Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Prof. Michał Kleiber: W internecie warto być sceptycznym

Fotolia.com
Identyfikacja fałszywych wiadomoœci jest trudna ze względu na ich liczbę i coraz bardziej perfidnie przemyœlanš naturę – pisze były prezes PAN.

Papież Franciszek oficjalnie poparł kandydaturę Trumpa w amerykańskich wyborach. Stacjonujšcy na Litwie amerykańscy żołnierze zgwałcili 14-letniš dziewczynkę. Unia Europejska w swoim regulacyjnym zapale próbuje ustalać narodowoœć lepionych ze œniegu bałwanów. I tak dalej, bez końca.

Wszystkie te informacje sš oczywiœcie fałszywe, stanowiš jednak często fragmenty precyzyjnie zaplanowanych kampanii dezinformacyjnych. Mimo iż ich złoœliwoœć i niewiarygodnoœć wydaje się dla wielu z nas łatwa do rozpoznania, sprawa jest bardzo poważna – na Facebooku 20 najpopularniejszych fałszywych wiadomoœci odnotowało w ostatnich miesišcach znacznie więcej kliknięć od 20 najpopularniejszych wiadomoœci prawdziwych! I częœć internautów z pewnoœciš w te konfabulacje wierzy. Nie dziwi więc, że w Brukseli powstał zespół pod nazwš East Stratcom z zadaniem œledzenia rozpowszechniajšcej się plagi internetowych fałszerstw. Słowo „east" w nazwie nie jest przypadkiem, bowiem spoœród zidentyfikowanych na wstępie ponad 2,5 tys. zmyœlonych informacji większoœć pochodziła z Rosji. Stany Zjednoczone badajš rolę wpływu obcych służb na przebieg niedawnych wyborów prezydenckich, a Unia Europejska myœli, jak uchronić się przed tego typu działaniami w obliczu zbliżajšcych się wyborów we Francji czy w Niemczech. Co zrobić, by wrogie manipulacje nie pogłębiły – istniejšcych i bez tego – unijnych kłopotów?

Identyfikacja fałszerstw jest trudna ze względu na ich liczbę i coraz bardziej perfidnie przemyœlanš naturę. Eksperci w różnych krajach poważnie kwestionujš możliwoœci zapobieżenia procederowi upowszechniania internetowych kłamstw – rozwój portali społecznoœciowych z ich potencjałem rozsiewania wszelkich informacji nie rokuje nadziei na efektywnš kontrolę informacji. Niepokoi zarówno brak skutecznych metod sprawdzania zasadnoœci podawanych wiadomoœci, jak i niedostatek ekspertów mogšcych pełnić kluczowe role przy wypracowywaniu właœciwej do tego strategii. Oczywiœcie problem powišzany jest ze sprawš bezpieczeństwa elektronicznych danych, wiele bowiem fałszerstw powstaje na bazie skradzionych drobnych faktów ubranych w kłamliwš oprawę i złoœliwš interpretację.

Niezależnie od działań wrogich służb proceder fałszowania wiadomoœci upowszechnia się wœród zwabionych możliwoœciami zarobku młodych internautów. Przytoczmy przykład pewnego gruzińskiego studenta informatyki, który przed amerykańskimi wyborami założył portal szkalujšcy Hillary Clinton. Niewielkie zainteresowanie złoœliwymi wymysłami skłoniły twórcę portalu do zmiany kierunku swej strategii. Gruzin, pozostajšc wierny swym poglšdom politycznym, zaczšł zamieszczać pozytywne, choć zmyœlone historie o Trumpie. Ta strategia okazała się znacznie lepsza, owocujšc licznymi ofertami reklamowymi i w końcu intratnš ofertš kupna portalu. W obawie przed grożšcš mu odpowiedzialnoœciš karnš indagowany przez media autor tego oszustwa oœwiadczył, iż uprawia po prostu infotainment (informacyjna zabawa) i nigdy nie sšdził, że ktoœ poważne potraktuje te żarty. Podobnych wydarzeń jest dziœ cała masa i nikt nie wie, jak nad tym zapanować.

Wpływowe portale próbujš nieco uspokajać użytkowników, deklarujšc walkę z szerzšcym się fałszem, ułatwiajšc na przykład zgłaszanie nieprawdziwych wiadomoœci i dodawanie do ich treœci odpowiednich ostrzeżeń. Trudno jednak uwierzyć w skutecznoœć takich działań – w końcu to internauta decyduje, co chce czytać, a zamieszczane posty nie podlegajš żadnej cenzurze. Na razie jedynym remedium wydaje się racjonalny sceptycyzm użytkowników – czy to jednak wystarczy?

Autor jest profesorem nauk technicznych, byłym ministrem nauki i byłym prezesem Polskiej Akademii Nauk

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL