Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

By Soros nie śmiał się ostatni

Kampania przeciw organizacjom pozarzšdowym była dla Węgrów zbyt abstrakcyjna. Do czasu, gdy rzšd Orbána nadał jej twarz George'a Sorosa (na zdjęciu jeden z rozwieszonych latem plakatów z hasłem „Nie pozwól, by Soros œmiał się ostatni”, Szekesfehervar, lipiec 2017).
AFP, Attila Kisbenedek
Viktor Orbán uczynił z organizacji pozarzšdowych kolejnego wroga, który ma skonsolidować elektorat Fideszu przed wyborami w 2018 r. W kraju, gdzie media i opozycja sš słabe, zagraża to demokracji.

Jest taka organizacja, która skarży rzšd Węgier do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwoœci za sposób, w jaki rzekomo traktuje nielegalnych imigrantów – głos z telewizora przybiera wyraŸnie złowrogi ton. – Czy powinniœmy na to dalej pozwalać? – lektor pyta retorycznie. Na ekranie pojawiajš się budynki unijnych urzędów, nad nimi czarne chmury.

Choć nazwa organizacji w spocie telewizyjnym wyemitowanym przez węgierski rzšd nie pada, nietrudno ustalić jej tożsamoœć. – Nikt poza nami nie występuje w obronie osób, które starajš się o azyl na Węgrzech – tłumaczy „Plusowi Minusowi" Andras Lederer z węgierskiego oddziału Komitetu Helsińskiego. – Kiedy oskarżajš cię o zdradę kraju, o to, że zostałeœ zagranicznym agentem, musisz sobie wyrobić mechanizm obronny, bo inaczej nie będziesz mógł wykonywać dalej swojej roboty. Mój sposób: jak najszybciej zapomnieć o tym wszystkim, skoncentrować się na tym, co jest moim zadaniem – mówi.

Mimo szczelnych zabezpieczeń granicznych, jakimi Viktor Orbán usiłuje otoczyć Węgry, do kraju przedostało się w ostatnim czasie nieco ponad 2 tys. osób, które wystšpiły o status uchodŸcy. W przytłaczajšcej większoœci (82 proc.) to uciekinierzy z Syrii, Iraku, Afganistanu, Somalii, krajów, które niemal automatycznie otrzymujš gdzie indziej w Unii prawnš ochronę. Węgrzy sami występowali w podobnej roli po radzieckiej inwazji w 1956 r., 200 tys. z nich otrzymało azyl w krajach zachodniej Europy. Ale dziœ w kraju Orbána mniej niż co trzeci Syryjczyk może liczyć na ochronę.

– Sš osadzeni w nieludzkich warunkach w dwóch obozach przy granicy z Serbiš, gdzie pomoc medyczna jest bardzo zła, nie ma szkół dla dzieci, a tłumaczy jak na lekarstwo. Nie majš też prawa się stamtšd ruszyć, choć nie wiedzš, kiedy władze zdecydujš o ich losie – mówi Lederer.

Odchodzenie od wartoœci

Sędziowie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w kwietniu uznali, że rzšd w Budapeszcie łamie art. 3 europejskiej konwencji praw człowieka, który zakazuje stosowania tortur i naruszania godnoœci ludzkiej. Dla kraju, który chce być uznawany za demokratyczny i podkreœla swe chrzeœcijańskie korzenie, to zarzut ciężkiego kalibru. Ale węgierskie władze nie ustępujš. I nie muszš się obawiać w tej sprawie presji społecznej, bo do niewielu Węgrów docierajš argumenty Komitetu Helsińskiego.

– 80 proc. mediów jest w rękach ludzi zwišzanych z Fideszem (rzšdzšca Węgrami partia Orbána – red.), reszta jest słaba. Kiedy władze uruchamiajš kampanię propagandowš, gazety, radia, telewizje jš podejmujš. Dlatego to jest tak skuteczne – mówi „Plusowi Minusowi" Tamas Boros, dyrektor instytutu Policy Initiatives w Budapeszcie.

Kampania prowadzona na poczštku tego roku przeciw Komitetu Helsińskiemu może wydawać się wyjštkowo perfidna, ale Węgrów nie zaskoczyła. Sš do tego przyzwyczajeni. Ataki władz na organizacje pozarzšdowe zaczęły się już wiosnš 2014 r., kiedy Janos Lazar, jeden z najbliższych współpracowników węgierskiego premiera, zaczšł przeœladować stowarzyszenia wyższej użytecznoœci współfinansowane przez Norwegię. Niektóre z nich ostro krytykowały władze w Budapeszcie: EnergiaKlub wskazywała na przykład na zależnoœć od Rosji, w jakš Orbán mógł wpaœć po przyjęciu od Kremla wartego 12 mld dolarów kredytu na budowę elektrowni jšdrowej. Organizacja Transparency International opisywała z kolei, jak rzšd podważa zasady demokracji, rysujšc na nowo granice okręgów wyborczych i naruszajšc ustawy o finansowaniu partii politycznych. – Po częœci dzięki naszej pracy wyszło na jaw, że niektóre fundusze banku centralnego przekazane do prywatnych fundacji zostały wykorzystane dla wzbogacenia firm i ludzi bliskich władzy – mówi dyrektor węgierskiego oddziału Transparency International Jozsef Peter Martin.

Władza zareagowała na podobne inicjatywy przeczesywaniem biur organizacji pozarzšdowych przez policję, szykanami, kontrolami służb fiskalnych. W końcu postawiła na swoim: norweski rzšd ograniczył wieloletnie wsparcie dla Węgier ze 153 mln do zaledwie 13,5 mln euro. – Władze Węgier odchodzš od wartoœci opartych na demokracji i prawach człowieka – uznał Vidar Helgesen, ówczesny norweski minister ds. europejskich.

Ale Orbán wcale się tym nie speszył. Przeciwnie, w tym roku uderzył na szerszym froncie. Od kilku miesięcy jego celem nie jest już tylko Komitet Helsiński czy stowarzyszenia korzystajšce ze wsparcia tego czy innego kraju, ale w ogóle organizacje obywatelskie wspierane z zagranicy. Nowa ustawa, która została zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, każe wszystkim, którzy otrzymujš spoza Węgier wsparcie większe niż 26 tys. euro rocznie, podać Ÿródła finansowania we wszystkich publikacjach oraz dokumentach sšdowych. To natychmiast zapewnia im w lojalnych wobec władz mediach miano „zagranicznych agentów", to samo, jakim Władimir Putin napiętnował w 2012 r. organizacje pozarzšdowe, gdy doszedł do wniosku, że stały za wczeœniejszymi o rok manifestacjami prodemokratycznymi w Moskwie.

– Dla nas ta ustawa jest niepotrzebna i dyskryminujšca. Od dawna prowadzimy całkowicie przejrzyste rachunki, jak to każdy może stwierdzić, wchodzšc na naszš stronę internetowš. Stygmatyzowanie zagranicznej pomocy jest zaskakujšce. Fundusze unijne sš przecież na Węgrzech mile widziane. Ustawa dyskryminuje też niektóre organizacje, ale innych nie obejmuje. Dlaczego stowarzyszenia zajmujšce się prawami człowieka powinny być zarejestrowane, ale organizacje religijne czy sportowe już nie? – pyta w rozmowie z „Plusem Minusem" Goran Budioski, dyrektor na Europę finansowanej przez George'a Sorosa Open Society Initiatives.

Zdaniem Tamasa Borosa kampania przeciw organizacjom pozarzšdowym może wydawać się prymitywna, ale niewykluczone, że w końcu okaże się skuteczna. – Nic w historii tak nie zjednoczyło Węgrów jak sprzeciw wobec imigrantów. 80 proc. uważa, że stanowiš zagrożenie dla ich kraju. W kampanii przeciw Unii Europejskiej Orbán odniósł już mniejszy sukces, 66 proc. obywateli wcišż chce należeć do Wspólnoty. Także kampania przeciw organizacjom pozarzšdowym do tej pory nie przynosi wystarczajšcego efektu dla władz, bo w odczuciu Węgrów jest zbyt abstrakcyjna. Dlatego Orbán musiał nadać jej konkretnš twarz. George Soros nadaje się z tego punktu widzenia znakomicie – uważa Tamas Boros.

Kilka tygodni temu ulice stolicy Węgier i innych miast zostały oblepione plakatami z wizerunkiem urodzonego w 1930 r. w Budapeszcie finansisty. Portretowi z raczej złoœliwym uœmiechem towarzyszy hasło: nie pozwól, aby to on œmiał się ostatni. – Soros opowiedział się za legalnš imigracjš do Europy z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej. Mówił o milionie osób rocznie. Od tej pory stał się celem propagandowym dla Orbána – uważa Boros.

Goran Budioski przyznaje: – W tym miesišcu prorzšdowe media atakujš nas po prostu każdego dnia.

Kampania przeciw Sorosowi nie sprowadza się zresztš tylko do złoœliwych plakatów i ataków na jego Open Society Foundations. Władze szykujš się do rozesłania Węgrom do domu „ankiety" z pytaniami, co sšdzš o działalnoœci organizacji pozarzšdowych finansowanych przez miliardera, czy stanowiš one ich zdaniem zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Tak jak przy poprzednich sondażach, dotyczšcych imigrantów czy stosunków z Uniš, wyniki mogš okazać się dla Orbána dowodem na słusznoœć obranej linii politycznej.

Niepewne jest także dalsze istnienie Central European University w Budapeszcie, kolejnej organizacji finansowanej przez Sorosa. Co prawda w pištek, 15 wrzeœnia, Michael Ignatieff, rektor uczelni, uroczyœcie zainaugurował kolejny rok akademicki, ale czy uda się go dokończyć, nie wiadomo. W kwietniu węgierski parlament uchwalił ustawę, która umożliwia zamknięcie zagranicznych uniwersytetów niemajšcych oddziału poza Węgrami. Na razie jedynym takim jest właœnie CEU.

Ostatni bastion demokracji?

Orbán amerykańskiemu miliarderowi zawdzięcza wiele. W latach upadajšcego komunizmu poznał go dzięki Miklosowi Vasarhelyiemu, sekretarzowi Imrego Nagya, reformatorskiego przywódcy węgierskiego rzšdu w trakcie rewolucji 1956 r. To dzięki stypendium finansowanemu przez Sorosa mógł studiować na Oksfordzie, a jednoczeœnie stawiać pierwsze kroki w polityce. To także Soros w istotnym stopniu przyczynił się do rozwoju Fideszu, pierwszego znaczšcego ugrupowania liberalnego w postkomunistycznych Węgrzech.

Drogi Orbána i jego patrona zaczęły się rozchodzić w połowie lat 90., gdy poglšdy póŸniejszego premiera ostro skręciły w prawo. Do ostatecznego zerwania doszło, gdy lider Fideszu przejšł po raz drugi przywództwo kraju w 2010 r.

Klasyczny, psychologiczny mechanizm „zabicia ojca", odrzucenia tego, któremu zawdzięcza się tak wiele? Powody kampanii przeciw Sorosowi i jego Open Society Initiatives sš głębsze. Orbán, jak Putin po manifestacjach w Moskwie w 2011 r., ale jeszcze bardziej po rewolucji na kijowskim Majdanie dwa lata póŸniej, doszedł do wniosku, że forsujšce liberalnš wizję społeczeństwa organizacje pozarzšdowe Sorosa sš niebezpieczne. W rękach zagranicznych mocodawców mogš okazać się instrumentem, który obali na Węgrzech rzšd działajšcy wbrew interesom Zachodu.

– Trzeba stale mieć w pamięci kontekst polityczny, w jakim znajdujš się Węgry. Nie tylko media sš słabe, słaba jest także opozycja. Do tej pory nie podniosła się z porażki 2010 r. Jest podzielona na spadkobierców socjaldemokratów i skrajnie prawicowy Jobbik. Orbán stworzył system, w którym same wybory nie sš fałszowane, ale w kampanii wyborczej nie ma równych szans dotarcia do społeczeństwa z programem. W tym kontekœcie organizacje pozarzšdowe stajš się być może jedynym bastionem liberalnej demokracji – podkreœla dyrektor Policy Solutions.

Także zdaniem Budioskiego w regionach, gdzie demokratyczne instytucje sš zagrożone, „jest rzeczš zupełnie fundamentalnš, aby organizacje pozarzšdowe zachowały przestrzeń do prowadzenia swojej działalnoœci, mogły wyrazić swoje stanowisko. Węgry potrzebujš też niezależnych mediów. I wymiaru sprawiedliwoœci, dwóch instytucji, które rzšd chce na wszelkie sposoby osłabić i podporzšdkować".

Na Zachodzie teza, że Orbán idzie w œlady najbardziej autorytarnych reżimów, szybko zdobyła uznanie. Tym bardziej że Paryż, Berlin czy Londyn majš już za sobš wiele lat starć z węgierskim przywódcš. Dlatego premier nie może liczyć na nowy kredyt zaufania. – Węgry dołšczyły do takich krajów, jak Rosja i Chiny, gdzie organizacje pozarzšdowe, które przyjmujš fundusze z zagranicy, sš uznawane za wrogów narodu – uznał rzecznik niemieckiego rzšdu Martin Schaefer.

To jednak przesada. Putin z takimi stowarzyszeniami walczy bezwględnymi metodami, ich działacze mogš trafić na wiele lat do więzienia, a same organizacje sš wyrzucane z kraju. Na Węgrzech nic takiego się do tej pory nie zdarzyło. Nawet jeœli Trybunał Konstytucyjny, którego większoœć członków jest zwišzana z Fideszem, uzna, że nowa ustawa jest zgodna z konstytucjš, organizacje finansowane z zagranicy nadal będš mogły działać, choć przy wielu obcišżeniach administracyjnych. Celem Orbána jest przede wszystkim utrzymanie wysokiego poparcia w sondażach.

Ale i taka strategia może być niebezpieczna. Kampania inspirowana przez premiera odwołuje się bowiem do najniższych instynktów. – Na wielu plakatach z Sorosem pojawiły się napisy „ty zawszony Żydzie", wizerunki gwiazdy Dawida. W kraju, którego władze brały udział w deportacji 430 tys. Żydów do Auschwitz, to bardzo niepokojšce – uważa Andras Lederer. To obawy tym bardziej uzasadnione, że wœród osób, które władze oskarżajš o „służenie Sorosowi", sš i prominentni przedstawiciele Żydów amerykańskich, w tym przewodniczšcy Œwiatowego Kongresu Żydów Ronald S. Lauder.

Tamás Boros uważa, że oskarżenie Orbána o otwarty antysemityzm byłoby niesłuszne. – Tej czerwonej linii jeszcze nie przekroczył. Żydowskie pochodzenie nie było dla niego powodem do atakowania Sorosa. Ale skoro go i tak atakuje, te żydowskie korzenie sš takim „dodatkowym atutem", sposobem na przycišgnięcie do Fideszu skrajnie prawicowych wyborców – przekonuje dyrektor Policy Solutions.

Nie zamierzamy się wycofać

Kiedy strach społeczeństwa przed zagrożeniem ze strony imigrantów słabnie, walka z organizacjami Sorosa i innych zagranicznych mecenasów stała się kluczowym, obok przyzwoicie rozwijajšcej się gospodarki, powodem tego, że wielu Węgrów pozostaje wiernych Fideszowi. Najnowsze sondaże dajš partii Orbána 40–45 proc. poparcia, wystarczajšco dużo, aby nie tylko utrzymać samodzielnš większoœć po wyborach do parlamentu w kwietniu przyszłego roku, ale być może odzyskać większoœć konstytucyjnš.

– Jest bardzo prawdopodobne, że przed wyborami parlamentarnymi kampania przeciw Sorosowi ma przykryć palšce problemy kraju. Niestety, w cieniu ataków na nas rzšd rozmontowuje niegdyœ bardzo prężne tu społeczeństwo obywatelskie. Ale nie zamierzamy się wycofać z Węgier. Jeszcze przez wiele lat będziemy finansować rozwój organizacji pozarzšdowych, które broniš wartoœci demokratycznych. Nie damy się zastraszyć – zapewnia Budioski.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL