Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rodzina

Sposób na alimenciarzy - komentuje Jan Rulewski

Fotolia.com
Iluż dłużników można dozorować, skoro sš ich setki tysięcy?

Minister Patryk Jaki i media ekscytujš się nowš inicjatywš, która ma znacznie ukrócić niemoralne, a przede wszystkim bezprawne uchylanie się rodziców, szczególnie ojców (95 proc.), od zobowišzań alimentacyjnych. Wybija się pomysł dozoru elektronicznego, czyli obroży na ręce lub nodze, zmieniajšcy kosztowne i nieskuteczne więzienie na zarobkowš pracę, pobyt w rodzinie, nawet kontakty z zapomnianym dzieckiem.

I co? I nic

Jako były inżynier jestem pod urokiem technicznych gadżetów, czyli aparatury monitorujšcej stosowanej w dozorze, choć ten amerykański wynalazek z lat 70. nie przebił się w wielu państwach, w których problemy alimentacyjne występujš, choć w skali mniejszej niż w Polsce.

Warto pamiętać, że już wczeœniej można było go stosować. Tyle że sšdy podchodziły do niego z zastanawiajšcš rezerwš. W 2015 r. z art. 209 skazano 11,6 tys. osób, z tego zawieszono wykonywanie kary 7 tys. Œrednio 30 proc. skazanych nie zgłasza się do odbycia kary mimo pustawych więzień. Karę więzienia odbywało około 3,5 tys. W cišgu roku tyluż pracowało. Nie więcej niż połowa zarobkowo. W tej niewielkiej liczbie znajduje się jeszcze mniej zobowišzanych do alimentów objętych dozorem elektronicznym. Spoœród skazanych na kary powyżej roku (700) zaledwie 50 pracowało, choć była to „atrakcyjna" oferta pracownicza. Z tego więziennego systemu zaledwie 10 mln zł trafiło do dzieci, œrednio 240 zł miesięcznie na 1,5 mld zł wypłaconych dzieciom przez państwowy Fundusz Alimentacyjny.

I co? Jeszcze gorzej wyglšdało to od strony miliona dzieci oczekujšcych na alimenty. Pięciuset komorników niemal społecznie œcigało setki tysięcy niesfornych tatusiów.

I nic! Gdyż jednoczeœnie rozwijała swoje macki „oœmiornica". Uciekała w szarš strefę, chowała majštek u rodziny, korzystała z tymczasowego zamieszkiwania, uciekała do Eurolandu, a nawet dalej.

Patologiczna moralnoœć stworzyła nowe zjawisko: rozwód z dzieckiem. Właœciwie jest gorzej, bo wiele dzieci nigdy nie widziało i nie zobaczy ojca, tym bardziej œrodków na utrzymanie.

Dobrze życzę i będę wspierać ministra Jakiego w „obršczkowaniu" uchylajšcych się uporczywie od swego obowišzku rodziców. Ale on sam zakłada, że liczba skazanych wzroœnie o 15 proc. A co z pozostałymi? Przestraszš się i zacznš płacić? Zgoda. Iluż jednak można dozorować, jeœli sš ich setki tysięcy? A oœmiornica ma też łeb i zamieni obrożę na wygodne œrodowisko, w którym nie będzie pracować, tylko działać gospodarczo, np. dla szwagra, bez dochodów.

A co z zaległoœciami sięgajšcymi przeciętnie 32 tys. zł, które wkrótce po patencie elektronicznym znów się pojawiš? Wreszcie, czy rynek pracy oparty na wyzysku alimentacyjnych dezerterów zrezygnuje ze swoich profitów, zwłaszcza na budowach i zmywakach europejskich? I ostatnie pytanie: czy sšdy, prokuratorzy, przerobiš takš masę wyroków, skoro do tej pory „występowały trudnoœci"?

Bezwład sšdowo-urzędniczy

Odrzucam obecny model sšdowo-komorniczy, bo jest statyczny, nieefektywny i przewlekły. Okres dochodzenia œwiadczeń alimentacyjnych jest długi. Wynosi od pół roku do dwóch–trzech lat. Oparty jest głównie na komorniczej egzekucji.

Narzędziem pracowników samorzšdowych jest przede wszystkim korespondencja papierowa i cała masa niepodjętych wezwań. Na przykład ustalenie adresu dłużnika w Centrum Personalizacji Dokumentów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji metodš tradycyjnš trwa ok. szeœciu miesięcy. Komornik co szeœć miesięcy wysyła do ZUS zapytanie, czy przypadkiem dłużnik alimentacyjny nie podjšł pracy.

Państwowy system pomocy, bliżej Fundusz Alimentacyjny, nie ma swego „strażnika". Dlatego pożera go oœmiornica z ponad 270 tys. odnóg, czyli tatusiów, na których podatnicy wyłożyli już 12 mld zł. Wczeœniej umorzono im 6 mld zł. Dług zobowišzanych wobec Funduszu roœnie z roku na rok.

Owszem, gminy starajš się œcigać dłużników, ale skutecznoœć jest na poziomie 10–15 proc.

System jest sztywny, gdyż opiera się na zapadłych wyrokach sšdowych. Nie uwzględnia często zmieniajšcych się sytuacji finansowych i rodzinnych. Obcišża drogimi i przewlekłymi procedurami wszystkich, nawet zwolnionych od kosztów dłużników.

Wprowadzony ostatnio system informatyczny Empatia, który m.in. miał służyć komunikacji obywatela z administracjš – jak wskazuje NIK – dobrze działa jedynie w sprawozdawczoœci. Blok alimentacyjny jest najuboższy.

Nowy system: administracyjny

Ja odrzuciłbym system sšdowo-komorniczy i zastšpił go systemem administracyjnym z asekuracjš sšdowš.

Podstawš nowego systemu byliby umocowani prawnie i kompetentni urzędnicy w gminach, pomocni w zawarciu porozumienia zobowišzanego dłużnika alimentacyjnego z osobš uprawnionš.

W braku porozumienia pomagaliby wyliczyć alimenty z użyciem kalkulatorów i tabel obrazujšcych dochody zobowišzanych i potrzeby dziecka w danym œrodowisku i danej sytuacji rodzinnej.

Dane tabeli byłyby opracowywane i corocznie weryfikowane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej. W tabeli byłaby kwota minimalna œwiadczenia na dziecko.

Obecnie sšdy przyznajš nawet 70 zł na dziecko, a 60 proc. matek nie otrzymuje pomocy większej niż 400 zł. A sš to na ogół osoby o najniższych dochodach lub bez nich. Zakładam, że minimalnym kryterium dochodowym byłaby minimalna płaca.

Porozumienia mogłyby obejmować nie tylko wysokoœć comiesięcznych alimentów, ale też sprawy zadłużenia, karencji w spłacie, inne formy spełniania zobowišzań alimentacyjnych.

Strony mogłyby ustalić formę spełnienia zobowišzania alimentacyjnego, na przykład poprzez udział we własnoœci gospodarstwa rolnego, przedsiębiorstwa, nieruchomoœci mieszkaniowej. Ale także opłatę nauki, wypoczynku, pomocy niepełnosprawnym dzieciom. W kontaktach naprzemiennych wysokoœć alimentów byłaby odpowiednio kompensowana. Adresatem należnoœci powinny być dzieci.

Podstawowym narzędziem urzędników byłby obecnie działajšcy system informatyczny Empatia, wzbogacony- Alimentacja, który musiałby być w pełni wykorzystywany do codziennej pracy, do monitoringu płatnoœci, jak też rozbudowany tak, aby dostęp do niego miały strony, urzędy i inne organy zobowišzane do œcigania, aby poprzez ten system mogły się komunikować i korzystać z informacji i danych wprowadzonych przez każdš z tych instytucji. Ważnš częœciš systemu powinna być też częœć informacyjna, porady i wytyczne instytutów.

To ważne! Tak naprawdę dzisiejsze sšdy orzekajšce o alimentach nie dysponujš nawet dziesištš częœciš tej wiedzy i możliwoœci, jakie posiada urzšd gminny, skojarzony z systemami informatycznymi innych instytucji.

Wiadomo, oœmiornica w sieci się nie rozwija!

Urzędnik, przed którym strony zawarły porozumienie, wydawałby decyzję dotyczšcš zobowišzania alimentacyjnego.

Odmowa uczestnictwa narażałaby strony na trudy systemu sšdowo-urzędowego wraz z pozostałymi konsekwencjami obstrukcji, o czym powiadamiano by sšdy.

Odmowa wykonania porozumienia uruchamiałaby natomiast proces egzekucyjny.

Najpierw do egzekucji zobowišzań alimentacyjnych gmina korzystałaby z urzędów skarbowych, ZUS, KRUS, urzędów pracy, rejestrów zadłużeń, sšdów i komorników. W szczególnych przypadkach gminy korzystałyby z pomocy firm windykacyjnych.

Urzšd, majšc rozszerzony system informatyczny Empatia-Alimenty, z informacjami o zobowišzanym i uprawnionym, będzie mógł w razie potrzeby udzielić pomocy bez zbędnej zwłoki. Jeżeli strona złoży wniosek o œwiadczenie z Funduszu, będzie on miał wszelkie dane do rozpatrzenia tego wniosku. System będzie też pomocny w przeciwdziałaniu nadużyciom.

Urzšd to także samorzšd wojewódzki, którego zadania muszš być rozszerzone na pomoc matkom w œcišganiu dłużników przebywajšcych za granicš.

Jak już wskazałem, dzisiaj Fundusz Alimentacyjny jest zaledwie suchym zapisem wielkoœci dotacji w budżecie. Nie stojš za nim żadni ludzie, dlatego tak bezkrytycznie rezygnuje się ze œcišgania 11 mld zł zadłużenia. Fundusz powinien mieć osobowoœć prawnš, choćby po to, by zawierać umowy z windykatorami, gospodarować dotacjami i wpływami. Prowadzić blok Empatia–Alimentacja. Należałoby rozważyć jego działania w windykacjach zagranicznych na rzecz dzieci w Polsce.

Dławienie oœmiornicy

Obecny system oparty na postępowaniu egzekucyjnym komorników jest mało skuteczny, ograniczony do egzekucji pieniężnej, usuwa inne dobra z pola widzenia komorników. Państwo nie może być ograniczone w egzekucji zobowišzań, zwłaszcza tych spełnianych w zastępstwie nonszalanckich tatusiów. Š?

Autor jest senatorem RP

Nowy system wprowadza inne tytuły, poszerzajšc egzekucję o udziały w przedsiębiorstwach, we własnoœci gospodarstw rolnych i nieruchomoœciach, w tym mieszkaniach. Działaniem władz publicznych powinny być także objęte prawa autorskie, ulgi podatkowe i 500+, gdzie dzieci pochodzšce od jednego ojca lub matki sš nierówno traktowane lub w ogóle zapomniane.

Generalnie uważa się, że w Polsce jest duża tolerancja dla uchylajšcych się dłużników. Dlatego należałoby wprowadzić zmiany wykluczajšce „wyrozumiałoœć" otoczenia.

Pracodawcy, którzy zatrudniajš na czarno lub ukrywajš rzeczywiste dochody pracownika, powinni odpowiadać solidarnie z dłużnikiem alimentacyjnym.

Ponadto proponuję, aby uchylajšcy się dłużnicy nie mogli uczestniczyć we władzach organizacji politycznych i społecznych, wykonywać zawodów zaufania publicznego, a także tych zwišzanych z wychowywaniem i opiekš nad dziećmi. Dotyczyłoby to również zatrudnienia funkcjonariuszy w instytucjach publicznych. Ożywić należałoby istniejšcš instytucję skargi pauliańskiej.

Oczywiœcie administracyjny system ustalania alimentów nie wyeliminuje wszystkich patologii i beznadziejnych przypadków. Zawsze pozostanie grupa osób niezdolnych do łożenia pomocy alimentacyjnej (niepełnosprawni, wykluczeni).

Doœwiadczenia krajów skandynawskich dowodzš jednak, że system może osišgnšć 60-proc. skutecznoœć. W Danii, mimo istnienia sankcji karnych, w ostatnich latach nikt wyroku nie odsiadywał.

W tej sprawie chodzi o to, żeby osaczyć oœmiornicę i wskazać porozumienie w urzędzie jako korzystnš alternatywę nawet dla największego nienawistnika. Efektem dodatkowym będzie znaczne obniżenie kosztów funkcjonowania Funduszu, skonfliktowania stron, wzrost bezpieczeństwa socjalnego, a może nawet wyrównywanie szans.

Porozumienie plus platforma cyfrowa jest drogš do dialogu dłużnika i wierzyciela. Może być nawet rozmowš o dzieciach.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL