Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Polityka

Czy Donald Tusk założy nową partię?

Czy Donald Tusk zbuduje partię bez Grzegorza Schetyny i negatywnego bagażu ośmioletnich rządów Platformy?
PAP/EPA
Szef Rady Europejskiej sonduje możliwość budowy nowej partii. Miałaby ona powstać przed wyborami w 2019 r.

Im gorzej powodzi się Platformie, tym częściej pojawiają się opinie, także z zewnątrz partii i jej środowiska, że potrzebna jest nowa siła opozycyjna, która będzie w stanie w 2019 r. przeciwstawić się PiS.

Wydarzenia, takie jak mocno nieudane dla partii Grzegorza Schetyny starcie z PiS przy okazji kongresu w Przysusze, tylko wzmacniają kuluarowe przekonanie, że PO pod obecnym kierownictwem nie ma już ani energii, ani pomysłów, by realnie powalczyć o władzę.

Konsternację wewnątrz ugrupowania wzmacniają też np. pomysły dotyczące wiązania sprawy uchodźców z kampanią samorządową – głośna deklaracja Schetyny, że prezydenci z PO przyjmą uchodźców. Takie wypowiedzi coraz mocniej podważają w oczach polityków spoza obecnego mainstreamu PO pozycję Schetyny jako polityka, który może poprowadzić partię do zwycięstwa. A to sprawia, że wzmacnia się nacisk na utworzenie alternatywy.

I nie ma raczej wątpliwości, że ta alternatywa karmić się będzie porażką Platformy. Donald Tusk już zabrał się do krytykowania kolegów i koleżanek. Okazji dostarczyła wizyta Donalda Trumpa. Przewodniczący RE zwrócił uwagę, że „polski rząd jest mocny po tej wizycie", a opozycja „trochę się pogubiła, nie wiedząc, jak traktować wizytę Donalda Trumpa".

– To czytelny sygnał, że Tusk dystansuje się od Platformy – uważa nasz rozmówca z PO. – Gotów jest nawet PiS pochwalić, byleby się odciąć...

Mobilizacja elektoratu

Tusk nie angażuje się oczywiście bezpośrednio w budowę struktur. Nie ma na to czasu, piastując ważne europejskie stanowisko, wiadomo także, że nie powinien zajmować się działaniami bezpośrednimi na krajowym podwórku.

– Już kiedy w kwietniu przyjechał pociągiem na przesłuchanie w prokuraturze, w Platformie zaczęło się mówić o tym, że to już są dwie odrębne grupy, że Donald nie spotkał się wtedy z Grzegorzem nie dlatego, że nie miał czasu, tylko dlatego, że już nie mają o czym rozmawiać – mówi nam jeden z bliskich współpracowników Grzegorza Schetyny.

W środowisku związanym z Donaldem Tuskiem już od kilku miesięcy można usłyszeć pełne sceptycyzmu uwagi na temat działania Platformy i notowań, jakie uzyskuje pod wodzą Schetyny w sondażach. Na zewnątrz politycy trzymają jednolity front, ale nieoficjalnie przyznają, że w obecnej konfiguracji PO nie ma żadnych szans, by wygrać z PiS. Potrzebna jest nowa jakość.

– Donald ma zdolność do mobilizowania elektoratu, ale to narzędzie, jakim jest PO, zrobiło się nieskuteczne. 20 procent nie da nam szans na nic. Trzeba budować coś nowego – przyznaje w rozmowie z „Rzeczpospolitą" były minister z rządu Ewy Kopacz.

Jeśli jednak „nowa jakość" miałaby się pojawić jeszcze przed wyborami parlamentarnymi, Donald Tusk nie będzie miał możliwości, by zostać liderem takiej formacji, może być co najwyżej jej „ojcem chrzestnym".

Władek, musisz?

Do tej pory, najczęściej w kontekście nowych pomysłów na opozycję, na lidera typowany był Władysław Frasyniuk, ale on sam wskazuje, że partię powinni robić młodzi politycy.

– Zróbcie nową partię. Wtedy zaangażuję się 24 godziny na dobę. Do polityki musi wejść nowe pokolenie. Siwe głowy to są siwe głowy, ale potrzebne są młode ręce – powiedział w połowie czerwca w wywiadzie dla „Newsweeka".

Inny pomysł zaprezentował kilka dni temu Michał Kamiński z Unii Europejskich Demokratów. – Niech pan sobie wyobrazi taką sytuację, że oto byli prezydenci Polski – Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski – proszą Władysława Frasyniuka o stworzenie komitetu obywatelskiego, tak jak komitet obywatelski pokonał komunistów w 1989 roku, i mówią mu: Władku, stwórz taki komitet wszystkich partii opozycyjnych i wygraj wybory z PiS-em – mówił w programie „Jeden na Jeden".

Niezależnie od ostatecznej politycznej konfiguracji, pierwszoplanowym problemem dla nowego ugrupowania byłby brak struktur. Dlatego w nieoficjalnych rozmowach najczęściej wskazuje się na Unię Europejskich Demokratów skupiającą m.in. Jacka Protasiewicza i Michała Kamińskiego – jako organizację, która miałaby zbudować przynajmniej szkielet nowego ugrupowania.

Grzegorz Schetyna jednak nie byłby sobą, gdyby czekał bezczynnie na rozwój wydarzeń. Kluczowe w tej sytuacji są dla niego wybory samorządowe, w których jego Platforma obroniłaby najważniejsze przyczółki.

Dlatego tak zażarta rywalizacja toczy się wewnątrz o nominację na kandydata w walce o fotel prezydenta Warszawy. Wybór między kandydaturą Andrzeja Halickiego związanego ze Schetyną a Rafała Trzaskowskiego z grupy Ewy Kopacz związanej z Tuskiem jest de facto wyborem między kandydatami dwóch różnych ugrupowań w roku 2019. I nikt nie chce tego strategicznego miejsca oddać przeciwnikowi.

To m.in. z powodu rozłamowej perspektywy – jak się dowiadujemy – przesunięto prezentację samorządowych kandydatów PO z lipca na koniec roku. Schetyna musi się upewnić co do lojalności wszystkich ważniejszych kandydatów. Wie też, że zdolności organizacyjne i sprawność struktur są właściwie jedyną bronią, jaka dysponuje przeciw charyzmie Donalda Tuska. ©?

masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: zuzanna.dabrowska@rp.pl, michal.kolanko@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL