Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Red is Bad: Jak patriotyczna odzież podbiła serca i kieszenie Polaków

Polska
„Jesteœmy stšd. Nie chcemy się wyrzec tradycji. Nie boimy się brać spraw w swoje ręce. Wierzymy w prywatnš inicjatywę i ciężkš pracę" – można przeczytać w manifeœcie Red is Bad. Niewiele spółek ma swój manifest. – Bo to ma być coœ więcej niż firma – tłumaczš założyciele.

Od Pawła Kukiza po prezydenta Andrzeja Dudę – politycy i celebryci, by podkreœlić swój patriotyzm, noszš ubrania z logo Red is Bad. W cišgu zaledwie pięciu lat firma założona przez Pawła Szopę i Jakuba Iwańskiego stała się modowym fenomenem. Fenomenem, który starajš się opisać media i socjologowie.

„Goœć Niedzielny": „Młodzi ludzie nie kryjš, że noszenie patriotycznych ciuchów jest z ich strony formš manifestacji poglšdów, wręcz swoistym wyznaniem wiary".

On Interia: „Roœnie zainteresowanie odzieżš z symbolikš patriotycznš. Noszš jš ludzie na ulicach, biegacze w parkach czy celebryci. To już nie jest chwilowa moda".

„Polska The Times Plus": „Jedni mówiš przy tej okazji o renesansie patriotyzmu, inni o modzie bardzo powierzchownej, bo istotš patriotyzmu jest wnętrze człowieka".

Polonia Christiana: „Przez całe wakacje z lewicowych redakcji wydobywał się dŸwięk gorzkiego jęku zawodu. Polacy majš czelnoœć nosić się w odzieży patriotycznej! Lewica utraciła swój dotychczasowy oręż, przestrzeń w której nie miała sobie równych – młodzieżowš modę".

– Ubiór informuje o rytuale, w którym człowiek bierze udział, a także jego przynależnoœci grupowej. Jednoczeœnie pod koniec XX w., a zwłaszcza na poczštku XXI w. pojawia się nowy element: ubiór silnie wyraża tożsamoœć człowieka, a odzież patriotyczna jest przejawem tej tendencji. W Polsce tożsamoœć ta jest mocno podkreœlana również przez przywišzanie do ojczyzny, czyli do jednego z wymiarów patriotyzmu – mówi „Plusowi Minusowi" dr hab. Piotr Wróblewski, socjolog kultury z Uniwersytetu Œlšskiego.

Jego zdaniem nie jest to moda, która przeminie za sezon czy dwa. Jej korzeni można szukać kilka dekad wczeœniej. – W stanie wojennym popularnoœć zdobyło noszenie wpiętych w marynarkę czy sweter oporników albo symboli powstania styczniowego, które podkreœlały sprzeciw wobec ówczesnej władzy. Zjawisko częstego nawišzywania do przeszłoœci okreœla się w socjologii mianem eksplozji pamięci. I chociaż możemy mówić o narastaniu i opadaniu fali patriotyzmu, mogš pojawiać się inne formy estetyczne, które Polacy będš wykorzystywali, by podkreœlić swojš narodowš tożsamoœć, tendencja noszenia odzieży patriotycznej utrzyma się jeszcze przez kilka dekad – podkreœla Wróblewski.

Potępić komunizm

Niewielki sklep na warszawskiej Pradze, czarne œciany, z głoœników płynie muzyka popularnej stacji radiowej. Przy kasie gablota z ksišżkami oraz gadżetami: paskami, portfelami, naklejkami, przypinkami, tuż obok wieszak z kilkoma koszulkami dla dzieci w wieku powyżej trzech lat i pajacykami dla niemowlšt. Poœrodku drewniana ława z czapkami i innymi akcesoriami. Na wieszakach, jedna przy drugiej, koszulki męskie, zwykłe, to znaczy w stonowanych kolorach, z dyskretnymi nadrukami. Obok bluzy (z kapturem albo bez) i spodnie, też męskie. Dalej kolekcja damska, kilkanaœcie wzorów T-shirtów, kilka bluz, swetrów i sukienek, wreszcie – tegoroczna nowoœć i hit sezonu, czyli kombinezony.

Po sšsiedzku znów koszulki męskie, już bardziej niezwykłe, z kolekcjš tak zwanych sublimacji, czyli dużych, bijšcych po oczach, dynamicznych nadruków. Przejrzeć je to jakby przekartkować 22 strony (tyle jest obecnie wersji) podręcznika do nauki historii Polski: bitwa pod Cedyniš, bitwa pod Grunwaldem, hołd pruski, powstanie listopadowe, powstanie styczniowe, powstanie warszawskie.

Red is Bad, jeden z pierwszych i najbardziej znanych producentów odzieży patriotycznej w Polsce, sklepy stacjonarne ma jeszcze dwa: w centrum Warszawy, przy Chmielnej, i w samym sercu Krakowa, przy Szewskiej. Dla wszystkich, dla których to zbyt daleko, uruchomiono sklep internetowy. Zamówienia spływajš z całej Polski i z zagranicy, głównie z Niemiec, Anglii, Francji i Japonii. Kupujš nie tylko zamieszkali tam rodacy. Na przykład Japończycy szczególnie upodobali sobie motyw husarii. Sklep online stanowi tylko częœć strony internetowej. Można na niej przeczytać newsy na blogu, biogramy podopiecznych fundacji, listy z podziękowaniami za pomoc w akcjach społecznych oraz manifest, od którego prawie wszystko się zaczęło. Prawie, bo wczeœniej był jeszcze fanpage na Facebooku, obecnie z ponad ćwierć miliona lajków.

Manifest zaczyna się tak: „RED IS BAD to marka dla ludzi cenišcych wolnoœć i dumnych z polskiej historii. Przypominamy zapomnianych bohaterów oraz niepodległoœciowe zrywy naszych przodków. Jesteœmy stšd. Nie chcemy wyrzec się tradycji. Nie boimy się brać spraw w swoje ręce. Wierzymy w prywatnš inicjatywę i ciężkš pracę. Najwyższa jakoœć i polska produkcja to dla nas sprawa kluczowa".

Samo słowo „manifest" brzmi dumnie. Paweł Szopa, który wraz z Jakubem Iwańskim założył w 2012 r. Red is Bad, sam przyznaje: – Zastanawialiœmy się, czy „manifest" nie jest na wyrost. Uznaliœmy, że zrobimy to przekornie, bo słowo to przylgnęło do komunizmu. A że Red is Bad jest dla nas także platformš wyrażania nas samych i naszych poglšdów, stšd i manifest, i nazwa potępiajšca komunizm, który nie został nigdy za swoje zbrodnie rozliczony.

Przekora to w zasadzie słowo klucz, do zrozumienia historii firmy. Paweł Szopa: – Gdy w Polsce było organizowane referendum akcesyjne, mieliœmy z Kubš po 17 lat, byliœmy w trzeciej klasie liceum. 95 proc. osób wokół nas było za przystšpieniem do Unii Europejskiej, a my nie. Od poczštku byliœmy bardzo sceptycznie nastawieni, nie wierzyliœmy w tę propagandę, że Polska dzięki Unii stanie się krajem mlekiem i miodem płynšcym. Nigdy nie dostaje się niczego za darmo, zawsze jest coœ za coœ. Nie twierdzę, że wszystko, co się wydarzyło po wejœciu do Unii, to była masakra, że Polska upadła. Ale musimy pamiętać, jaki ponieœliœmy koszt, ile gałęzi przemysłu zostało zniszczonych.

Pomiędzy kontrš z 2003 roku, kiedy Polacy decydowali o wstšpieniu do Unii, a tš z 2012 r., kiedy rodziło się Red is Bad, było normalne wkraczanie w dorosłoœć. Po maturze drogi Pawła i Kuby się rozeszły. Pierwszy poszedł na prawo – to znaczy na studia prawnicze, bo poglšdy prawicowe miał od dziecka, zbudowane na opowieœciach babci o Cudzie nad Wisłš i dziadku walczšcym (i poległym) w powstaniu warszawskim. Drugi wybrał Akademię Sztuk Pięknych, ze specjalizacjš z projektowania maszyn przemysłowych. Parę lat póŸniej połšczyły ich media społecznoœciowe.

W wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej" Kuba Iwański wyjaœniał: „Paweł wrzucał na tablicę patriotyczne i mocno konserwatywne treœci, bliskie mojemu œwiatopoglšdowi. Napisałem do niego, wymieniliœmy się telefonami i potem wszystko potoczyło się błyskawicznie". Błyskawiczne było spotkanie, błyskawiczny był i pomysł: stworzš fanpage, na którym będš publikować „grafiki patriotyczno-historyczne oraz wolnorynkowe i piętnujšce absurdy obecnego ustroju". – Fanpage miał za zadanie komentować rzeczywistoœć, w której żyliœmy, kwestie polityczne, kulturowe, społeczne, historyczne, gospodarcze. Powstał na kanwie zdenerwowania sytuacjš, która w Polsce panowała, szkalowania naszej historii, pisania jej od nowa. Przykład? Jedna gazeta nazwała powstańców styczniowych terrorystami. Do takich absurdów dochodziło w tym kraju. A że każda akcja budzi reakcję, to naszš było Red is Bad, znowu w kontrze – podkreœla Paweł Szopa.

Na pomoc Wyklętym

W cišgu roku zdobyli 15 tysięcy fanów, do skrzynek e-mailowych wpadały proœby od fanów: „zróbcie koszulki z waszymi grafikami!". – Nie mieliœmy o tym zielonego pojęcia. Ale podjęliœmy ryzyko – wspomina Paweł. Z duszš na ramieniu i całymi oszczędnoœciami Pawła w kopercie (6 tysięcy złotych) pojechali rozklekotanym fiatem pandš do Aleksandrowa Łódzkiego. Kierowniczce produkcji w fabryce dziewiarskiej, z którš zdołali się umówić, swojš koncepcję wyłuszczali na stojšco, na podwórku. Ona sama doskonale pamięta dwóch chłopaków ze wzniosłymi hasłami na ustach (w planie: także na koszulkach). – Byli trochę zmartwieni, że nie majš budżetu na minimalne zamówienie. W trakcie rozmowy podkreœlali, że zależy im na przypominaniu zasług Żołnierzy Wyklętych i produkcji wyrobów najwyższej jakoœci. Po kilku godzinach rozmowy przekonali właœciciela firmy konfekcyjnej do współpracy oraz do obniżenia wymogów w pierwszym zamówieniu. Rzadko kiedy spotyka się młodych ludzi, którzy tak bardzo wierzš w swój pomysł i z pełnym zaangażowaniem realizujš go dzień po dniu. Pierwszy rok współpracy z naszš firmš to niekończšce się rozmowy z technologiem pod hasłem: czy można jeszcze lepiej – mówi kierowniczka.

Paweł dodaje, że szycie w rodzimych małych manufakturach, wyłšcznie z materiałów produkowanych w Polsce, to był warunek sine qua non ich biznesu. – Produkcja w Chinach albo Turcji nie wchodziła w grę, ze względu na jakoœć oraz patriotyzm gospodarczy. Jako naród jesteœmy wyjštkowo elastyczni i pomysłowi, tylko w języku polskim istnieje słowo „kombinować". Na poczštku wszyscy mówili, że nie da się wszystkiego zrobić w Polsce. A w szwalni okazywało się, że jak się pokombinuje, spróbuje inaczej, to jesteœmy w stanie zrobić dosłownie wszystko – mówi Szopa. Kierowniczka: – Paweł konsekwentnie pilnował, by wszystkie półprodukty, czyli surowiec, wszywki, przywieszki, były w najwyższej jakoœci. A firma dbała o jak najwyższš jakoœć wykonania. Jak dotšd współpraca jest korzystna dla obu stron.

Pierwsza partia rozeszła się w kilkanaœcie tygodni, trzeba było zamówić kolejnš, zrobić nowe projekty. W cišgu pięciu lat mały pokój Pawła, który poczštkowo robił za magazyn dla kilkuset koszulek, zamienili na olbrzymi magazyn, w którym piętrzš się dziœ tysišce T-shirtów, bluz, spodni, sukienek i niemowlęcych body. – Gdy pojawił pomysł, by zrobić to na większš skalę i założyć firmę, ustaliliœmy: to będzie coœ więcej niż tylko marka odzieżowa – mówi Paweł.

To „coœ więcej" reprezentuje ponad 20 dyplomów i podziękowań, które można znaleŸć na stronie internetowej. Od dyrektora Liceum Ogólnokształcšcego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Skawinie oraz całej społecznoœci liceum „za przekazanie nagród na konkurs Niezłomni-Wyklęci. Bohaterowie antykomunistycznego podziemia". Od ambasador domów dziecka Moniki Œlubowskiej „za bezinteresownš pomoc na rzecz podopiecznych". Od Koła Misyjnego Sulechów „za pomoc i hojnoœć w przygotowaniu akcji charytatywnej wspierajšcej podopiecznych w Tanzanii". – Wraz ze stowarzyszeniem Młodzi dla Polski byliœmy inicjatorami budowy pomnika rotmistrza Pileckiego w Warszawie, uczestniczyliœmy też w stworzeniu „Prawdziwej księgi zasług Wojciecha Jaruzelskiego" – opowiada Paweł.

Jest wreszcie Fundacja Red is Bad, która ma obecnie pod opiekš pięciu Żołnierzy Wyklętych: wypłaca im emerytury, opłaca opiekunki i pobyty w sanatoriach. Paweł tak wspomina poczštki: – Kiedyœ przyjechał do nas nauczyciel historii z liceum pod Poznaniem i opowiedział o kombatancie, którym się opiekujš, a który jest w ciężkiej sytuacji. Pojechałem do niego, pan major był obwieszony medalami, pokazywał mi listy z podziękowaniami i gratulacyjne od dygnitarzy, a w lodówce miał tylko maœlankę. Nie prosił o pomoc, to jest stara szkoła II Rzeczypospolitej, ci ludzie majš swojš godnoœć.

Oprócz pomocy materialnej Red is Bad gromadzi też wspomnienia Wyklętych. – Mamy œwiadomoœć, że jesteœmy ostatnim pokoleniem, które może z tymi ludŸmi porozmawiać. Zbieramy materiały, żeby przyszłe pokolenia miały po nich jakiœ œlad – mówi Paweł. W kolejce na wsparcie fundacji czeka 15 następnych Wyklętych, brakuje jednak pieniędzy, bo w 90 proc. donatorem fundacji jest marka Red is Bad. Paweł: – Muszę zakładać, że przyjdzie miesišc, gdy nie wpłynie żaden datek na fundację i będę musiał utrzymać tych pięć osób z własnych pieniędzy. Gdybyœmy mieli stałe wpływy od donatorów, moglibyœmy tę pomoc rozszerzyć.

Robimy swoje

O Red is Bad zrobiło się głoœno w listopadzie 2015 roku, gdy Andrzej Duda poleciał do Chin w koszulce polo tej firmy. Bardzo dyskretnej, ale i wymownej, z kieszonkš „celowo rozdartš na wysokoœci serca, dla wzmocnienia efektu wizualnego i symbolicznego" (opis ze strony internetowej sklepu). Twitter zareagował, jak zwykle, skrajnymi emocjami, od „Prezydent na luzie, a z klasš. RED IS BAD na topie" („Do Rzeczy") czy „Małe gesty, a jak cieszš!" (Krzysztof Bosak) po „Prezydent w drodze do komunistycznych Chin w Red is bad. A w programie podpisanie umowy z przedstawicielami państwa red" (Tomasz Kalita) czy „Pięknie w tej nacjonalistycznej bluzie. Proponuję jeszcze kominiarkę i kostkę brukowš w łapę" (Jarosław Maliszewski). – Wiele œrodowisk prawicowych zawsze było bastionem i trzonem kultywowania wartoœci, które my prezentujemy. W naszych produktach chodzš wszyscy ci, którym prezentowane przez nas wartoœci sš bliskie. Oprócz prezydenta całš kampanię przechodził w naszych koszulkach Paweł Kukiz i politycy zwišzani z partiš Wolnoœć – podkreœla.

Jego zdaniem „patriotyzm nie jest poglšdem politycznym, tylko postawš życiowš". – Robimy swoje, zmiana rzšdu nic w nas ani w firmie nie zmieniła, mamy swoje wartoœci, których się trzymamy, jesteœmy apolityczni. Wiele osób próbuje nas zaszufladkować i włożyć nam jakikolwiek polityczny sztandar w ręce, ponieważ ludzie majš potrzebę identyfikowania czegoœ z czymœ. Nie mamy na to żadnego wpływu. Idziemy swojš drogš, a że przy okazji wbijamy kij w mrowisko? Ta marka nie jest i nigdy nie miała być grzeczna.

Kij udało się wbić jeszcze parę razy. Ostatnio wiosnš br., kiedy na rynek weszła kolekcja Goodbye Mr. Marx, szeroko komentowana jako co najmniej kontrowersyjna. – Chcieliœmy rozprawić się z marksizmem kulturowym, więc zrobiliœmy kolekcję w stosunku do niego przeœmiewczš – mówi Paweł. Lawinę krytycznych komentarzy mieli wkalkulowanš w koszty. – Zrobił się wielki hejt, że przekłamujemy historię, że jesteœmy idiotami, że Marks to był wielki filozof. Byliœmy przygotowani na dyskusję, mieliœmy gotowe argumenty, by wyjaœnić kwestie, o których ludzie nie wiedzieli, choćby że Marks to był nierób, całe życie na utrzymaniu swojego kumpla Engelsa, i że wprost wzywał do ludobójstwa narodów, które nie poddadzš się rewolucji komunistycznej. I wiesz, co się okazało? Że wiele osób, które zaatakowały tę kolekcję, po przytoczeniu konkretnych argumentów w postaci cytatów z konkretnym odnoœnikiem, stronš i ksišżkš, nagle stwierdzało, że nie wiedzieli, że on głosił takie poglšdy – i że nie chcš się z nim utożsamiać.

Głoœno było też parę tygodni póŸniej, gdy 2 maja na rynek weszła limitowana edycja wody mineralnej Staropolanka, która wzbudziła skrajne deklaracje: od „Będę kupował!" po „I choćbym miał umrzeć z pragnienia, to Staropolanki do ust nie wezmę". Butelki wody miały etykiety inspirowane polskš flagš.

Za współpracę z Red is Bad producentom tej drugiej mocno się oberwało także od niektórych ekspertów. – To właœciciel marki Staropolanka zgłosił się do nas i jest bardzo z tej współpracy zadowolony. Analizy ekspertów? Mnie to œmieszy, wypowiadajš się na ten temat ludzie, których jedynym osišgnięciem jest to, że pracujš w dużej agencji. Zazdroœć? Też. I niemoc. Bo pierwszy raz pojawiła się na rynku firma prezentujšca wartoœci, które sš im kompletnie obce, na które reagujš jak diabeł na œwięconš wodę – uważa Szopa.

Firma odcina się od nadużywania symboli na niektórych przedmiotach. Skrajnym przykładem sš kije baseballowe z motywem husarii, małego powstańca czy kotwicš Polski Walczšcej, które latem ub.r. wypuœciła na rynek firma sprzštajšca. – Przychodzili do nas dziennikarze i pytali, jak to skomentuję. No jak? Idioci i ludzie zasługujšcy na potępienie zarówno zawodowe, jak i moralne. Sęk w tym, że sporo osób spoza œrodowiska wyczuło w tym biznes i to jest jedyne, czym się kierujš, robišc takie produkty. Pojawiło się kilkanaœcie marek, teraz jest ich już pewnie kilkadziesišt, niektóre z nich wypuszczajš na rynek produkty, których my nigdy nie zrobimy.

– Poœciel i bielizna – wymienia Łukasz Szczubidło, dyrektor artystyczny. – Takie produkty nigdy nie pojawiš się w naszym asortymencie. Każdy symbol musi mieć godne miejsce, kotwica Polski Walczšcej na przykład zawsze pojawia się u nas na piersi – wyjaœnia.

Red is Bad nie dyskryminuje klientów. Paweł Szopa deklaruje, że ani muzułmanina w kefiji, ani pary panów trzymajšcych się za rękę, ani sikha w turbanie nie wygoni ze sklepu. – Zwłaszcza w Krakowie mamy klientów z całego œwiata. Jeœli ktoœ jest porzšdnym, normalnym człowiekiem – obojętne, czy muzułmaninem, chrzeœcijaninem, buddystš czy ateistš – niech kupuje nasze koszulki i niech mu się dobrze noszš – mówi. I podkreœla, że nie ma wpływu na to, co ktoœ robi w koszulce ich marki.

Praca u podstaw

Większoœć klientów Red is Bad, ok. 75 proc to mężczyŸni. Demograficznie trudno cokolwiek więcej powiedzieć, według danych z Facebooka statystyczny fan marki to rówieœnik jej założycieli, a więc około trzydziestki, choć kupujš też młodsi i przedstawiciele pokolenia 60+. – Ale jeœli napiszesz, że kupujš u nas młodzi, to ci tej wypowiedzi nie zautoryzuję – œmieje się Paweł Szopa. – Często jestem na sklepie i widzę wielu klientów w wieku naszych rodziców – dodaje. Trudno też znaleŸć korelację między wiekiem klienta a rodzajem kupowanego asortymentu. – Można by powiedzieć, że osoby starsze częœciej wybierajš wzory dyskretne, a młodzi celujš raczej we wzory bardziej okazałe – podkreœla Łukasz Szczubidło.

Paweł Szopa wspomina jednego z młodszych klientów. – Przed 1 sierpnia, jak co roku, mieliœmy zwiększony ruch w sklepie. Wœród klientów był mniej więcej oœmioletni chłopiec, strasznie rozentuzjazmowany oglšdał wszystko, nagle dostrzegł koszulkę z mjr. Hieronimem Dekutowskim, wzišł jš w ręce i zaczšł wołać: „Mamo, mamo, zobacz, Zapora!". To nie jest jeszcze postać tak znana jak na przykład rotmistrz Pilecki, więc podpytałem go, czy wie, kim był Zapora. A on mi zaczšł opowiadać, że to był cichociemny, że był pierwszym komandosem, protoplastš GROM-u czy FORMOZ-y i że on też kiedyœ chciałby być taki jak on – opowiada. – O tym właœnie pisał Żeromski w „Syzyfowych pracach": o pracy u podstaw. My staramy się właœnie to robić tak, jak potrafimy i możemy: robimy koszulki i edukujemy ludzi. Tylko tyle. I aż tyle.

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL