Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Stauffenberg et consortes. Nazistowskie zbrodnie, niemieckie manipulacje

Niemcy każš nam widzieć w Stauffenbergu uczestnika ruchu oporu, a nie człowieka współodpowiedzialnego za zbrodnie nazistów (na zdjęciu ulica w Berlinie)
Getty Images
Sprawca zamachu na Hitlera i jego bliscy współpracownicy mieli wczeœniej na sumieniu tak odrażajšce czyny, że z pewnoœciš zaprowadziłyby ich one przed trybunał norymberski.

Ostatnie publikacje dotyczšce nowej narracji historycznej w Niemczech, takie jak „Długi cień historii" Pawła Ukielskiego z Muzeum Powstania Warszawskiego („Plus Minus", 7 paŸdziernika), przypominajš, jak wielkie znaczenie ma dla niej próba zabicia Adolfa Hitlera przez grupę spiskowców wywodzšcych się z wojskowych i cywilnych niemieckich elit. Claus Schenk hrabia von Stauffenberg wsławił się tym, że 20 lipca 1944 r. podłożył bombę, która miała zabić Führera, i pokierował nieskutecznym puczem. Szkopuł w tym, że w powszechnie uznanych biografiach kluczowych puczystów nagminnie manipulowano i żonglowano faktami. W œwietle dodatkowych faktów, jakie ujawniajš najnowsze badania, należy od nowa napisać historie spiskowców.

Poczštek zniekształceniom, na których opiera się mit puczystów, dał zabieg polegajšcy na nieuprawnionym rozszerzeniu definicji ruchu oporu (resistance, Widerstand) na niewielkš niemieckš opozycję. Historyków zza zachodniej granicy szokujš moje wyjaœnienia, że prawdziwy opór wojskowy „w Niemczech" stanowiła Armia Krajowa: Generalne Gubernatorstwo było przecież pod względem formalnym przyłšczone do Rzeszy. O ile na miano ruchu oporu zasługujš masowe ruchy we Włoszech, na Białorusi, na Bałkanach i oczywiœcie w Polsce, o tyle terminem bardziej adekwatnym do okreœlenia puczystów z 1944 r. jest francuskie pojęcie „fronda", używane również w opisach niemieckich.

Postrzeganie frondy jako ruchu oporu sięga ostatnich dekad XX wieku, kiedy to w Niemczech pokojowe lata 30. były widziane jako z grubsza normalne, Wehrmacht był szlachetnym wojskiem, a Holokaust i inne zbrodnie przypisywano wyłšcznie SS i policji. „Przemysłowa" częœć Holokaustu, ta z obozów zagłady na ziemiach polskich, była oczywiœcie opisana dogłębnie, podobnie jak morodowanie Żydów w sztetlach i na szczerym polu w Polsce oraz na Wschodzie. Ale historyków niemieckich (i anglosaskich) mało interesowały cierpienia polskiej ludnoœci, czy to na terenach wcielonych do Rzeszy, w Generalnym Gubernatorstwie, czy na Kresach. W tym to klimacie powstawały klasyczne niemieckie biografie puczystów oraz opisy działań frondy. Ponadto, aby przedstawić kluczowych graczy w jak najlepszym œwietle, pomijano znane już wówczas fakty i zagadnienia.

Historiografia sobie, filmowcy sobie

W cišgu ostatnich dwudziestu paru lat naukowcy niemieccy diametralnie zmienili podejœcie do Wehrmachtu. Młodsze pokolenie historyków udowodniło, że wojsko miało współudział w Holokauœcie oraz popełniało własne zbrodnie: w Polsce, na Bałkanach oraz na obszarach kontrolowanych do 1941 r. przez Sowietów. Obalono ostatecznie mit „czystego Wehrmachtu". Podšżajšc tropem przełomowej pracy Jürgena Böhlera z 2006 r. na temat kampanii wrzeœniowej (jej tytuł brzmi w tłumaczeniu: „Uwertura do wojny eksterminacyjnej"), zaczęto również zajmować się losami Polaków. To, czego nowa szkoła historyków niemieckich doszukała się na temat Polski, nie jest dla nas zaskoczeniem. Jednak w odniesieniu do terytorium ongiœ pod kontrolš Sowietów archiwa odkrywajš nowe fakty (częœć dokumentów pochodzi z zasobów użyczonych niemieckiej tajnej policji Stasi przez sowieckie KGB). Jak na ironię, odkrycia dotyczšce Polski i ZSRR zbiegły się w czasie z kulminacjš działań, które miały wynieœć głównych frondystów na piedestały. Hollywoodzka produkcja, film „Walkiria" z Tomem Cruisem grajšcym Stauffenberga (2008 r.), była tego koronnym przykładem.

Choć więc historiografia poszła do przodu, „klasyczne" opisy frondy cišgle dominujš. Przykładem jest dzieło Petera Hoffmanna z 1992 r. „Claus Schenk Graf von Stauffenberg und seine Brüder" („Claus Schenk hrabia Stauffenberg i jego bracia"). Ksišżkę tę wznawiano wielokrotnie i przetłumaczono na angielski. Funkcjonuje ona do dziœ jako główna biografia Stauffenberga. W œwietle tego, co dziœ wiemy, potrzebujemy œwieżej oceny wydarzeń, w tym kryminalnych uwikłań najważniejszych puczystów.

W ramach projektu dla University of Buckingham w Wielkiej Brytanii badam życiorysy trzech kluczowych postaci: samego Stauffenberga i jego dwóch sojuszników, Henninga von Tresckowa i Fritza-Dietlofa hrabiego von der Schulenburga. Generał Tresckow kierował konspiracjš wojskowš na froncie wschodnim od końca 1941 r. i po puczu miał zostać szefem niemieckiej policji. Schulenburg był wysokim urzędnikiem państwowym, dla niego przewidziano stanowisko ministra spraw wewnętrznych. Wszyscy trzej byli aktywni w Polsce. Na podstawie zebranych już dotšd przeze mnie faktów i odkryć w archiwach można wykazać, że trójka, gdyby przeżyła, zakwalifikowałaby się do procesów przed sšdami w systemie norymberskim, w którym alianci (w tym Polska) osšdzali niemieckich zbrodniarzy po roku 1945.

Mimo że skażona udziałem Rosji sowieckiej, Norymberga, jak wiadomo, stanowi podstawę współczesnego prawa dotyczšcego zbrodni wojennych, a także zbrodni przeciwko pokojowi i ludzkoœci.

Faktów, które potwierdzajš mojš tezę, jest wiele. W 1939 r. Stauffenberg i Tresckow, jako wysocy oficerowie frontowi, entuzjastycznie przystšpili do działań, których celem była likwidacja II Rzeczypospolitej, czyn kwalifikowany przez Norymbergę jako przestępstwo. Stauffenberg był odpowiedzialny za logistykę w 1. Dywizji Lekkiej, jednostce pancernej idšcej przez Wieluń, Kielce i Radom na Warszawę. Widział siebie w roli przygotowujšcego kolonizację niemieckš, co oznaczało wprost organizowanie wypędzeń Polaków i Żydów. Tresckow był de facto dowódcš 228. Dywizji Piechoty atakujšcej z Prus Wschodnich.

Materiały Ÿródłowe sugerujš, że w tym czasie obaj przyjmowali rozkazy współpracy z Einsatzgruppen, czyli oddziałami SS i policji, których zadaniem na tyłach wojska było zabijanie prominentnych Polaków i sianie terroru wœród ludnoœci żydowskiej. Inne rozkazy, jakie dywizja Stauffenberga otrzymała, brzmiały: odciętych żołnierzy polskich rozstrzelać, wszystkich cywilów w wieku poborowym aresztować. Tresckow usłyszał od przełożonych, iż w miarę potrzeby trzeba palić całe wioski.

Na KielecczyŸnie, gdzie grasowała 1. Dywizja Lekka, w czasie działań wojennych armia niemiecka zabiła przeszło tysišc cywilów i rozstrzelała około 700 jeńców. Dywizja Stauffenberga mordowała cywilów pod Kozienicami, przypisane jej jest zabicie ok. 70 mężczyzn, Polaków i Żydów, w płonšcej stodole na wschód od Białobrzegów. Jej zaopatrzeniowcy byli obecni podczas antyżydowskich ekscesów, które miały miejsce w Radomiu „z okazji" œwięta Jom Kippur 22 i 23 wrzeœnia.

W dywizji Tresckowa również popełniono zbrodnie, takie jak masakra Żydów w Mławie i podpalenie synagogi w Przasnyszu. Podwładni Tresckowa brali udział w ekscesach, m.in. kiedy pod koniec wrzeœnia poddawała się twierdza Modlin.

Ćwierć wieku temu było wiadomo, że w czasie panowania Wehrmachtu we wrzeœniu i paŸdzierniku 1939 r. zamordowano ok. 20 tys. cywilów i wojskowych polskich Niemiecki historyk Joachim Fest mógł wtedy napisać o ekscesach w Polsce w 1939 r.: „W tym czasie, jeœli nie wczeœniej, jakakolwiek zdolnoœć do deklarowania ignorancji co do zasadniczej natury nazistowskiego reżimu, wyparowała na dobre". Lecz w klasycznych niemieckich publikacjach czytamy, że Stauffenberg i Tresckow nic nie wiedzieli o żadnych zbrodniach w cišgu kampanii wrzeœniowej. Rzecz jasna te wszystkie informacje można było znaleŸć w Ÿródłach, lecz biografowie się nie pofatygowali się ich podać.

Polityka pracy niewolniczej

Od końca 1940 r. Stauffenberg był niezastšpionym pomocnikiem szefa sztabu generalnego gen. Franza Haldera, zatem i na niego spadała współodpowiedzialnoœć za zbrodnie armii na terenach ongiœ pod władaniem Sowietów. Dziœ wiemy, że to właœnie Halder i jego otoczenie planowali i nadzorowali całokształt okupacji na Wschodzie. Skutkiem były różnorodne mordy, głodzenie jeńców wojennych i cywilów, wywozy na prace przymusowe. Tak zwane zbrodnicze rozkazy płynšce od Haldera nakazywały wojsku natychmiastowe rozstrzelanie lub powieszenie, bez procesu, wszystkich podejrzanych cywilów i jeńców.

Halder wysyłał Stauffenberga na front, aby oceniał stan całych armii i korpusów. Przyszły frondysta funkcjonował również jako guru dla generalicji na froncie wschodnim. Armia niemiecka była tam uwikłana w mordy na ponad 8 mln osób. Obejmuje to także częœć Holokaustu, ponieważ wspierała Einsatzgruppen, które zabiły na Wschodzie 1,2 mln Żydów. Trudno sobie wyobrazić, że Stauffenberg mógł być zaszokowany, kiedy w 1941 r. po wkroczeniu na tereny kontrolowane przez Sowietów Niemcy zaczęli masowo mordować. Jego główny biograf twierdzi, że jednak był.

W sztabie generalnym Stauffenberg był odpowiedzialny za zasoby ludzkie (dziœ byœmy powiedzieli: był głównym HR-owcem armii niemieckiej). W panujšcej historiografii nie zauważa się, że w ramach tej funkcji współtworzył politykę pracy niewolniczej dla sowieckiej populacji cywilnej, w tym dla kobiet i dzieci. Pod koniec 1942 r. rekomendował z powodzeniem wprowadzenie przymusowej pracy dla wszystkich cywilów, bo inaczej siły robocze potrzebne dla armii oraz dla Rzeszy nie byłyby dostępne. Prowadził nielegalnš rekrutację pomocników i żołnierzy wœród ludnoœci cywilnej oraz wœród jeńców krasnoarmiejskich (w wyniku jego wysiłków stworzono jednostki, które brały udział w tłumieniu powstania warszawskiego). Istniały zatem wszelkie podstawy, aby Stauffenberg mógł być oskarżony przed sšdem norymberskim jako planista, podżegacz i sprawca ciężkich zbrodni.

We wspomnianej „Walkirii" postać Tresckowa w życzliwym stylu odgrywa znany brytyjski aktor Kenneth Branagh. Tresckow był zastępcš dowódcy Grupy Armii „Œrodek", największej z tych, które dokonały inwazji na ZSRR w 1941 r. W zwišzku z tym był współodpowiedzialny za całš gamę zbrodni Wehrmachtu na Wschodzie. Jego podwładni sami mordowali i współpracowali z zabójczymi Einsatzgruppen, a Tresckow otrzymywał regularne sprawozdania co do liczby dokonanych mordów (szefem SS i policji na terenach Białorusi współpracujšcym z ludŸmi Tresckowa był wówczas znany nam Erich von dem Bach, ten sam, który dowodził siłami niemieckimi w czasie powstania warszawskiego). Pod jego twardš rękš jedynie do końca 1941 r. zginęło z głodu ponad milion jeńców sowieckich. Podpisał on nakaz deportacji 40–50 tys. dzieci polskich i ukraińskich do pracy oraz w celu germanizacji. Według norymberskich reguł Tresckow zasłużył więc na wiele oskarżeń, które powinny prawdopodobnie obejmować czyny popełnione w roku 1939, a na pewno w 1941 r. i w póŸniejszych latach.

Naukowe kuriozum

Najdziwniejszš manipulacjš tradycyjnej szkoły historyków niemieckich była wytworzona przez nich legenda, że Tresckow i jego grupa zaczęli oponować przeciw reżimowi pod koniec 1941 r., kiedy będšc już w głębi dawnego terytorium sowieckiego, jakoby spostrzegli, że Hitler jest zbrodniarzem. Miało to rzekomo zwišzek z rozpoczęciem tzw. systematycznych rozstrzeliwań Żydów ze względu na ich przynaleŸnoœć rasowš. Dla tych historyków taka motywacja jawiła się jako politycznie bardziej atrakcyjna niż zwykła konstatacja zawodowych wojskowych, że wojny nie można już wygrać. Problem w tym, że aby takš narrację podjšć, ci naukowcy musieli udawać amnezję co do licznych wczeœniejszych, równie systematycznych przestępstw, w Niemczech (przed wojnš), w Polsce, na Bałkanach i w samym ZSRR. Reagujšc na pierwsze dowody co do uwikłania Tresckowa i jego kompanów, ci tradycyjni historycy usiłowali przekonać, że parafki oficerów na raportach dotyczšcych „osišgniętej" liczby mordów nie œwiadczyły o tym, że zapoznali się z treœciš pism. Wymiana ciosów na ten temat w pierwszej dekadzie tego wieku w czołowym niemieckim czasopiœmie historycznym „Vierteljahrshefte für Zeitgeschichte" stanowi istne kuriozum naukowe.

Przed kampaniš radzieckš Tresckow ze swoim sztabem przebywał w Polsce. Dla nas to szokujšce, że niektórzy niemieccy historycy nie byli w stanie pojšć implikacji tego pobytu. Przez wiele miesięcy stacjonował w Poznaniu (wówczas wypędzenia z Wielkopolski były w toku), a następnie, do lipca 1941 r., w podwarszawskim wówczas Rembertowie. Jeœli cierpienia mordowanych i wypędzanych Polaków nie były wystarczajšco interesujšce dla badaczy jego biografii, eksperci mogliby przynajmniej zauważyć, że w tym czasie 920 tys. Żydów powoli ginęło z głodu w tzw. Kraju Warty i w Warszawie. W samym getcie warszawskim przebywało wówczas 460 tys. osób, a getto było prawie obowišzkowym celem „turystycznym" dla Wehrmachtu w Warszawie. W tym kontekœcie przerażajšco przewrotnie brzmiš owe poważne twierdzenia, że Tresckow „zauważył" zbrodnie reżimu dopiero pod koniec 1941 r.

Wcale nie mniejsze zbrodnie można zarzucić Fritzowi-Dietlofowi Schulenburgowi. Niemieckie sprawozdania wyraŸnie odnotowujš pełnione przez niego funkcje, jednak znowu nie udaje się historykom zrozumieć ich pełnego znaczenia. Ewentualny norymberski akt oskarżenia Schulenburga mógłby obejmować już okres, kiedy pełnił funkcję zastępcy szefa policji w Berlinie podczas Nocy Kryształowej w 1938 r. Policja wówczas wstrzymała się od działań, ewentualnie blokowała ulice, aby ułatwić bojówkarzom grabieże oraz podpalanie sklepów i synagog. Potem w latach 1939–1940 jako gubernator Œlšska był odpowiedzialny za inkorporację polskiego Górnego Œlšska. Współpracował z Einsatzgruppen i innymi œmiercionoœnymi jednostkami, które z luboœciš mordowały żołnierzy i cywilów polskich, w tym powstańców œlšskich z lat 1919–1921 (szefem SS i policji na Górnym Œlšsku, współpracujšcym blisko ze Schulenburgiem, był wówczas... von dem Bach). Kradł w imieniu Rzeszy państwowe i prywatne mienie, przeœladował ludnoœć polskš i żydowskš.

Wraz z Himmlerem, z którym osobiœcie się kontaktował, Schulenburg planował czystki etniczne i niemieckš kolonizację obszaru pomiędzy Lublińcem a Cieszynem. Za jego zgodš wypędzono wszystkich Żydów na teren na wschód od Katowic i wprowadzono dla nich prace przymusowe. Na podstawie jedynie tej selekcji czynów (a prawdopodobnie były też inne przestępstwa, w 1939 r. i póŸniej) kwalifikowałby się on do procesu karnego.

Prawda o frondzie

Historia frondy i puczu z 20 lipca 1944 r. ewidentnie wymaga nowego podejœcia. Chodzi oczywiœcie o uczciwy opis zbrodni popełnionych przez kluczowych graczy, ale również o trzeŸwš rozprawę z mentalnoœciš, zachowaniem i planami niemieckiej opozycji. Opisywana trójka, jak i wiele innych jej czołowych postaci, pochodziła z elity, œwietnie wykształconej i majšcej powišzania międzynarodowe. W jej szeregach roi się od prawników znajšcych tradycyjne zasady sprawiedliwoœci. Brat Stauffenberga był jurystš w Trybunale Międzynarodowym w Hadze(!). Stauffenberg i Tresckow znali Anglię, Holandię, inne państwa zachodnie. Znajomi i krewni przyszłego zamachowca stworzyli „think tank" frondy – Kreisauer Kreis, tzw. kršg z Krzyżowej. Przywódcy kreisauerów studiowali na Oksfordzie, wielokrotnie odwiedzali Anglię, przyjaŸnili się z czołowymi anglosaskimi politykami i liberalnymi myœlicielami.

W lecie 1939 r. wiodšcy kreisauer Adam von Trott zu Solz spotkał się z premierem Chamberlainem oraz parokrotnie z szefem brytyjskiego MSZ, lordem Halifaxem. W tym czasie przyszły adiutant Tresckowa, Fabian von Schlabrendorff, widział się z Churchillem. Frondyœci mieli pełnš wiedzę o najlepszych standardach panujšcych w cywilizowanych krajach w takich kwestiach, jak praworzšdnoœć, sprawiedliwoœć i demokracja. Wiemy, że w czasie wojny na bieżšco œledzili intelektualne i polityczne trendy w Anglii i USA.

Mimo to do dziœ obowišzujšce klasyczne niemieckie opisy nie widzš nic nienormalnego w antysemityzmie, w poparciu dla reżimu i wręcz entuzjastycznej kolaboracji z nim wœród frondy. Zadowolenie frondystów wyrażane wtedy, gdy likwidowano Czechosłowację i II RP, obywa się bez komentarza. Nie dziwi autorów, że trudno znaleŸć przypadek zewnętrznej lub nawet wewnętrznej emigracji w ich kręgach, że utrzymywano bez żenady kontakty towarzyskie z fanatycznymi nazistami i kryminalistami. W spotkaniach w Krzyżowej brał też udział agresywny polakożerca i antysemita, opisany powyżej von der Schulenburg.

Plany puczystów, aby Niemcy gospodarczo i politycznie rzšdziły Europš po wojnie, też opisane sš bez komentarza. Długo panował we frondzie aksjomat, że Austria i tzw. Kraj Sudetów pozostanš w rękach niemieckich, jak również Alzacja i Lotaryngia, nawet południowy Tyrol. Plany frondy wobec Polski, które zakładały albo w ogóle brak państwowoœci, albo jedynie podwładne państewko z granicami z 1914 r., również nie wywołujš komentarzy. ródła milczš o tym, że fronda miała plany, aby oszukać ludnoœć niemieckš co do zbrodni Wehrmachtu.

Uczciwoœć historyczna nakazuje, aby nie zgadzać się na przemilczanie tych wszystkich zagadnień. Im bardziej wykorzystuje się frondę w Niemczech i w Unii Europejskiej do współczesnych celów politycznych, tym bardziej należy mówić prawdę o jej motywacjach, planach i czynach. W czasach, gdy używa się frondy do budowania rzekomo wyważonej europejskiej narracji, w której wysiedlenia Niemców sš przedstawiane jako największe krzywdy wojenne, a nacjonalizm słowiański jako przyczyna konfliktów (vide Dom Historii Europejskiej w Brukseli), mamy wręcz obowišzek, aby nagłaœniać jej haniebne i przestępcze aspekty. Š?

Autor jest ekspertem biznesowym oraz historykiem. Pełnił m.in. funkcję prezesa Agencji Mienia Wojskowego i doradcy korporacji oraz ministrów

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL