Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Mirosław Grewiński o ustawie "Za Życiem": Pienišdze na dzieci to za mało

123RF
Rodzice dziecka upoœledzonego potrzebujš systemu wsparcia – mówi prof. Mirosław Grewiński, ekspert od polityki społecznej.

Rzšdowy program „Za życiem” będzie kolejnym elementem systemu pomocy społecznej. O tym, jak jest on skomplikowany, niewydajny, i jak go naprawić rozmawiamy z prezesem Zarzšdu Głównego Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej.

Czy nasz system pomocy społecznej jest w stanie zaopiekować się rodzinami majšcymi upoœledzone dzieci?

Prof. Mirosław Grewiński, prezes Zarzšdu Głównego Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej, prorektor w Uczelni Korczaka: Jeœli rzšdzšcy rzeczywiœcie zdecydujš się na wprowadzenie takiej ustawy to muszš byœ œwiadomi, że nasz dotychczasowy system wspierania rodzin z dzieckiem głęboko upoœledzonym jest w Polsce bardzo słaby. W gruncie rzeczy rodzice sš pozostawieni w większoœci przypadków sami sobie. Nie ma całoœciowego systemu wsparcia.

W projekcie programu „Za życiem” rzšd zakłada, że poradzš sobie z tym asystenci rodziny.

To tylko jedna nitka wsparcia, ale na pewno niewystarczajšca. Rodzice dzieci upoœledzonych potrzebujš wielu innych działań polegajšcych na łatwym i bezpłatnym dostępie do usług zdrowotnych, rehabilitacyjnych, terapeutycznych, edukacyjnych, wsparcia psychologicznego, usług towarzyszenia, dostępu do leków i często do kompleksowej opieki sanitarnej. I nie chodzi tu tylko o podniesienie œwiadczeń opieki nad dzieckiem niepełnosprawnym, ale o stworzenie całoœciowego systemu wsparcia i zindywidualizowanych, bezpłatnych usług odpowiadajšcych różnorodnym potrzebom. Na razie tego w naszym kraju nie ma.

Mówi się często o tym, że polski, rozbudowany system zasiłków z pomocy społecznej powoduje, że ludziom nie opłaca się pracować. Z drugiej strony pracownicy pomocy społecznej oburzajš się, twierdzšc, że zasiłki sš groszowe i przyznawane wtedy, gdy jest taka potrzeba.

W systemie pomocy społecznej mamy zarówno tych, którzy bardzo potrzebujš pomocy z uwagi na sytuację, w jakiej się znaleŸli, ale którzy dšżš do usamodzielnienia, jak i osoby, które rzeczywiœcie wykorzystujš różne triki, aby funkcjonować czasami przez wiele lat ze œwiadczeń społecznych.

Z informacji ze służb społecznych wiemy, że wiele osób utrzymuje się ze œwiadczeń. Pamiętajmy, że oprócz podstawowych zasiłków z systemu pomocy społecznej mamy różne dodatki – np. mieszkaniowe, energetyczne, szkolne, pielęgnacyjne. Ponadto istniejš œwiadczenia rodzinne oraz alimentacyjne. W przypadku osób niepełnosprawnych sš œwiadczenia rentowe i dodatkowo wsparcie na rzecz rehabilitacji społecznej i zawodowej z PFRON. Bezrobotnym przysługujš zasiłki. Ostatnio rodziny sš objęte œwiadczeniem wychowawczym w ramach Programu 500+. Jest więc co najmniej pięć różnych systemów, w ramach których można starać się o œrodki finansowe i kilkanaœcie różnych Ÿródeł œwiadczeń.

Przy czym trzeba pamiętać, że wiele nadużyć dotyczy osób, które funkcjonujš w szarej strefie i pracujš na czarno, a dodatkowo chcš czerpać œrodki ze œwiadczeń społecznych. I jak sšdzę, to najbardziej razi pracowników socjalnych.

Czy dawać pienišdze do ręki to dobra strategia? Czy zamiast ryby nie lepiej dawać biednym wędkę?

W Polsce pomoc społeczna jest nadal traktowana jak system osłonowy i ratownictwa. Ma przede wszystkim zapobiegać ubóstwu. Œwiadczenia pieniężne sš więc konieczne. Pomoc nie jest zaœ traktowana, jak w wielu państwach zachodnich, jak system inwestycyjny, w którym rozbudowuje się usługi społeczne dla obywateli, aby podnieœć jakoœć ich życia i doprowadzić do usamodzielnienia. 

Nie analizuje się u nas zwrotu nakładów na pomoc społecznš, dlatego wielu ekonomistów uważa jš za koszt, a nie za inwestycję. Dla porównania Niemcy stworzyli już wiele lat temu socjalny budżet zadaniowy, w którym widzš wydatki na zadania społeczne, ale widzš też zwroty z nich.

Inwestycjš ma być podobno program 500+.

Można go traktować jak inwestycję w rodzinę i w dzieci pod warunkiem, że rodzice odpowiednio przeznaczš te œrodki, a wierzę, że będzie tak w większoœci rodzin. Z pewnoœciš jednak w niektórych przypadkach pienišdze mogš być wydawane na inne cele i wówczas konieczna jest aktywna rola pracowników socjalnych czy nauczycieli, aby monitorować sytuację dzieci.

Z pewnoœciš 500+ to także zysk dla gospodarki. To logiczne, że wpłyniemy na wzrost konsumpcji, dajšc rodzinom więcej pieniędzy. Uważam jednak, że nie powinniœmy zostawiać rodzicom wolnej ręki w ich wydawaniu. Uprawnione mogš być obawy, że częœć rodziców przeznaczy te œrodki na taniš konsumpcję, a nie rozwój dzieci. Myœlę, że œrodki te powinny być przeznaczane na konkretne usługi lub cele takie jak np. zajęcia pozalekcyjne, sportowe, kulturalne czy prozdrowotne, rozwijanie pasji dzieci. W ten sposób przyczynialibyœmy się także do rozwoju sektora usług.

Jest pan przeciwnikiem 500+?

Absolutnie nie. Jako polityk społeczny doceniam, że po 25 latach transformacji wreszcie doczekaliœmy się poważnego programu na rzecz rodziny. Z pewnoœciš zmniejszy on skalę ubóstwa, ale nie przełoży się w prosty sposób na decyzje prokreacyjne młodych Polaków, które uwarunkowane sš wieloma innymi czynnikami. 

Przy okazji zauważę, że lepiej było dać mniejsze œrodki, ale na każde dziecko.

Jednak podkreœlam, że 500+ to pierwszy tak znaczšcy krok w tworzeniu polityki rodzinnej, której przez wiele lat u nas nie było.

Jego przeciwnicy twierdzš jednak, że to zwykłe rozdawnictwo pieniędzy, które wzmocni tylko osoby żyjšce z zasiłków. Słyszymy przecież głosy pracodawców, którzy narzekajš, że kobiety rzucajš pracę, bo dostajš œwiadczenia na dzieci.

Wprowadzenie programu 500+ powinno być œciœle skorelowane z kompleksowym zreformowaniem systemu pomocy społecznej i przejrzeniem całoœci systemu œwiadczeń. System pomocy nie jest już adekwatny do potrzeb. Œwiadczenia pieniężne powinny być w całoœci koordynowane przez administrację socjalnš i wypłacane na wzór australijski w ramach jednego œwiadczenia. Natomiast zamiast oœrodków pomocy społecznej byłbym za utworzeniem w każdej gminie Lokalnego Centrum Usług Społecznych, które zarzšdzałoby pracš socjalnš i œrodowiskowš i zajmowało się dostarczaniem różnorodnych usług odpowiadajšcych rzeczywistym potrzebom obywateli.

Jeœli chodzi o pracodawców, którzy narzekajš, że kobiety rzucajš pracę – no cóż kobiety majš prawo wybrać, czy wolš pracować zawodowo, czy w domu, poœwięcajšc czas na wychowanie dzieci. Zapewniam, że pracodawcy znajdš innych pracowników na ich miejsce, być może będš musieli zaproponować jednak lepsze warunki.

Z osobami potrzebujšcymi powinno się pracować, by pomóc im wrócić na właœciwe tory. Dlaczego tego się u nas nie robi?

Była w Polsce w latach 2006-2013 próba zmiany pasywnych działań Oœrodków Pomocy Społecznej na działania bardziej aktywne w ramach projektów systemowych Europejskiego Funduszu Społecznego i instrumentu nazywanego aktywnš integracjš. Niestety, po szeœciu latach dobrych doœwiadczeń zrezygnowaliœmy z tego. Resort rodziny, pracy i polityki społecznej nie miał pomysłu, jak to wprowadzać i finansować już ze œrodków własnych lub w ramach kolejnego budżetu UE. 

W tej chwili oœrodki pomocy społecznej ponownie będš koncentrować się na œwiadczeniach pieniężnych, a nie na usługach integracji czy reintegracji społeczno-zawodowej. Słabo w terenie wyglšda także praca socjalna i œrodowiskowa, która jest przygnieciona biurokracjš.

Zawód pracownika socjalnego ma zresztš niski prestiż, który należałoby znacznie podnieœć w ramach działań resortu rodziny, pracy i polityki społecznej. Niestety w wielu przypadkach praca socjalna dzisiaj sprowadza się do tego, że wypełnia się stosy formularzy i nie ma czasu na pracę w terenie. Jak podkreœlajš sami pracownicy, to zabija w nich pasję, powoduje frustrację, kontakt z potrzebujšcymi zostaje ograniczony do zaledwie kilku, kilkunastu minut. A cała ich praca nie przynosi oczekiwanego rezultatu, jakim jest usamodzielnienie.

Czy odcišżenie z prac biurokratycznych wystarczy, by usprawnić system pomocy społecznej? 

Zdecydowanie nie, ale to byłby ważny poczštek. Uważam, że z oœrodka pomocy społecznej powinniœmy przede wszystkim stworzyć instytucję usługodawczš, której oferta odpowiada na różnorodne (nie tylko materialne) potrzeby klientów. Często bardziej aniżeli zasiłek może pomóc możliwoœć skorzystania ze wsparcia psychologa, doradcy zawodowego, terapeuty czy pracownika socjalnego. Zasiłek powinien być wypłacany, ale jako dodatkowa, a nie główna lub często jedyna forma wsparcia.

Koniecznym jest jednak zmiana myœlenia i postrzegania oœrodków pomocy społecznej nie jako „kasy socjalnej”, gdzie przychodzi się przede wszystkim po zasiłki, ale jako centrów kompleksowej pomocy i rozbudowanych usług.

Problem w tym, że w oœrodkach nie ma tylu specjalistów, by kompleksowo wesprzeć osoby korzystajšce z tej formy pomocy.

I dlatego oœrodki te powinny raczej pełnić rolę koordynatora, zarzšdcy i zlecać wykonanie poszczególnych usług zarówno podmiotom publicznym, jak i niepublicznym, np. organizacjom pożytku publicznego, które specjalizujš się w różnorodnych problemach szczegółowych. Jest to filozofia wpisana w dzielenie się zadaniami i odpowiedzialnoœciš z innymi interesariuszami w ramach realizacji wielosektorowej polityki społecznej. Taka organizacja pomocy społecznej pobudziłaby rynek usług i podniosła jakoœć i dostępnoœć usług.

Tymczasem w wielu miejscach mamy pozorowane działania, czyli udawanie, że mamy pracę socjalnš i dostępne usługi.

Czy systemowa reforma polityki społecznej zmniejszyłaby nakłady na niš?

Mogłaby, gdyby była kompleksowa. W Polsce jest sporo marnotrawstwa, właœnie ze względu na wiele pozorowanych działań. Przykład ogromnych pieniędzy unijnych z ostatnich lat pokazał, że jakkolwiek dużo byœmy wpuœcili pieniędzy w polskie instytucje polityki społecznej, to te systemy sš w stanie je przerobić. Pytanie, co z tego zostaje?

Problemem jest, że nasze systemy nie widzš się nawzajem, instytucje nie współpracujš, nie mamy zintegrowanych usług i służb. Mamy natomiast sporo silosowych podmiotów i spetryfikowany system instytucji, które działajš nieefektywnie. Inwestowanie dużych pieniędzy np. z UE w Ÿle działajšce systemy utrwala ich wady i wcale nie polepsza sytuacji.

Miejmy jednak nadzieję, że w najbliższej przyszłoœci znajdzie się ekipa decydentów, którzy będš w stanie zaproponować lepsze rozwišzania w kontekœcie systemu pomocy społecznej, czy innych systemów polityki społecznej.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL