Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Projekt ustawy o jawności życia publicznego, czyli jak utrudnić działanie przedsiębiorcom

Proponowane rozwišzania majšce przeciwdziałać korupcji, zamiast jš ukrócić, mogš spowodować, że wiele spółek straci w ekspresowym tempie prezesów zarzšdu. Przed korupcjš nie uchroni również nakładanie na firmy kolejnych biurokratycznych obowišzków. Jest jeszcze czas na opamiętanie – apeluje ekspert.

Stawiajšc tezę takš jak w tytule, łatwo narazić się na zarzut, że jest się agentem wpływu skorumpowanego biznesu. Znacznie trudniej natomiast w obecnej atmosferze, jakš jest przesišknięte życie publiczne w Polsce, o rozsšdnš refleksję nad tym, że wiara w omnipotencję regulacji prawnych, jest tylko wiarš i przejawem współczesnego myœlenia magicznego, na wzór roli, jakš w społeczeństwach pierwotnych odgrywali szamani. Prawo jest oczywiœcie jednym z istotnych organizatorów życia społecznego. Absurdalne jednak i jak się zdaje zinstytucjonalizowane przekonanie decydentów politycznych o tym, że receptš na stworzenie „nowego, lepszego œwiata", jest uchwalanie coraz to nowych i coraz to bardziej opresyjnych norm prawnych, staje się naprawdę groŸne dla prawidłowego funkcjonowania wspólnoty.

Jest to tym bardziej zadziwiajšce, że rzšdzšca partia polityczna uważa sama siebie za ugrupowanie konserwatywne, a jšdrem takiej postawy jest między innymi dystans wobec wprowadzania coraz to nowych regulacji w myœl mšdrej zasady, że „lepsze jest wrogiem dobrego". Jest to także niezmiernie irytujšce, gdy bierze się pod uwagę nieustannie powtarzane deklaracje prezesa Rady Ministrów o „nowym otwarciu" w polityce gospodarczej. Na razie deklaracje te zmaterializowały się głównie w otršbionym jako sukces wprowadzeniu zasady domniemania uczciwoœci działania przedsiębiorcy, co samo w sobie jest kompromitujšce dla machiny biurokratycznej państwa polskiego, gdyż wynika z tego jasno, że dotychczas urzędnicy domniemywali, że przedsiębiorcy sš przestępcami.

Zgubne procenty

Procedowanemu obecnie projektowi ustawy o jawnoœci życia publicznego przyœwieca chwalebny cel ograniczenia zjawisk korupcyjnych w Polsce. Jednak projekt ten zawiera także zapisy dotyczšce przedsiębiorców, a nie polityków, co tłumaczy się tym, że zjawiska korupcyjne zachodzš najczęœciej „na styku" polityki i biznesu.

W porównaniu z obecnie obowišzujšcymi regulacjami zawartymi w ustawie o ograniczeniu prowadzenia działalnoœci gospodarczej przez osoby pełnišce funkcje publiczne, rozszerzeniu podlega zakres podmiotowy dotyczšcy sfery biznesu. Nowe przepisy dotyczyć będš piastunów tzw. spółek zobowišzanych, którymi będš spółki stowarzyszone ze Skarbem Państwa, a nie tylko zależne od Skarbu Państwa.

Wystarczy zatem, aby Skarb Państwa posiadał co najmniej 20 proc. kapitału zakładowego w spółce, aby stała się ona spółkš zobowišzanš w myœl nowych przepisów. Dotyczyć to będzie także spółek funkcjonujšcych w ramach grup kapitałowych z udziałem spółek zobowišzanych. Wystarczajšce będzie, że spółka zobowišzana ma co najmniej 20-proc. udział w kapitale innej spółki, aby ta inna spółka także była uważana za zobowišzanš. Spółkš zobowišzanš będzie zatem np. podmiot, w którym 80 proc. akcji albo udziałów należy do właœciciela prywatnego, z tym jednak, że 20 proc. posiada w niej spółka stowarzyszona ze Skarbem Państwa.

Jakie konsekwencje wynikać będš z zakwalifikowania danej spółki do spółek zobowišzanych? Piastun takiej spółki (prezes, wiceprezes oraz członek zarzšdu) nie może np. być członkiem organu zarzšdzajšcego spółki prawa handlowego (jak rozumieć należy w innej spółce niż ta zobowišzana), członkiem rady nadzorczej lub organu kontrolnego spółki prawa handlowego, likwidatorem, pełnomocnikiem wspólnika ani nie może też posiadać w spółce handlowej więcej niż 10 proc. akcji bšdŸ udziałów. A jeœli już posiada pakiet przekraczajšcy limit, to jest zobowišzana w cišgu trzech miesięcy od objęcia funkcji menedżerskiej zbyć go. Takie wnioski płynš z treœci art. 35 ust. 1 pkt 1 lit. a, b, pkt 2, 4 oraz pkt 6 w zw. z art. 36 pkt 22 w zw. z art. 2 pkt 14 oraz art. 2 ust. 2 projektu ustawy.

Czytaj też: Państwo nie może być graczem na rynku. To zniszczy i rynek, i konkurencję

Zaskoczenie dla wielu prezesów

Mamy zatem przykładowo – dla pikanterii załóżmy, że giełdowš – spółkę utworzonš jako biznes rodzinny, ale majšcš tego pecha, że po debiucie giełdowym, jej 20-proc. akcjonariuszem stała się spółka stowarzyszona ze Skarbem Państwa (czyli to nie Skarb Państwa bezpoœrednio ma 20 proc. w spółce giełdowej, ale spółka, w której Skarb Państwa ma 20 proc., ma 20 proc. w spółce giełdowej).

Po wejœciu w życie ustawy założyciel tej spółki będšcy prezesem jej zarzšdu (co jest w praktyce regułš) stwierdzi – z niejakim zapewne zaskoczeniem – że nie może być już więcej np. szefem rady nadzorczej albo prezesem zarzšdu w żadnej ze spółek zależnych (tzw. unia personalna), w których sš ulokowane poszczególne „dywizje" jego rodzinnego biznesu, chyba że funkcje te pełnić będzie nieodpłatnie (zwolnienie zawarte w art. 37 ust. 2 pkt 2 projektu ustawy). Dowie się także, że nie może być – mimo jasnych w tym względzie regulacji kodeksu spółek handlowych – likwidatorem ani spółki macierzystej, ani żadnej ze spółek zależnych wchodzšcych w skład rodzinnego holdingu. Co najważniejsze, dowie się jednak, że musi albo w cišgu trzech miesięcy zrezygnować z bycia CEO organizacji gospodarczej, której jest większoœciowym właœcicielem albo... przestać być tym właœcicielem. Innymi słowy ustawa proponuje nam obowišzek oddzielenia zarzšdzania od kapitału w każdej spółce handlowej, która jest spółkš stowarzyszonš ze Skarbem Państwa albo spółkš stowarzyszonš ze spółkš stowarzyszonš ze Skarbem Państwa. A wszystko to w imię walki z korupcjš.

Spółka bez kapitana

Jeœli komuœ wszystko kojarzy się z jednym, można i tak. Tyle że atrakcyjnoœć inwestycyjna naszego kraju na tym raczej nie zyska. Ponadto prywatne przedsiębiorstwa majšce tego pecha, że ich mniejszoœciowym akcjonariuszem bšdŸ udziałowcem jest Skarb Państwa albo spółka stowarzyszona ze Skarbem Państwa, pozbawione w ekspresowym tempie „kapitana", który „stał na mostku" z reguły od samego poczštku, o ile nie pójdš na dno, to z pewnoœciš wejdš co najmniej w długotrwały dryf. Naiwnoœciš jest sšdzić, że założyciel spółki po to, by móc utrzymać funkcję CEO organizacji wyzbędzie się własnoœci swego przedsiębiorstwa, nie mówišc już o tym, że zbycie 70 proc. własnoœci firmy (10 proc. CEO może sobie pozostawić) w cišgu trzech miesięcy, jest co do zasady niemożliwe nawet w odniesieniu do przedsiębiorstwa o niewielkich rozmiarach.

Czytaj też:  Nowa ustawa antykorupcyjna uderzy w przedsiębiorców

Monitoring to listek figowy

Drugim obszarem, w którym ustawodawca planuje „sprezentować" przedsiębiorcom regulacje zniechęcajšce do prowadzenia w Polsce biznesu, jest sfera przeciwdziałania praktykom korupcyjnym. Będziemy tym nagannym praktykom przeciwdziałać w ten sposób, że każdy przedsiębiorca będšcy co najmniej tzw. œrednim (mowa zatem o tzw. soli ziemi polskiego biznesu, o sferze na którš każdy rozsšdny rzšd pragnšcy wzrostu gospodarczego i wzrostu zamożnoœci społeczeństwa powinien „chuchać i dmuchać") zobowišzany zostanie pod rygorem dotkliwych sankcji do wdrożenia i stosowania tzw. wewnętrznych procedur antykorupcyjnych.

Ma to polegać na tym, że w przedsiębiorstwie implementowany zostanie rozbudowany system œrodków organizacyjnych, kadrowych i technicznych majšcych na celu przeciwdziałanie tworzeniu się otoczenia „korupcjogennego". W skład tego wymaganego od przedsiębiorcy systemu ma wchodzić m.in. opracowanie i wdrożenie kodeksu antykorupcyjnego podpisywanego przez każdego pracownika, opracowanie i wdrożenie stosownych wytycznych, wprowadzenie systemu gwarantujšcego niedopuszczanie do tworzenia mechanizmów korupcyjnych z wykorzystaniem majštku przedsiębiorstwa itd.

Po szczegóły odesłać należy do art. 67 projektu ustawy. Czytajšc ten przepis, można by się uœmiać z naiwnoœci politycznych decydentów, gdyby nie to, że skutki tej naiwnoœci skrupiš się na dziesištkach tysięcy podmiotów gospodarczych, które będš musiały wydatkować niemałe œrodki, w szczególnoœci na „wyprodukowanie" w korposlangu tzw. kwitologii, która niczemu służyć nie będzie, a następnie na jej implementację i monitoring wykonawczy. Reguły tzw. compliance sš przecież stosowane w praktyce korporacyjnej od wielu lat i wiadome jest, że nie jest to skuteczne narzędzie przeciwdziałania korupcji. Doprawdy, jeżeli model biznesowy korporacji polega na budowaniu przewag konkurencyjnych opierajšcych się na łapówkach, to będzie on stosowany z powodzeniem mimo najlepszego systemu compliance, który jest tylko listkiem figowym.

Głoœne afery korupcyjne dotyczšce wielkich firm przemysłowych sš tego najlepszš ilustracjš, gdyż to właœnie takie korporacje majš najlepsze systemy compliance. Należy przy tym pamiętać, że biznes wchodzi w relacje korupcyjne nie z chęci, ale z musu, czyli tam i wtedy, gdy tajemnicš poliszynela jest to, że „i tak bez łapówki nic załatwić się nie da". Dla biznesu wikłanie się w system korupcyjny nie jest zyskiem, ale dodatkowym obcišżeniem i ryzykiem. Poza przypadkami charakterystycznymi raczej dla „kapitalizmu państwowego" (Rosja, Chiny itp.), biznes nie ma „naturalnej skłonnoœci" do korumpowania polityków i urzędników. Przeciwnie, oczekuje transparentnych reguł gry – bynajmniej nie dlatego, że biznesmeni sš ludŸmi szczególnie etycznymi, lecz po prostu dlatego, że system transparentny jest ekonomicznie użyteczny. Łatwiej jest nałożyć na uczestników wymiany rynkowej biurokratyczne obowišzki o wštpliwej wartoœci prakseologicznej, niż np. sensownie wydatkować œrodki publiczne na wzmocnienie pracy operacyjnej służb antykorupcyjnych, co wymaga i wysiłku, i wysokich kompetencji. W projektowanej ustawie „ciekawie" robi się w obszarze sankcji. Okazuje się, że przedsiębiorca, który nawet opracował procedury antykorupcyjne, ale okazały się one nieskuteczne i funkcjonariuszowi przedsiębiorcy (dowolnemu pracownikowi działajšcemu w imieniu firmy) postawiono prokuratorskie zarzuty korupcyjne, podlegać będzie (firma, a nie jej pracownik) karze pieniężnej do 10 milionów zł (art. 77 ust. 1 projektu ustawy). Ponadto firma, której takš karę wymierzono, z mocy samego prawa przez okres następnych pięciu lat będzie wykluczona z ubiegania się o uzyskanie zamówienia publicznego (art. 78 projektu ustawy).

Sš to rozwišzania godne samego Feliksa Dzierżyńskiego. Odpowiedzialnoœć gwarancyjna przedsiębiorstwa za to, że żaden z jego pracowników nie dopuœci się korupcyjnego ekscesu, wchodzšca w grę, mimo że przedsiębiorstwo dopełniło wymaganych od niego aktów starannoœci, tj. wdrożyło rzetelne procedury antykorupcyjne, to koncept, który z pewnoœciš przejdzie do annałów aberracji myœli prawniczej.

Czytaj też: Nie róbmy demolki w spółkach

Nie potrzeba wyroku

Projektodawca poszedł dalej. Nie jest wymagane prawomocne skazanie pracownika firmy za korupcję. Sam fakt, że prokurator przedstawił mu zarzuty wystarczy, by firma została obcišżona drakońskš karš pieniężnš. Konsekwencjš zaœ tego będzie odcięcie przedsiębiorstwa na pięć lat od sektora zamówień publicznych, czyli dla wielu firm realizujšcych poważne projekty przemysłowe i infrastrukturalne równać się to będzie upadłoœci.

Chciałbym, by mnie dobrze zrozumiano. Nie uważam œrodowiska prokuratorskiego za nadmiernie ulegajšce pokusom korupcyjnym (działa tu jak zwykle prawo wielkich liczb), ale nie sposób nie zauważyć, że pokusy, jakie generujš projektowane rozwišzania, będš spore. Staramy się o poważne zamówienie publiczne, ale mamy konkurentów. Cóż prostszego: znajdŸmy prokuratora, który postawi nacišgane zarzuty korupcyjne pracownikowi konkurencji, i mamy go z głowy.

Pozostaje mieć nadzieję, że w toku prac legislacyjnych ludzie odpowiedzialni za tworzenie prawa w Polsce pójdš jednak po rozum do głowy. W przeciwnym razie jako wspólnota „strzelimy sobie w kolano" popisowo. Polityków pewnie to za bardzo nie zmartwi, gdyż propagandowo nawet na tym zyskajš: będš mogli wszak głosić, iż „pogonili złodziei".

Autor jest radcš prawnym w Kancelarii Oleœ & Rodzynkiewicz Radcowie Prawni

 

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL