu decydują się pozostać w Polsce, szczególnie jeśli w międzyczasie nawiązali tu relacje uczuciowe. – Zarobki wysokiej klasy specjalistów w Polsce są praktycznie na tym samym poziomie jak we Francji, a np. w Warszawie żyje się dużo wygodniej niż w Paryżu. Wielu ekspatów z tego powodu przedłuża też kontrakty w Polsce – dodaje szefowa CCIFP. Zwraca też uwagę, że coraz więcej polsko-francuskich małżeństw decyduje się zamieszkać w Polsce.

Takie zjawisko dotyczące polsko-hiszpańskich małżeństw i par, które coraz częściej jako miejsce pobytu wybierają właśnie Polskę, dostrzega też szefowa biura PHIG. Według prognoz izby, napływ hiszpańskich pracowników oraz przedsiębiorców do naszego kraju będzie się zwiększał. – Polski rynek pracy stwarza im możliwości zdobycia rzetelnego doświadczenia, pracy w kreatywnych zespołach oraz wysokiej satysfakcji z życia, wynikającej z bycia lubianymi przez Polaków – wyjaśnia Zuzanna Gołębiewska.

Czy warto zabiegać o zwiększenie liczby zagranicznych pracowników w Polsce? Podyskutuj z nami na: facebook.com/ dziennikrzeczpospolita

Znaleźć pracę i założyć biznes nad Wisłą

Od ponad dwóch lat szybko przybywa cudzoziemców szukających w Polsce pracy lub szansy na biznes. Najliczniejszą grupę zagranicznych pracowników stanowią Ukraińcy, których – podobnie jak obywateli pięciu innych państw Europy Wschodniej (Białorusi, Gruzji, Mołdowy, Rosji, Armenii) – zachęca do przyjazdu możliwość legalnej pracy. Umożliwia ją tzw. uproszczona procedura oświadczeniowa. Na jej podstawie mogą do sześciu miesięcy legalnie pracować w Polsce bez obowiązku uzyskiwania zezwolenia na pracę. Wystarczy zarejestrowane w powiatowym urzędzie pracy oświadczenie pracodawcy o chęci zatrudnienia obcokrajowca. Od 2014 r. liczba oświadczeń o zamiarze zatrudnienia cudzoziemców rośnie z roku na rok w dwucyfrowym tempie. W ubiegłym roku przekroczyła 1,3 mln (o 68 proc. więcej niż rok wcześniej), z czego 98 proc. dotyczyło Ukraińców. Jak jednak wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ostatnio szybko przybywa pracowników z Białorusi. Na koniec maja br., gdy łączna liczba oświadczeń o zamiarze zatrudnienia pracowników ze Wschodu wzrosła do 773 tys. ( prawie o połowę w porównaniu z tym samym okresem 2016 r.), tych dotyczących Białorusinów było ponadtrzykrotnie więcej niż rok wcześniej (18,7 tys.). Sprzyjają temu obawy polskich pracodawców o skutki wprowadzenia ruchu bezwizowego dla Ukraińców w całej UE, co kusi do szukania (na razie na czarno) pracy na Zachodzie. Na razie jednak z opisywanych w „Rzeczpospolitej" statystyk Urzędu do spraw Cudzoziemców wynika, że cudzoziemcy spoza UE coraz częściej występują w Polsce o zezwolenia na pracę i pobyt, co dotyczy także chcących u nas pracować dłużej Ukraińców czy Białorusinów. W ciągu dwóch ostatnich lat liczba składanych przez obcokrajowców wniosków o zezwolenia na pobyt w Polsce wzrosła aż o 87 proc. W pierwszym półroczu br. ubiegało się o to już 89 tys. cudzoziemców, czyli o 27 tys. więcej niż rok wcześniej. Większość, bo 65 proc., złożyli Ukraińcy, lecz najbardziej (ponaddwukrotnie w skali roku) wzrosła liczba chętnych do zamieszkania w Polsce obywateli Białorusi (do 4,5 tys.) i Indii (do 3,5 tys.). Statystyki ZUS dowodzą zaś, że chociaż sporym problemem pozostaje nielegalne zatrudnienie pracowników ze Wschodu, to szybko rośnie grupa migrantów pracujących legalnie. Na koniec czerwca br. w bazie ZUS było zarejestrowanych ponad 279 tys. Ukraińców, o 83 proc. więcej niż rok wcześniej, oraz 18,4 tys. Białorusinów – o dwie trzecie więcej niż na koniec II kw. 2016. Trzecią co do wielkości grupą obcokrajowców w bazie ZUS byli Wietnamczycy (7 tys.).

Opinia

Katarzyna Andrejuk, Ośrodek Badań nad Migracjami UW, Instytut Filozofii i Socjologii PAN

Migranci z zachodnich państw UE mogą w Polsce liczyć na pracę na atrakcyjnych stanowiskach dzięki wykształceniu zdobytemu na dobrze postrzeganych u nas europejskich uczelniach, dzięki znajomości języków (gdy ich językiem ojczystym jest np. angielski czy niemiecki) oraz doświadczeniu zawodowemu w kraju pochodzenia. Jednak nawet jeśli obecnie częściej pracują w Polsce, to nie znaczy, że przyjeżdżają tu w celu znalezienia lepszej pracy niż w kraju pochodzenia. Często są to migracje związane z założeniem rodziny, z polską partnerką lub partnerem. Znaczenie mają też kulturowe tradycje opieki nad dziećmi, w Polsce nierzadko podejmowanej przez dziadków. To czasem przyczynia się do decyzji o wyborze kraju zamieszkania przez międzynarodowe małżeństwa. Podejmowanie pracy w Polsce przez imigrantów z UE jest wówczas pochodną sytuacji osobistej, która leży u podstaw mobilności międzynarodowej.

Jeśli Unia Europejska przezwycięży obecne kryzysy, to można zakładać, że w dłuższej perspektywie, w miarę wyrównywania się poziomów życia państw członkowskich, liczba migrantów z zachodniej UE będzie się zwiększać. Będzie bowiem rosła wewnątrz unijna mobilność osób aktywnych zawodowo. Celem regulacji UE o swobodnym przepływie pracowników jest osiągnięcie otwartości pracodawców na kandydatów do pracy z różnych krajów Unii, a także otwartości pracowników na poszukiwanie pracy w różnych krajach UE, w zależności od popytu na pracę. Ta perspektywa wydaje się jednak dość odległa; dla większości mieszkańców Europy Zachodniej nie stanowimy obecnie aż tak atrakcyjnego rynku pracy.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL