Małpi klucz do autyzmu

aktualizacja: 26.01.2016, 20:17
Naukowcy się spierają, czy małpy nadają się jako model badań nad autyz...
Naukowcy się spierają, czy małpy nadają się jako model badań nad autyzmem ludzi
Foto: 123RF

Chińczycy stworzyli genetycznie zmodyfikowane makaki, które posłużą do badania zaburzeń rozwoju ludzi.

Dotąd zaburzenia tego rodzaju badano, używając laboratoryjnych myszy. Ze względu na ich odmienną budowę i zachowania społeczne, nieprzystające do ludzkich, naukowcy niewiele mogli się z takich eksperymentów dowiedzieć. Osiągnięcie specjalistów Wydziału Neurologii Instytutu Nauk Biologicznych w Szanghaju pozwala prześledzić ten mechanizm u naszych kuzynów. W planach jest odkrycie przyczyn autyzmu – i możliwych terapii.

– Kiedy już ustalimy, które obwody w mózgu są za to odpowiedzialne, będziemy mogli zacząć interweniować – zapowiada prowadzący te badania Zilong Qiu.

Jak? Przez nieinwazyjną stymulację mózgu i lokalną terapię genową – uważają Chińczycy, podkreślając, że jest to pierwszy model autyzmu u naczelnych.

Badacze wykorzystali technikę edycji genomu, wprowadzając mutacje do genu MECP2 (dokładniej – wywołując duplikację tego genu), o którym wiadomo, że związany jest z występowaniem zespołu Retta – zbliżonego do autyzmu. W ten sposób wyhodowano transgeniczne małpki obciążone genetycznie – występowały u nich niemal wszystkie charakterystyczne dla zespołu Retta objawy.

Chińscy specjaliści przeprowadzili dwa testy. W pierwszym, wykorzystując wirusy wyposażone w zmutowane ludzkie geny MECP2, zmienili genom 53 embrionów makaków. Wszczepiono je 18 matkom zastępczym. Tylko połowa z nich zaszła w ciążę, urodziło się zaledwie osiem małych – wszystkie ze zmodyfikowanymi genami MECP2.

Agresja i samotność

W drugim eksperymencie wytworzono 105 embrionów, które wszczepiono 36 samcom. Tym razem „efektywność" była jeszcze niższa – urodziło się tylko dziewięć małpek, z czego dwie przeżyły. Przy okazji naukowcy ujawnili, jakie są koszty podobnych działań – takie informacje rzadko wyciekają poza ściany laboratoriów. „Wyprodukowanie" jednej małpki to koszt rzędu 3 tys. dolarów. Utrzymanie hodowli to ok. miliona dolarów rocznie.

Sami badacze przyznają, że przedsięwzięcie było drogie, ale się opłaciło. Transgeniczne makaki zachowywały się bowiem podobnie jak ludzie z zespołem Retta i generalnie ze spektrum autystycznym. Były bardziej agresywne, nie miały ochoty spędzać czasu z innymi małpami, chodziły w kółko – co ma odpowiadać ludzkim powtarzalnym czynnościom.

Zespół Zilonga Qiu sprawdził też, czy rozmnażając makaki w niewoli, uda się zachować wprowadzone przez ludzi modyfikacje genetyczne – to istotne z punktu widzenia prowadzących badania. Okazało się, że duplikacja MECP2 jest przekazywana potomstwu i także wywołuje objawy choroby. Chińczycy odtrąbili sukces.

– Opracowanie zwierzęcego modelu do badań nad autyzmem zawsze stanowiło pewne wyzwanie – komentuje James Cusack, dyrektor naukowy organizacji charytatywnej Autistica. – A to pozwoli nam lepiej zrozumieć te zaburzenia i być może wprowadzić odpowiednie terapie.

Czymś się różnimy

Na możliwość studiowania związków genetyki i zaburzeń neurologicznych wskazuje prof. Melissa Bauman z Uniwersytetu Kalifornijskiego.

Inni naukowcy są jednak sceptyczni. Hilde Van Esch z Uniwersytetu w Lowanium, jedna z najlepszych ekspertek w dziedzinie mutacji genetycznych powiązanych z autyzmem, wskazuje, że makaki nie nadają się na zwierzęcy model do badań tej choroby. Nie występują u nich bowiem podstawowe cechy – takie jak upośledzenie intelektualne. – Szczerze mówiąc, wcale nie jestem fanką takich badań – powiedziała Van Esch.

Podobnego zdania jest prof. Huda Zoghbi zajmująca się dziećmi z zespołem Retta w Baylor College of Medicine w Teksasie. – Zachowania genetycznie zmodyfikowanych makaków – uważa prof. Zoghbi – nie odzwierciedlają zachowań dzieci. Specjalistka wskazuje również, że problemy komunikacyjne (społeczne) występowały wyłącznie u samców, a nie u samic. Chińscy badacze nie potrafią tego wytłumaczyć. A z tego wynika, że użycie takich zwierząt jako modelu dla naukowców nie ma sensu – konkluduje ekspertka.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE