Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Mularczyk: Ostatnia szansa na odszkodowania

Rzeczpospolita, Darek Golik
Decyzje prezydenta w sprawie ustaw o Sšdzie Najwyższym i KRS powinny być uzgodnione z władzami PiS – uważa poseł Arkadiusz Mularczyk.

Rzeczpospolita: Czy to pan jest politycznym ojcem Andrzeja Dudy?

Arkadiusz Mularczyk: Nie, nie czuje się ojcem politycznym Andrzeja Dudy, ale to ja go odkryłem w 2005 roku. Zaprosiłem do współpracy z PiS przy ustawie lustracyjnej. Przez lata byliœmy dosyć bliskimi przyjaciółmi i współpracownikami. Rzeczywiœcie wejœcie Andrzeja Dudy do polityki i poczštek jego publicznej drogi życiowej jest zwišzany ze mnš.

Wczeœniej z Uniš Wolnoœci.

No cóż, ludzie majš różne etapy w życiu. Ja przed PiS byłem w AWS. Dzisiaj jesteœmy zwišzani wspólnš formacjš politycznš, ale każdy z nas odgrywa innš rolę w służbie publicznej, do której został wybrany.

Po wetach prezydenta w sprawie SN i KRS oraz mocnej wymianie ciosów między Pałacem Prezydenckim i ministrem sprawiedliwoœci wcišż jesteœcie w jednym obozie politycznym?

Uważam, że publiczne wypowiedzi wiceministrów sprawiedliwoœci były niepotrzebne. Stanowisko PiS i Ministerstwa Sprawiedliwoœci wobec projektów ustaw było jasne. Prezydent zdecydował się na weto, kierujšc się swoimi przesłankami. Dzisiaj trzeba znaleŸć sposób, żeby przeprowadzić przez parlament ustawy reformujšce sšdownictwo.

Prezydent będzie pracował nad swoimi projektami ustaw w oparciu o zawetowane?

Pewne elementy ustaw PiS powinny się znaleŸć w projektach prezydenckich. Sšdzę, że ustawy dadzš prezydentowi większe wpływy w kształtowaniu reformy wymiaru sprawiedliwoœci. Wielu Polaków było rozczarowanych wetem prezydenta, dlatego wszyscy czekamy na pilne wywišzanie się przez niego z inicjatywy ustawodawczej.

W projektach głowy państwa powinny się znaleŸć zapisy o podziale KRS na dwie izby, wyborze sędziów jednej z nich przez parlament oraz wygaszeniu kadencji sędziów oraz pierwszej prezes SN?

Sanacja sšdownictwa może być dokonana na różne sposoby. Nie ma tylko jednej właœciwej œcieżki. Dlatego z ciekawoœciš czekam na projekt prezydenta. Wierzę, że przygotuje dobrš nowelizację, bo wiem, że na temat sšdownictwa ma poglšd zbieżny z PiS. Po pierwsze, trzeba oczyœcić sšdownictwo z ludzi, którzy wywodzš się z dawnego systemu, skazywali opozycjonistów i dziœ nie powinni orzekać, a po drugie, uczynić je szybkim, sprawnym i przyjaznym dla obywateli.

Jakby pan mówił o Stanisławie Piotrowiczu, dawniej prokuratorze PRL, a dzisiaj poœle PiS.

Poseł Piotrowicz od lat nie pełni funkcji prokuratora i został pozytywnie zweryfikowany nie tylko przez podkarpackich działaczy PiS, którzy zaprosili go na listy wyborcze, ale przede wszystkim przez wyborców w wolnych i demokratycznych wyborach.

Jak można zwalczać byłych prokuratorów PRL oskarżajšcych opozycjonistów i mieć w swoich szeregach prokuratora PRL oskarżajšcego opozycjonistów?

Jak już powiedziałem wczeœniej, to wyborcy dali mu mandat parlamentarny.

A co się stanie, jeœli w projektach ustaw głowy państwa nie znajdš się zapisy, na których najbardziej zależy PiS?

Z publicznych wypowiedzi wiemy, że prezydent zarzucał brak konsultacji z nim projektów ustaw przed procedowaniem. Dlatego uważam, że teraz prezydent nie powinien popełnić tego samego błędu i główne założenia powinny być skonsultowane i uzgodnione.

Powinien tworzyć ustawy o SN i KRS we współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwoœci?

Strategiczne decyzje prezydenta w tym zakresie powinny być uzgodnione z władzami PiS, bo tylko w ten sposób głowa państwa może uzyskać akceptację parlamentu dla swoich inicjatyw. Konsultacje dopiero na etapie prac sejmowych mogš znacznie spowolnić prace nad tym projektem.

I wyjœcia jesieniš Polaków na ulicę.

Myœmy też przez osiem lat wychodzili na ulicę. Protestowaliœmy w wielu miejscach i różnych sprawach. Obywatele majš prawo protestować na ulicy.

I w końcu doszliœcie do władzy. Nie obawia się pan, że uliczne protesty mogš być poczštkiem końca rzšdów PiS?

Nie uważam. Myœlę, że wielu z tych w szczególnoœci młodych ludzi, którzy brali w nich udział, nigdy nie „zderzyło się" z polskim sšdownictwem. Sšdzę, że wielu protestujšcych w obronie „wolnych sšdów" po prostu nigdy w tych sšdach nie była. Raczej oceniam te protesty jako dosyć dobrze zorganizowane wiece różnych sił antyrzšdowych.

Protestowali nieœwiadomi?

Być może protestowali, bo nikt im jasno i klarownie nie wytłumaczył, jak wyglšda sytuacja w sšdownictwie, jak długo trwajš sprawy w sšdach, ile jest poszkodowanych osób przez wymiar sprawiedliwoœci czy wreszcie, jak wyglšda system awansów, karier i odpowiedzialnoœci w tym œrodowisku. Błędem był też sposób i poœpiech przy procedowaniu. Nie oszukujmy się jednak, ta sprawa była wykorzystana przez naszych politycznych przeciwników. Platforma, PSL, Nowoczesna, postkomuniœci. Także grupy różnych interesów, które tracš wpływy i przywileje, powiększajš się. Majš oni żywotny interes, aby podłożyć nogę rzšdowi. Uważam jednak, że zdecydowana większoœć społeczeństwa popiera działania zwišzane z reformš wymiaru sprawiedliwoœci.

Sondaże mówiš coœ innego.

Gdyby zrobić kontrmanifestacje poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwoœci, to mielibyœmy morze protestujšcych ludzi we wszystkich miastach w Polsce.

Zapowiadano marsze wspierajšce PiS, do których jednak nie doszło.

Na ten czas nie była potrzebna eskalacja napięcia. Opozycji zależy na eskalacji na ulicach, ekscesach, prowokacjach, zdjęciach, którymi mogš epatować w zagranicznych mediach. To cała inżynieria społeczna i medialna. Nie podjęliœmy ich gry. Widać też zaangażowanie obcych sił w sieci, internetowe boty, fundacje finansowane z zagranicznych Ÿródeł nawołujšce do obalenia rzšdu. Sš œrodowiska na œwiecie, którym też zależy na polskim Majdanie.

Na Majdan wspierać ukraińskš opozycję jeŸdzili też politycy PiS z Jarosławem Kaczyńskim i Jackiem Kurskim, obecnym prezesem TVP, na czele. Pokojowy protest był przemocš tłumiony przez władzę ukraińskš.

Mówię o umownym Majdanie, tj. stałej eskalacji konfliktów organizowanych przez różne, także zagraniczne, siły w odpowiedzi na podejmowanie œmiałych działań reformujšcych kraj w interesie wszystkich Polaków. Mieliœmy z tym do czynienia na Węgrzech, mamy w Polsce. Nie cofniemy się, tak jak nie cofnšł się reformujšcy Węgry Viktor Orbán. W Polsce „ulicy i zagranicy" nie uda się obalić rzšdu.

Na jakiej podstawie Polska chce żšdać odszkodowania od Niemiec za II wojnę œwiatowš?

Po pierwsze, chcę wyrazić słowa uznania i szacunku dla pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który jako pierwszy lider formacji rzšdzšcej po 1989 r. podniósł tę sprawę w sposób odpowiedzialny. Polska, pomimo iż była najbardziej poszkodowanym krajem przez II wojnę œwiatowš, nie otrzymała reparacji wojennych od Niemiec. Deklaracja z 23 sierpnia 1953 roku o rzekomym zrzeczeniu się przez Polskę reparacji wojennych była wielkim historycznym oszustwem, a używajšc języka prawniczego, z mocy prawa było to zrzeczenie nieważne. Doszło do niego w czasie kulminacji zimnej wojny pod naciskiem, tj. przymusem i szantażem wtedy, gdy w Polsce stacjonowały setki tysięcy żołnierzy radzieckich, ludzie opozycji ginęli w katowniach ubeckich, a marionetkowe komunistyczne władze PRL były zastraszone.

Ponadto zrzeczenie dotyczyło wyłšcznie NRD, bo przecież reparacje dla ZSRR i te wypłacane za ich poœrednictwem „na papierze" dla Polski płaciły tylko NRD, a nie całe Niemcy. Reparacje wojenne, które ZSRR brał od NRD, nie były w sposób rzeczywisty wypłacane Polsce. Narzucono nam wówczas w zwišzku z poœrednictwem ZSRR wypłacania reparacji wojennych klauzulę węglowš, na podstawie której PRL miał dostarczać węgiel do ZSRR po cenie stanowišcej 1/10 wartoœci rynkowej. Polska, dostarczajšc węgiel do ZSRR w latach 1945–1953 dopłaciła ZSRR do reparacji wojennych 836 mln dolarów (wg cen z 1956 r.) Dostawy te dewastowały gospodarkę PRL. Pod wpływem nacisku ZSRR Polska musiała zrezygnować z papierowych reparacji wobec NRD w zamian za zaprzestanie dostarczania węgla do Rosji i zerwanie klauzuli węglowej. ZSRR chodziło wówczas o uspokojenie sytuacji w NRD, gdzie doszło do zamieszek i walk ulicznych przeciwko komunistom.

Dlaczego zrzeczenie się reparacji jest nieważne? Istniała cišgłoœć państwa polskiego PRL.

Ponieważ brak jest jakiegokolwiek dokumentu potwierdzajšcego, że ono faktycznie nastšpiło w formie wymaganej w relacjach międzynarodowych. Jest jedynie protokół z obrad Rady Ministrów podpisany przez Bolesława Bieruta. Dokument ten nie spełnia żadnych wymogów nawet w œwietle prawa polskiego, a cóż mówić o prawie traktatów. Strona niemiecka powołuje się na zrzeczenie, na które nie ma żadnego dokumentu potwierdzajšcego w swoich archiwach. Nie ma go również w archiwach polskich. Potwierdza to wielu wybitnych specjalistów od prawa międzynarodowego i historyków. Jeden z ekspertów zwrócił również uwagę, że taki dokument powinien być zarejestrowany w ONZ, a nie został. Zwróciłem się w tej sprawie zatem o kompleksowš opinię do Biura Analiz Sejmowych.

Jakiego rzędu odszkodowań oczekujemy?

Wszystko zależy od metodologii wyceny i jej aktualizacji. Przypomnę, że po wojnie Rzšdowe Biuro Odszkodowań Wojennych, które pracowało w latach 1945–1947, wyliczyło straty w majštku rzeczowym Polski na kwotę 850 mld dolarów. Nie wliczajšc w to zabitych 6 mln ludzi. Wyliczenie odszkodowania w oparciu o współczesnš wiedzę i metodologię może dać, według różnych ekspertów, kwoty od setek miliardów do 10 bln dolarów. Polska, jak każde odpowiedzialne państwo, powinna oszacować te straty. Przypomnę tylko, że œp. prezydent Lech Kaczyński powołał zespół, który przygotował w 2004 r. raport o stratach wojennych Warszawy. Straty Warszawy wyceniono na kwotę 45,3 mld dolarów. Musimy uœwiadomić opinii międzynarodowej i stronie niemieckiej, że nie tylko zostaliœmy ograbieni i zdewastowani przez wojnę, ale też oszukani przez Rosjan.

A czy rzšd PiS będzie domagał się reparacji od Rosji?

Dzisiejsza Rosja nie respektuje ładu międzynarodowego. Natomiast Niemcy sš państwem prawa i stabilizujš ład międzynarodowy. Pytania o reparacje od Rosji, Ukrainy czy Szwecji odbieram dziœ jako bezpoœredni atak na reparacje od Niemiec.

Nie obawia się pan pogorszenia relacji polsko-niemieckich?

Nie możemy myœleć takimi kategoriami. Tu chodzi o polskš rację stanu i moralnš odpowiedzialnoœć wobec przeszłych i przyszłych pokoleń. Grecy czy Włosi, którzy domagali się reparacji, działali w interesie swoich krajów i swoich obywateli, a nie Niemiec. Nawet Japonia wypłaciła 900 mld odszkodowań krajom poszkodowanym przez II wojnę œwiatowš. Także kraje afrykańskie ubiegajš się o reparacje z poczštku XX wieku, a Niemcy według informacji prasowych zobowišzujš się zapłacić Namibii za ludobójstwo 65 tys. ludzi. Dlatego zaskoczony jestem, gdy media w Polsce w takiej sprawie zadajš pytania o nasze relacje z Niemcami. Pytam, w czyim interesie one działajš.

Mówi pan o Onecie, Radiu RMF, „Fakcie" i „Newsweeku"?

To pan powiedział! Mówię o tych wszystkich, którzy prezentujš racje naszego sšsiada, a nie racje Polski i Polaków.

A co będzie, jeœli Niemcy nie zapłacš odszkodowań Polsce?

Dziœ czekamy na sejmowe ekspertyzy, a po ich uzyskaniu będziemy analizować podjęcie dalszych działań. Przypomnę tylko, że już w 2004 r. Sejm głosami PiS, PO, SLD, PSL podjšł uchwałę obligujšcš rzšd Leszka Millera i Marka Belki do działań zmierzajšcych do uzyskania reperacji wojennych od Niemiec i wyliczenia strat za II wojnę œwiatowš. Pod uchwałš podpisało się także wielu dzisiejszych polityków PO z Donaldem Tuskiem, Grzegorzem Schetynš i Ewš Kopacz na czele.

Uważam, że ta sprawa powinna być potraktowana jako nadrzędna dla polskiej racji stanu i interesu narodowego, dlatego powinna być wyjęta z bieżšcego sporu i gry politycznej. To jest ostatnia chwila na jej poważne uregulowanie dla nas i przyszłych pokoleń.

rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL