Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Polityka rodzinna: Żłobki to nie wszystko

123RF
Nieskutecznoœć polskiej polityki rodzinnej jest oczywista. Mimo to państwo, zamiast korzystać z rozwišzań sprawdzonych na œwiecie, dalej rozbudowuje etatystyczny system – pisze ekspert Instytutu Ordo Iuris.

Z poczštkiem roku w życie weszły nowe przepisy o opiece nad dziećmi w wieku do lat trzech. Jednym z ich głównych celów jest zachęcenie młodych ludzi do powiększenia rodziny. Wiele nowych rozwišzań należy ocenić pozytywnie, ale w dużej mierze ustawa kontynuuje etatystyczne podejœcie do opieki nad małymi dziećmi, na czym tracš zarówno dzieci, jak i rodzice, a także osoby zajmujšce się zawodowo opiekš nad dziećmi oraz samo państwo.

Nieefektywnoœć stosowanego od lat w Polsce modelu polityki rodzinnej jest oczywista, ale znalezienie rozwišzań, które rzeczywiœcie będš zgodne z oczekiwaniami rodziców, a jednoczeœnie będš sprzyjać wzrostowi dzietnoœci, stanowi poważne wyzwanie. Dyskusja nad prorodzinnymi zmianami w polityce państwa po wprowadzeniu œwiadczenia 500+ powinna się teraz skoncentrować wokół modelu opieki nad najmniejszymi dziećmi.

Pytanie o wolny wybór

Polityka rodzinna w zakresie opieki nad małymi dziećmi może przybrać kształt etatystyczny, subsydiarny, czyli pomocniczy, lub poœredni. W pierwszym z nich państwo wspiera œrodkami publicznymi tylko jeden preferowany przez siebie model opieki nad dzieckiem. Najczęœciej – tak jak w Polsce – sš to żłobki. Za to inne formy opieki nad dzieckiem sš œciœle reglamentowane.

Model subsydiarny jest tego przeciwieństwem. Opiera się na poszanowaniu autonomii rodziny i – zgodnie z zasadš pomocniczoœci – pozostawieniu jej decyzji, co do formy opieki nad małym dzieckiem. Prawodawstwo pozostawia wówczas istotny margines swobody w zakresie tworzenia form opieki i przewiduje szeroki zestaw możliwoœci jej sprawowania. Model poœredni cechuje występowanie – w różnym wymiarze i różnych konfiguracjach – cech charakterystycznych zarówno dla modelu etatystycznego, jak i pomocniczego. Wsparcie rodziców w opiece nad najmłodszymi dziećmi jest w większoœci państw ważnym elementem polityki rodzinnej, choć przyjmowane rozwišzania różniš się skutecznoœciš.

Z pewnoœciš skuteczny nie jest polski system, który wcišż jest skrajnym przykładem modelu etatystycznego, opierajšcego się na wiodšcej roli państwa w podejmowaniu decyzji dotyczšcych opieki nad dziećmi. System ten koncentruje większoœć działań na rozbudowywaniu państwowej i samorzšdowej sieci żłobków i utrudnia tworzenie zróżnicowanych form opieki zorganizowanej. Równoczeœnie ogólny współczynnik dzietnoœci w Polsce jest nadal bardzo niski (w 2016 r. wyniósł 1,39). Kontrastuje to z innymi krajami naszego regionu, m.in. z Czechami czy Węgrami, których polityka rodzinna niewštpliwie spełnia kryteria modelu subsydiarnego.

W 2016 r. współczynniki dzietnoœci w tych państwach, chociaż nie zapewniały zastępowalnoœci pokoleń, były wyższe niż w Polsce i wynosiły odpowiednio 1,63 i 1,53. Co ważne, współczynnik dzietnoœci na Węgrzech systematycznie roœnie od 2011 r. (z poziomu 1,23). W Czechach widoczny wzrost odnotowuje się od 2003 r. (wówczas 1,17). Chociaż czynniki wpływajšce na decyzje prokreacyjne sš złożone, nie ma żadnych wštpliwoœci, że podejœcie państwa do procesu wychowania dzieci ma na nie duży wpływ.

„Biernoœć zawodowa"

Głównym zarzutem wobec polskiego systemu opieki nad małymi dziećmi jest ukierunkowanie na realizację unijnych tzw. celów barcelońskich, czyli założeń uchwalonych w 2002 r. w Barcelonie przez Radę Europejskš. Na ich podstawie w przyjętej w 2016 r. przez radę ministrów strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju (SOR) założono m.in. zapewnienie do 2030 r. miejsc opieki instytucjonalnej dla minimum 33 proc. dzieci do trzeciego roku życia.

Z niewiadomych powodów opiekę formalnš, o której mowa w celach barcelońskich, w SOR ograniczono do opieki instytucjonalnej. Zatem w Polsce dšży się do tego, by dzieci znajdowały się pod pieczš instytucji (żłobki, kluby dziecięce, opiekunowie dzienni), podczas gdy Unia Europejska zachęca do oddawania dzieci także pod opiekę niań. Pojęcie opieki formalnej jest bowiem szersze od pojęcia opieki instytucjonalnej.

Tymczasem Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapowiedziało utworzenie jeszcze ok. 110 tys. miejsc opieki instytucjonalnej w celu realizacji założeń SOR. W praktyce oznacza to kolejne inwestycje w żłobki. Widać to doskonale na przykładzie funkcjonujšcego od 2011 r. rzšdowego programu Maluch+, którego głównym beneficjentem sš właœnie żłobki, a na który w 2018 r. przeznaczono 450 mln zł, czyli blisko trzy razy więcej niż rok wczeœniej.

Promocja i wsparcie opieki żłobkowej majš rzekomo pomóc rodzicom pogodzić życie rodzinne z życiem zawodowym. Polskie dzieci zapisane do żłobków spędzajš w takich instytucjach œrednio 39,1 godzin tygodniowo, co sytuuje nas w absolutnej europejskiej czołówce. Faworyzowanie przez państwo instytucjonalnych form opieki jest także głębokš ingerencjš w autonomię rodziny. Wielu rodziców zmuszonych jest do wyboru żłobka bšdŸ klubu dziecięcego ze względu na sytuację ekonomicznš. Inne formy opieki nie mogš liczyć na żadne wsparcie, a opieka sprawowana przez samych rodziców jest nadal traktowana jako „biernoœć zawodowa".

Tymczasem badania przeprowadzone przez IPSOS w lutym 2017 r. na zlecenie Instytutu Ordo Iuris wykazały, że ponad 60 proc. Polaków jest zdania, że rodzice powinni mieć wybór, na jakš formę opieki nad dzieckiem zostanš przeznaczone œrodki publiczne, co nie wyklucza przeznaczenia ich na żłobki. Jedynie niecałe 14 proc. ankietowanych uważa, że władze publiczne powinny finansować tylko żłobki.

Problem w tym, że żłobki, które stanowiš ok. 90 proc. wszystkich miejsc opieki nad dziećmi do lat trzech, wcale nie spełniajš swojego zadania – efektywnego „odcišżenia" rodziców, którzy dzięki nim wróciliby do pracy zarobkowej (jak najszybciej po narodzinach dziecka). Jak pokazujš dane zebrane na potrzeby raportu Ordo Iuris ze 149 placówek z całej Polski, œrednia roczna obecnoœć dzieci w żłobkach w całym kraju wynosi zaledwie 66,37 proc., w Warszawie zaœ 59,48 proc.

Na tak niskš frekwencję wpływajš oczywiœcie choroby dzieci, podczas których wielu rodziców wykorzystuje przysługujšce im dni wolne, by sprawować opiekę nad dzieckiem bezpoœrednio. Należy też mieć na uwadze, że większoœć żłobków nie funkcjonuje w okresie wakacyjnym, a w soboty, niedziele i œwięta pozostajš zamknięte. W praktyce więc pracujšcy rodzice i tak korzystajš również z innych form opieki, np. rodziny, sšsiadów, niani – i pokrywajš ich koszty.

Opieka alternatywna

Wszystkie te problemy nie występujš w ogóle (lub w bardzo ograniczonym stopniu) w przypadku alternatywnych form opieki – sprawowanej osobiœcie przez rodziców czy przez nianię. I chociaż nie brakuje rodziców nimi zainteresowanych, państwo nie wspiera tych działań z takim zaangażowaniem jak opieki żłobkowej. Badania Millward Brown SMG/KRC z 2011 r. wskazywały, że w Polsce aż 85 proc. matek dzieci w wieku 4–36 miesięcy najchętniej powierzyłoby stałš opiekę nad dzieckiem opiekunce spoœród najbliższej rodziny. Jednoczeœnie koszt zatrudnienia niani nie odbiega znaczšco od kosztu utrzymania jednego dziecka w żłobku.

Mimo to w uzasadnienu projektu nowelizacji ustawy żłobkowej, która już obowišzuje, postawiono niczym nieuzasadnionš tezę, że niania nie jest pożšdanš formš opieki. Również instytucja dziennego opiekuna czy kluby dziecięce, które umożliwiajš rodzicom większš partycypację w opiece nad dzieckiem, majš w tej chwili marginalny udział w opiece nad małymi dziećmi – przede wszystkim dlatego, że od lat głównym beneficjentem rzšdowego programu Maluch+ były i sš właœnie instytucje żłobkowe, a ogólnopolskie instrumenty wspierajšce swobodę rodziców w wyborze formy sprawowanej opieki po prostu nie istniejš.

Zaskakuje to tym bardziej, że ze względu na ogromne koszty opieki żłobkowej, przekraczajšce w wielu miastach 1500 zł za dziecko, ta forma także w perspektywie stricte ekonomicznej pozostaje mało konkurencyjna.

Samorzšdy próbujš

Sš jednak miejsca w Polsce, gdzie głos rodziców został wysłuchany przez władze lokalne. Rozwišzania wprowadzone w Nysie, Tarnobrzegu czy Szczecinie opierajš się na długo postulowanej przez Instytut Ordo Iuris koncepcji bonu wychowawczego, który ma dać rodzicom realnš możliwoœć wyboru formy opieki dla ich małego dziecka.

Szczególnie trafnym rozwišzaniem jest bon wychowawczy funkcjonujšcy w Nysie. Jest to comiesięczne œwiadczenie pieniężne w wysokoœci 500 zł na drugie i każde kolejne dziecko w okreœlonym wieku. Celem bonu jest zmniejszenie dysproporcji między sytuacjš osób wykonujšcych pracę zarobkowš a sytuacjš tych, którzy zrezygnowali z pracy zarobkowej, aby poœwięcić się nieodpłatnej pracy zwišzanej z wychowywaniem swoich dzieci.

O tym, że formuła bonu się sprawdza i tworzy dobry kontekst dla decyzji prokreacyjnych, mogš œwiadczyć statystyki dostępne w Bazie Danych Lokalnych. Zgodnie z nimi współczynnik urodzeń żywych na 1 tys. mieszkańców w gminie Nysa wyniósł w 2016 r. 8,22, co oznacza ponad 20-proc. wzrost w stosunku do 2015 r.

Analiza systemów opieki nad dziećmi do trzeciego roku życia w Europie i USA wskazuje na korelację pomiędzy wzrostem współczynnika dzietnoœci a wprowadzeniem do polityki rodzinnej rozwišzań, które w swej istocie polegajš na zapewnieniu rodzicom wyboru formy opieki nad dzieckiem, w tym podjęciu decyzji o sprawowaniu tej opieki samodzielnie.

Europa się budzi

Dla przykładu w Czechach widoczny wzrost dzietnoœci, zapoczštkowany w 2003 r., zbiega się z wprowadzeniem trzyletnich płatnych urlopów rodzicielskich, których formuła jest bardzo podobna do nyskiego bonu opiekuńczego. Zarazem niemal zupełnie zrezygnowano z inwestycji w państwowš opiekę instytucjonalnš – w Czechach jest najmniej żłobków w Europie (w 2012 r. zaledwie 44 publiczne placówki!).

Także na Węgrzech wzrost ogólnego współczynnika dzietnoœci rozpoczšł się w 2011 r. wraz z wielkimi reformami polityki rodzinnej, w tym wejœciem w życie ustawy konstytucyjnej o ochronie rodziny, która gwarantuje, że główne instrumenty wsparcia dla rodzin nie zostanš zmienione, jeœli modyfikacji nie poprze dwie trzecie członków parlamentu. Na Węgrzech stworzono system urlopów rodzicielskich, który jest jednym z najbardziej elastycznych w Europie i wspiera się m.in. opiekę sprawowanš przez dziadków.

Już na przykładzie tych dwóch państw widać, że w Europie dostrzeżono pozytywny wpływ polityki rodzinnej o charakterze subsydiarnym. Obserwujšc pozytywne korelacje po dekadzie obowišzywania takich rozwišzań, warto upodmiotowić polskie rodziny i pozostawić im samym realnš wolnoœć decyzji, w jakiej formie będš opiekować się dziećmi.

Pełna analiza polskich rozwišzań prawnych i dostępnych w Polsce form opieki nad najmłodszymi dziećmi oraz systemów funkcjonujšcych w innych państwach, znajdzie się w Raporcie Instytutu Ordo Iuris pod redakcjš dr. Tymoteusza Zycha o opiece nad dziećmi do lat trzech, który wydany zostanie w najbliższych tygodniach.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL