Poszukiwanie pracy

Początek roku z rekordem ofert pracy w sieci

123RF
Niedobór kandydatów sprawia, że firmy prześcigają się w ofertach. Widać to po rosnącej liczbie ogłoszeń o pracy w internecie, która w marcu przekroczyła rekordowy poziom 200 tysięcy.

– W tym roku wzrost liczby internetowych ofert pracy był w I kwartale jeszcze szybszy niż w 2017 r. – podkreśla Robert Pater z Katedry Makroekonomii WSIiZ w Rzeszowie, który wraz z Biurem Inwestycji i Cykli Ekonomicznych przygotowuje Barometr Ofert Pracy. Według jego danych, udostępnionych „Rzeczpospolitej", w pierwszych trzech miesiącach tego roku opublikowano w sieci aż 590 tys. ogłoszeń o pracy.

To o 21 proc. więcej niż rok wcześniej. Rekordowy był marzec, gdy ofert było ponad 200 tys. – prawie o jedną czwartą więcej niż przed rokiem.

Budowlańcy na wagę złota

Swój rekord pobił też czołowy portal z ogłoszeniami o pracy dla specjalistów Pracuj.pl; w I kwartale br. pracodawcy i łowcy głów zamieścili tam 146,7 tys. ofert pracy, o 6 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej propozycji mieli do wyboru specjaliści ds. sprzedaży oraz obsługi klienta, IT i finansów, których setkami rekrutują centra nowoczesnych usług dla biznesu.

Jednak największe ożywienie rekrutacji w skali roku miało miejsce w takich specjalnościach, jak budownictwo i nieruchomości. Tam liczba propozycji zatrudnienia była w I kw. o ok. 40 proc. większa niż rok wcześniej. Trudno się temu dziwić, skoro niemal wszystkie firmy budowlane szukają teraz nowych pracowników. Regularnie publikuje oferty pracy potentat tej branży, giełdowy Budimex, który na ten rok zapowiadał zwiększenie zatrudnienia o tysiąc osób.

W niewiele mniejszym, 30- proc. tempie rosła na Pracuj.pl liczba ofert pracy dla inżynierów. – Dobra kondycja firm produkcyjnych tłumaczy rosnące zapotrzebowanie na specjalizacje techniczne – twierdzi Rafał Nachyna, dyrektor zarządzający Pracuj.pl. – Coraz mniej jest dostępnych na rynku specjalistów, więc związana z tym rywalizacja na jakościowe oferty powoli staje się wymogiem, zwłaszcza w branżach o dużej dynamice wzrostu i zapotrzebowaniu na ekspertów – dodaje.

Oferta dla inżyniera

Boom internetowych ogłoszeń o pracy nie dziwi Moniki Fedorczuk, ekspertki Konfederacji Lewiatan. – Widzimy w danych GUS i informacjach z rynku, że firmy cały czas tworzą nowe miejsca pracy. Rozwijają działalność, zwiększając produkcję, rozszerzając zakres usług, albo wprowadzając kolejne usługi, co skłania je do poszukiwania nowych pracowników. Potwierdzają to dane GUS o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw, które w marcu było o prawie 4 proc. wyższe niż rok wcześniej – przekroczyło 6,2 mln osób.

Zdaniem ekspertów Pracodawców RP i Konfederacji Lewiatan, obecny wysyp ogłoszeń o pracy powinien utrzymać się w kolejnych miesiącach. Wśród firm, które będą go podtrzymywać, jest m.in. polska spółka koncernu BSH, która w I kwartale przyjęła kilkuset nowych pracowników i cały czas rekrutuje kolejnych. – Planujemy przyjąć jeszcze 800 osób – zapowiada Andrzej Maślak, rzecznik BSH. Firma szuka m.in. robotników i specjalistów do otwartych jesienią 2017 r. dwóch fabryk we Wrocławiu (produkują lodówki i piekarniki Bosch i Siemen), gdzie uruchamiane są kolejne linie produkcyjne. BSH rekrutuje też pracowników, w tym inżynierów-konstruktorów do pracy w zmodernizowanym zakładzie w Łodzi, oraz specjalistów do warszawskiego centrum innowacji.

Jak wynika z danych Pracuj.pl, wśród najbardziej poszukiwanych kandydatów do pracy są również pracownicy logistyki. Potwierdza to Jacek Głowacz, menedżer HR w spółce Rohlig Suus Logistics. Według niego rekrutacja w logistyce jest obecnie dużym wyzwaniem, zarówno dla operatorów logistycznych, jak i firm przewozowych. – Najwięcej wysiłku kosztuje rekruterów poszukiwanie kierowców, w dalszej kolejności – operatorów wózków widłowych czy pracowników operacyjnych, tzw. spedytorów – ocenia Głowacz.

Zdaniem Łukasza Kozłowskiego, eksperta Pracodawców RP, wzrost liczby ofert pracy w sieci jest nakręcany nie tylko przez rosnące zapotrzebowanie firm na nowych pracowników, ale i fakt, że w coraz większym stopniu jest ono niezaspokojone. Widać to po rosnącej liczbie, oraz po coraz większej liczbie ofert w przeliczeniu na bezrobotnych w urzędach pracy. W I kw. tego roku pracodawcy zgłosili tam ponad 420 tys. ofert pracy – niemal tyle samo co rok wcześniej, a liczba bezrobotnych zmniejszyła się do 1,1 mln. Dzisiaj nie wystarczy już jedno ogłoszenie, by obsadzić wolne miejsce pracy. Firmy często muszą ponawiać oferty i szukać nowych sposobów dotarcia do kandydatów. – Mamy nie tylko coraz więcej ogłoszeń o pracy, ale szybko przybywa też zapytań o nowoczesne narzędzia marketingowe, które pomagają dotrzeć do odpowiednich ludzi – podkreśla Wojciech Wdowiak , dyrektor zarządzający portalu kariera.pl.

Konkurencja z zagranicy

Robert Pater zwraca uwagę, że pracodawcy w intensywnym poszukiwaniu pracowników sięgają już nie tylko po internetowe strony ogólnopolskie, ale także portale społecznościowe typu LinkedIn, które monitorują dla nich specjaliści od HR. LinkedIn nie podaje swoich podsumowań, ale udostępnia je największy krajowy portal społecznościowy dla profesjonalistów GoldenLine. W I kw. br. bezpośrednią wiadomość od rekrutera otrzymało ponad 117 tys. użytkowników serwisu. Najwięcej z nich (15 proc.) to specjaliści IT, przede wszystkim programiści – dodaje Anna Częścik, rzecznik GoldenLine.

Z ofertami krajowych pracodawców konkurują propozycje zagraniczne. Na Pracuj.pl w I kw. opublikowano ich ponad 2700. – Ogromną ilość ofert pracy za granicą oferuje się w urzędach pracy i w szczególności na lokalnych portalach internetowych. Tam co trzecia oferta pracy dotyczy zagranicy – zaznacza Robert Pater.

Opinia

Maria Drozdowicz-Bieć, ekonomistka, profesor SGH

W miarę jak stopa bezrobocia w Polsce zbliża się do tzw. poziomu naturalnego – gdy jej dalszy spadek nie jest już specjalnie możliwy – niedostateczna podaż pracy staje się istotną barierą w rozwoju gospodarki. Brak rąk do pracy może stać się istotnym czynnikiem powstrzymującym firmy przed inwestycjami. Niestety, mamy jeden z najniższych w Unii współczynników zatrudnienia, a program 500+ i obniżenie wieku emerytalnego zdejmują z rynku pracy dużą grupę potencjalnych pracowników. Firmy zdają sobie sprawę, że inwestycje w automatyzację ograniczyłyby ich potrzeby kadrowe, ale wiedzą też, że wtedy ich wymagania wobec pracowników wzrosną. Wprawdzie można ich przeszkolić, ale to oznacza dodatkowe koszty.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL